Doceniajcie ludzi za życia
tekst dr Roberta Wójcika o zmarłym tragicznie pośle Łukaszu Litewce. Nie – nie znałem tego Pana – wspaniałego człowieka. Słyszałem tylko w mediach o jego czynach – niezwykłych i dobrych – dla ludzi i dla zwierząt. Geniusz? Anioł, który chodził po ziemi i rozdawał dobro ? TAK ! Osobiście po tej tragedii – internet, telewizja , gazety czy inne media – rozszalały się. Setki wywiadów, opinii ludzi z pierwszych stron gazet – polityków, posłów, senatorów, celebrytów, aktorów itd. itp. Od paru dni o nikim się nie mówi – tylko o Nim . Zastanawia mnie tylko jedno – Dlaczego dopiero po tragicznej śmierci tego człowieka – mówi się – jaki On był dobry. Czy musi się stać coś takiego smutnego – że dopiero teraz mówi się o jego niezwykłym sercu ? A gdyby żył jeszcze … Och nie chcę o tym pisać. Wiem, że pozostała jakaś wielka pustka. Osobiście największe wrażenie zrobiły na mnie pewne posty – zwykłych ludzi – chociażby pewnej dziewczynki, której bardzo pomógł w jej chorobie. Łukasz Litewka kochał zwierzęta i ludzi. Jego działania angażowały rzesze osób dobrej woli, które jednoczyły się w dziele pomagania słabszym i pokrzywdzonym przez los. Miał też inną pasję – jazdę na rowerze. To właśnie podczas przejażdżki został potrącony przez samochód kierowany przez 57-letni Sosnowiczanina. Łukasz Litewka zmarł tragicznie w wieku 36 lat – w kwiecie wieku. Urodził się w 1989 roku w Sosnowcu. Jego ojciec był górnikiem, a matka prowadziła stoisko warzywne, co ukształtowało w nim szacunek do ciężkiej pracy i zrozumienie potrzeb zwykłych ludzi. Ukończył socjologię, co z pewnością pomogło mu w zrozumieniu mechanizmów społecznych i potrzeb mieszkańców. Już od wczesnych lat zaangażował się w życie lokalnej społeczności, aktywnie działając na rzecz potrzebujących. Jego działalność szybko zyskała rozgłos w sieci, gdzie nagłaśniał akcje pomocowe, angażując internautów w zbiórki pieniędzy i wspieranie lokalnych inicjatyw. To właśnie te działania sprawiły, że mieszkańcy Sosnowca dostrzegli w nim młodego, energicznego człowieka z otwartym sercem, gotowego do niesienia realnej pomocy. Największą rozpoznawalność Łukasz Litewka zyskał dzięki swoim spektakularnym akcjom pomocy potrzebującym. Jako założyciel Fundacji #TeamLitewka, regularnie porywał serca internautów, którzy na jego prośbę wpłacali pieniądze na organizowane przez niego zbiórki. Wystarczyło kilka minut, a na konta wpływały tysiące. Jego profile w mediach społecznościowych stały się platformą do mobilizowania ludzi do działania, a on sam stał się symbolem nadziei dla wielu osób w trudnej sytuacji. Ważną częścią działalności wspaniałego społecznika była pomoc zwierzętom. Na początku tego roku mocno zaangażował się w sprawie schroniska w Sobolewie. Łukasz Litewka pełnił również funkcje publiczne; był radnym miejskich w Sosnowcu, a później posłem. Stworzona przez niego społeczność nie traktowała go jednak jak polityka, lecz jednego z nich – reprezentanta interesów potrzebujących i wykluczonych. Choć życia Łukasza Litewki nie da się już przywrócić, jego wpływ na innych pozostaje wyraźny. Widać to w inicjatywach takich jak akcja w Jaśle, gdzie mieszkańcy zamienili żałobę w konkretne działanie – tysiące paczek z karmą dla psów, które zamiast zniczy wypełnił jeden ze skwerów w Parku Miejskim w Jaśle. To dowód, że wartości, które reprezentował, nadal inspirują i przekładają się na realną pomoc. Akcja została zainicjowana przez lokalnych działaczy zajmujących się ochroną zwierząt. W zaproszeniu podkreślili, że najlepszym sposobem na uczczenie pamięci Łukasz Litewka będzie dobry uczynek. „Dziękujemy za Twoje serce, nigdy nie zapomnimy” – napisali organizatorzy, nie kryjąc wzruszenia. Śmierć Łukasza Litewki poruszyła całą Polskę i wywołała falę wzruszających wspomnień. Wśród nich szczególnie przejmujący jest głos Julki, nastolatki chorej na miopatię, której pomógł spełniać marzenia. „Dzięki Tobie ludzie zobaczyli nie tylko moją chorobę, ale też mnie” – napisała. W emocjonalnym pożegnaniu dodała: „Mówią, że niebo zabiera najlepszych … dziś zabrało dyrygenta” . Kolejne poruszające świadectwo pokazuje, jak wielkie dobro zostawił po sobie parlamentarzysta. Mama 22-letniej Jagody, walczącej z agresywnym guzem mózgu, nie kryje wzruszenia. To właśnie dzięki jego zaangażowaniu zbiórka na kosztowne leczenie w Monachium w krótkim czasie nabrała ogromnego tempa – w ciągu godziny przybyło nawet pół miliona złotych. Jak wspomina pani Ewelina, wszystko wydarzyło się nagle, jak lawina dobra, na którą nikt nie był przygotowany. Dziś Jagoda przebywa w Niemczech, gdzie trwa walka o jej życie. Choć planowana terapia została przesunięta z powodu pogorszenia stanu zdrowia, zebrane środki pozwalają rodzinie skupić się wyłącznie na ratowaniu córki. Kobieta podkreśla, że bez pomocy Litewki nie byłoby to możliwe. Szczególnie bolesny jest fakt, że poseł interesował się losem dziewczyny niemal do ostatnich chwil. Jeszcze dzień przed śmiercią dopytywał o jej stan i planowane leczenie. Jego nagłe odejście było dla bliskich Jagody ogromnym ciosem. – Tego nie da się pojąć, nikt go nie zastąpi – mówi poruszona matka. Po śmierci Łukasza Litewki głos zabrali także duchowni. Biskup Artur Ważny podkreślił , że był to człowiek „ o niezwykle pięknej duszy” , który wiarę wyrażał przede wszystkim czynami i pomocą potrzebującym. Zwrócił uwagę, że jego postawa była świadectwem prawdziwych wartości. Litewka otwarcie mówił o swojej wierze, ale jednocześnie krytykował Kościół, podkreślając, że najważniejsza jest realna pomoc, a nie deklaracje. Łukasz Litewka wyróżniał się na tle innych parlamentarzystów. Na co dzień unikał medialnego rozgłosu, rzadko udzielał wywiadów i konsekwentnie skupiał się na działalności społecznej. Aktywnie angażował się w pomoc potrzebującym, a prowadzone przez niego w mediach społecznościowych zbiórki często osiągały ogromny zasięg i realne efekty. Na tle swojego ugrupowania zwracał uwagę także podejściem do kwestii wiary. Jako jedyny poseł wybrany z list Lewicy podczas ślubowania dodał do przysięgi słowa „Tak mi dopomóż Bóg” „ Nie mam też w zwyczaju zmieniać swoich poglądów, wierzę w Boga. Nie będę za to nikogo przepraszał. Lewica według mnie to partia, w której każdy ma prawo wierzyć w to, co chce” Jak zawsze bywa – człowiekowi „sukcesu” się zazdrości. Ciekawe są słowa prezydenta Mysłowic Pana Dariusza Wójtowicza, który takimi słowami pożegnał Łukasza Litewkę „ Do zobaczenia Przyjacielu, gdzieś, kiedyś, może w lepszym świecie” , mówiąc dalej „ Wiele osób darzyło go jakąś taką histeryczną nienawiścią. Hejtowało go, że zbiera pieniądze, że lansuje się na biednych ludziach. Tymczasem to był człowiek, który walczył do końca, potrafił spod ziemi wyciągnąć pieniądze dla dzieci. Jednymi drzwiami go wyrzucili, wchodził innymi ” Wspomina zaangażowanie posła Litewki w ludzkie sprawy i oddolne, lokalne inicjatywy „ Ten człowiek wiele dobrego zrobił dla naszego domu dziecka — podkreśla samorządowiec.
Doceniajcie ludzi za życia Dowiedz się więcej »





