maj 2026

Skromna, piękna, sycylijska…

Włócząc się po krętych drogach wokół Palermo wypatrzyłam ją. Tak malutkiej, zgrabnej, proporcjonalnej budowli nie sposób było nie zauważyć. Wzbudziła zainteresowanie – co to, dlaczego w tym miejscu ? Uzupełniła wiedzę o patronie bliskiej mi osoby. Zapraszam na krótki tekst z podróży, bo to prawda, że podróże kształcą . Zapraszam na krótki tekst – Marzanna Leszczyńska Palermo jest wyjątkowe, ale okolica wspaniała. Cudowne plaże, krystaliczna woda, bujna przyroda, W drodze do Parku Przyrody Zingaro widoków zapierających dech w piersiach jest dużo. Mój wzrok wypatrzył tę malutką budowlę – koniecznie chciałam zatrzymać samochód i zobaczyć co to jest? Saint Crescentia chapel to zabytkowa XIII – wieczna kapliczka. Stoi na wzniesieniu, który jest doskonałym punktem widokowym u bram San Vito Lo Capo. Jest to mały, kwadratowy budynek z ostrołukowymi arkadami zwieńczony zgrabną kopułą. Kapliczka stanowi unikalne połączenie stylów arabsko-normańskich i gotyckich. Budowla przecudnej urody i na dodatek to potężne drzewo oliwne przy niej. Według historii i legend to w tym miejscu skamieniała św. Krestenzia. Św. Krestenzia, św. Wit i św. Modest byli wczesnochrześcijańskimi męczennikami z czasów prześladowań za panowania cesarza Dioklecjana. Według legendy Krestenzia była nianią młodego Wita, a Modest był jego nauczycielem. Wit pochodził z bogatej, pogańskiej sycylijskiej rodziny i jako dziecko przyjął chrześcijaństwo co wywołało duży gniew ojca dziecka. Już jako mały chłopiec miał posiadać dar uzdrawiania epilepsji, ślepoty czy opętania. Krestenzia z Modestem pomogli małemu Witowi ( chłopiec miał – jak się podaje od 7 do 12 lat) uciec od gniewnego ojca do Lukanii na południu Włoch. Tam jednak cała trójka została pojmana i poddana okropnym torturom. Według tradycji lwy na, które został rzucony chłopiec położyły się łagodnie u jego stóp po znaku krzyża. Ostatecznie wszyscy oni oddali życie za wiarę, a ich ciała pochowała rzymska patrycjuszka. To tutaj schronili się uciekinierzy przed prześladowaniami, ale miejscowa ludność nie przyjęła ich słów, na co zeszła lawina na widok, której Krestenzia skamieniała ze strachu – tak informują lokalne podania. Kult św. Wita był szczególnie silny w średniowieczu, uważano, że Jego wstawiennictwo chroni przed burzami i utratą plonów. Relikwie św. Wita znajdują się dzisiaj w 150 miejscach w Europie. Imię św. Wita nosi monumentalna katedra w Pradze, która była miejscem koronacji czeskich królów. W Serbii do dzisiaj obchodzi się Dzień Wita, o szczególnym znaczeniu patriotyczno – religijnym. Św. Wit jest jednym z 14 -nastu wspomożycieli – szczególnie wzywanych w czasach zarazy i chorób nerwowych. Patronuje aktorom, tancerzom, epileptykom, górnikom i wielu innym grupom zawodowym. Wspomnienie liturgiczne tej całej trójki męczenników przypada na 15 czerwca. Informacje zaciekawiły mnie szczególnie dlatego, że mam wśród bliskich Witolda, na którego często woła się Wit. Marzanna Leszczyńska

Skromna, piękna, sycylijska… Dowiedz się więcej »

„Łagowska bajka” Sonii Zapolskiej

9 maja w Sali Rycerskiej na zamku w Łagowie odbyła się konferencja naukowa: „300 lat kultury duchowej Łagowa oraz Joannici i ich dziedzictwo”. Zapraszam na relację z pewnego fragmentu tego spotkania . Marzanna Leszczyńska Wykłady wygłosili: dr Kamil Wasilkiewicz, dr Krzysztof Wroński, dr Agnieszka Lindenhayn – Fiedorowicz oraz dr Tomasz Mizera. Całość poprzedziła msza św . w kościółku przy Zamku Joannitów. Na tę okoliczność ustawiono w Sali Rycerskiej trzy średniowieczne rzeźby, które przyjechały z Muzeum Narodowego w Poznaniu, a kiedyś stały w kościółku w Łagowie. Spotkanie bardzo interesujące, tylko nie o nim w tym artykule chciałam napisać, ale właściwie o oryginalnym dodatku i swoistej dekoracji tego spotkania jaką była artystka pani Sonia Zapolska, jej prace zdobiące Salę Rycerską Zamku Joannitów, jej wypowiedź z prezentacją i pomysł. Sonia Zapolska Już wspinając się po schodach zamku minęłam na nich postać kobiety w stroju z epoki z cylindrem na głowie, w białej bluzce, w długiej spódnicy – miała bardzo pogodny wyraz twarzy i wskazała mi uprzejmie drogę reagując na moje zapytanie („gdzie wykłady są prowadzone?”). Potem dołączyła do grona słuchaczy i przycupnęła na boku słuchając prelegentów, ale Ona czekała na swoją kolej, a jej wystąpienie było na samym końcu. To była Sonia Zapolska. Po całej Sali Rycerskiej rozstawione były Jej plastyczne prace przedstawiające : krzyż maltański, białą damę na zamku, królewnę z rycerzem (tryptyk w kolorach bordo, zielonym i granatowym), Wenus Botticellego i Zamek Joannitów, jezioro, historyczne domy w Łagowie… Prace jakby witraże, ze złotą konturową kreską, w nocnej scenerii zamku i przyrody, pracowicie wykonane, drobiazgowe szczegóły, tak bogate w elementy, radosne, kolorowe, żywiołowe, romantyczne, tak bardzo artystyczne… Na honorowym miejscu znalazła się szczególna ekspozycja: „Łagowska bajka” – koncepcja zagospodarowania terenu przy promenadzie. Przysłuchiwałam się rozmowie Pani Sonii Zapolskiej z radną, która podeszła do niej – artystka objaśniła jej swoją artystyczną wizję, bo jak powiedziała, to nie są plany, ale artystyczna wizja, która zrodziła się po tym, gdy pracując w muzeum przez dwa lata, zobaczyła stare zdjęcia Łagowa, na których na terenie koło kościoła był ogród i szklarnia. Te zdjęcia stały się inspiracją do łagowskiej wizji: „Łagowskiej bajki”. Tą wizją chciała się szerzej podzielić i ją przedstawić. Stworzyła koncepcję ogrodu różanego we francuskim stylu, bo róże tam kiedyś rosły. Można, mówiła artystka – w tym miejscu stworzyć miejsce kulturalne, całość zamknąć drugim budynkiem. Powstałaby sala, w której raz odbywałyby się wystawy, innym razem byłaby pod wydarzenia. Jeden obiekt byłby galerią, drugi przeznaczony byłby pod warsztaty i spotkania. Ten drugi budynek byłby większy, dwukondygnacyjny i nawiązywałby architektonicznie do szachulcowych obiektów, które tutaj dawniej stawiano w Łagowie, aby też nawiązywał do klasyki architektury łagowskiej. Poza tym tutaj dawniej stała szklarnia. Radna, która z uwagą wysłuchała koncepcji artystki powiedziała, że ta wizja ma swój sens, bo klasycznie Łagów słynął różami i aby Sonia Zapolska złożyła tę koncepcję władzom miasta, bo w tej chwili sprawa jest bardzo aktualna. Czy powstanie w Łagowie ogród różany we francuskim stylu? Czy będzie galeria, szklarnia jak dawniej? Czy będą nowe spotkania, ciekawe warsztaty? Coś mi mówi, że to wszystko powstanie. Trzymam kciuki. Piękne marzenia, ciekawi twórczy ludzie i mądrzy radni. Czym byłby świat bez artystów? Myślę, że byłby nudną, praktyczną zabijającą ducha szarą rzeczywistością. Sonia Zapolska mieszkająca w Świebodzinie, architekt wnętrz i artystka, córka artystki i działaczki kultury od dziecka odwiedza Łagów lubuski , kocha to miejsce i z niego czerpie inspiracje twórcze. Od kilku lat tworzy prace malarskie, które można w sezonie oglądać w „Caffe warsztat” , w „Ogrodzie smaków”, w recepcji Zamku Joannitów. W 2024 roku odbyła się wystawa Jej prac w sali przy promenadzie. Jak mówi – chce stworzyć większą Wenus Botticellego na tle Zamku Joannitów, niż ta z 2025 roku. Pani Soni życzę wielu planów i ich realizacji. Marzanna Leszczyńska

„Łagowska bajka” Sonii Zapolskiej Dowiedz się więcej »

Majówka z historią, tradycją polską w Łagowie lubuskim

Podwójne święto w dniu 3 maja 2026 roku spędziłam w Łagowie lubuskim. Zapraszam na swoje refleksje z tego co zauważyłam i przeżyłam – Marzanna Leszczyńska 3 dzień maja to podwójne święto. Piękne ich połączenie odbyło się w Łagowie Lubuskim. Po pierwsze to Święto Najświętszej Marii Panny Królowej Polski. Od uroczystej mszy św. w zabytkowym kościółku przy Zamku Joannitów rozpoczęło się świętowanie. Ołtarz przyozdobiony biało – czerwonymi goździkami upiętymi jak flaga, oświetlony zapalonymi świecami, spuszczone długie biało-czerwone szarfy wzdłuż okna witrażowego i balkonu podkreśliły wspaniale, że jest to też narodowe święto, a Maryja jest naszą królową. Niezwykłej urody jest kościółek przy zamku Joannitów w Łagowie – jasny, świetlisty. W ten majowy ciepły i słoneczny dzień wszystko w jego wnętrzu nabrało blasku – złocił się ołtarz, witraże tak pięknie rozświetliły wnętrze. Obecny na mszy poczet sztandarowy, a w nim na czele ułani i dziewczyna w stroju szlacheckim trzymająca bukiet czerwono- białych kwiatów wyprowadzili po mszy jej uczestników z kościoła. Przed kościółkiem czekały konie, które dosiadały młode dziewczyny w strojach szlacheckich i jeden ułan którzy cały orszak poprowadzili uliczką Łagowa poprzez zabytkową bramę pod mury zamku. Tam władze miasteczka wygłosiły krótkie przemówienia, odczytany został fragment konstytucji, odśpiewano hymn. W parku już czekały atrakcje: kuchnia polowa z grochówka, przysmaki przygotowane przez Koło Gospodyń Wiejskich. Rycerze prezentowali miecze, były też stragany ze starociami, wyrobami z wikliny i kosmetykami z natury. Oba jeziora, po dwóch stronach zamku zapełniły się kajakami. W parku za plecami zamku na ławkach i na trawnikach odpoczywali ludzie, można było spokojnie wystawić białe nogi do opalania. Takiemu relaksowi towarzyszyła muzyka, osobliwa i idealna do tego miejsca. Jeden tylko grajek ulokował się pod potężnym, rozłożystym czerwonym bukiem ( kto wie, czy to drzewo nie pamięta czasów KONSTYTUCJI 3 MAJA). Grajek miał tylko jeden instrument, była to blaszana misa, na której rękami muskając ją wyczarowywał dźwięki przypominające te z elektronicznej harfy Andreasa Vollenweidera. Muzyka rewelacyjnie wpisała się w scenerię krzyżackiego zamku, dawała spokój, ukojenie. Myślę, że dzieci w wózkach, spały długo w cieniu pod murami, a ludzie na kocykach relaksowali się inaczej niż przy rozpanoszonej wszędzie muzyce disco- polo. Ten muzyk pod tym rozłożystym bukiem tworzył nieziemskie zjawisko. Buk prezentował się jak paw, który rozpostarł swój imponujący ogon. Na tle czystego nieba i słońca buk rozwinął cały wachlarz kolorów i odcieni swoich liści i dał piękny spektakl. Ktoś miał znakomity pomysł.  Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałka na obrazie poniżej uruchomi film. Atrakcji było dużo. Tymczasem dzielę się tym, z czego sama skorzystałam. Nie mogłam sobie odmówić herbatki na Zamku Joannitów, a potem widoku na panoramę Łagowa ze wspaniałego wiaduktu, tym bardziej, że tam nikogo nie było, za to aż tam dochodziły głosy z festynu czyli opowieści o ułańskich koniach. Piękny, świąteczny, udany dzień spędzony w oryginalnym Łagowie Lubuskim. Jak zwykle ludzi dużo, nie zabrakło „kolorowych ptaków” – nie tylko wśród ludzi, ale też oryginalnych samochodów i motorów. P.S. W tym roku – 2026 przy okazji Święta Konstytucji 3 Maja powołano w Polsce Radę ds. Nowej Konstytucji. Nadzieję daje to, że powołano w jej skład prof. Ryszarda Piotrowskiego – najlepszego konstytucjonalistę. Prof. R. Piotrowski nie jest jak twierdzi zwolennikiem romantyzmu konstytucjonalnego, nie jest też zwolennikiem resetu konstytucji. Zresztą twierdzi, że nawet gdyby była nowa konstytucja to świat się nie zmieni, ludzie od tego nie staną się lepsi, ani politycy. Sądzi, że próbować trzeba, jeśli pojawiają się takie możliwości, mimo tego, że nie ma odpowiedniej siły, ale jest nadzieja, że po wyborach może coś się zmieni. Nie należy zmieniać całej konstytucji, bo jaką nową napiszemy? Przypomniał słowa Biskupa Zygmunta Choromańskiego: „ Chyba , że ktoś chce konstytucję oprzeć nie na opoce odwiecznych prawd moralnych, ale na piasku lotnych doktryn”. Prof. R. Piotrowski podkreśla, że konstytucja powinna nas obronić przed dominacją władzy skoncentrowanej i powinniśmy mieć prawo do tego, aby nie być we władzy algorytmów, ale we władzy ludzi, mieć prawo do własnych myśli, aby nie było prawa wnikania we własne myśli. Bardzo ważny jest art. 30 o godności człowieka, aby człowiek zawsze mógł powiedzieć władzy „Nie”. Profesor podkreśla, abyśmy przeczytali Konstytucję 3 Maja, próbowali ją zrozumieć. Marzanna Leszczyńska

Majówka z historią, tradycją polską w Łagowie lubuskim Dowiedz się więcej »

PIERWSZY MAJA 2026 W REWALU

Zapraszam na swoje wrażenia z majówki na klifie w Rewalu – Marzanna Leszczyńska Na jeden dzień nad morze. Ależ oczywiście, że tak. Z mojego miejsca zamieszkania to tylko dwie godziny jazdy samochodem. Cel wiadomo plaża, morze, klif ale po drodze niedaleko Kamienia Pomorskiego jest bajeczna boczna aleja grabowa, zawsze muszę na nią zerknąć. To cudo natury – zjawiskowy tunel wiedzie do Chrząstowa. Teraz młode jeszcze nierozwinięte listki drzew mają seledynowy kolor, a u swoich stóp ta aleja ma soczystą zieleń pola. Trudno oderwać oczu od tego odcinka drogi. W Rewalu byłam przed południem. Pierwsze kroki musiały być skierowane na plażę, aby zaliczyć wiosenny chrzest w wodzie. Bez wiatru, lekka fala, ludzi mało na plaży. Całkowite zanurzenie czyli po czubek głowy i wyskok z wody. Zawsze się wzdrygam, ale potem ta świeżość, przypływ energii, szczęścia to niesamowita nagroda. Cała ospałość pożegnana. Potem krótka kąpiel słoneczna – czyli witamina D3 – przecież wystarczy pół godziny między 11-14 i 30 procent odsłoniętego ciała bez kremów przeciwsłonecznych, bez kąpieli w chlorowanych basenach. Pogoda wyjątkowa, słoneczko, ciepło, radośnie. Ruszyłam do miasteczka na rybkę. W miasteczku gwarno, ludzi mnóstwo. Spragnieni ciepła i słońca są ludzie po tak długiej i mroźnej zimie, późnej wiośnie. Nie straszna im wysoka cena paliwa spowodowana wojną USA z Iranem. Dzisiaj jakby wszystko zostało gościom wynagrodzone – od razu klimat wakacyjny z początkiem maja… W centrum przy szkieletach wielorybów muzyka disco polo. Szkielety wystrojone kwiatami do zdjęć. Jakaś para przebierańców, przy których dzieciaki się fotografowały, dziwny pojazd, który woził dzieci w wagonikach. Ludzie dużo, przyglądających się, siedzących na ławkach. O nie, nie przysiadłabym się. Czmychnęłam czym prędzej do „Kalifornii” na dorsza i kawkę latte z cynamonem. Tak, doprawdy nie pojmuję dlaczego pięknie położona na klifie z widokiem na morze restauracja z tradycjami, z fotografiami na ścianach starego Rewala i Trzęsacza nazywa się „Kalifornia”? Jest też „Rancho”. Ludzi sporo, ale miejsce na tarasie znalazłam bez trudu. A potem czym prędzej chciałam się znaleźć na plaży, aby pójść do Trzęsacza i zobaczyć jak wygląda rewolucja na klifie rozpoczęta od początku nowego 2026 roku. Próbowałam iść na boso, ale szybko założyłam buty, bo piasek jeszcze zimny. Słońce dało pod koniec dnia przecudowny spektakl. Czyste niebieskie niebo i lśniąca woda, jakby ktoś rozsypał po niej kryształki svarowskiego. Tak, dzisiaj morze ubrało się w biżuterię, aby przywitać tylu gości. A na linii horyzontu biała linia. Po drodze mijałam ludzi nie tylko spacerujących, siedzących nad morzem, ale też dzieci turlające się po plaży i szczęśliwych ludzi. Jeden pan wbiegł do morza w czarnym ubraniu z okrzykiem „ Niech żyje wolność! „ i zaraz potem dołączył do niego kolega. Szybko wyskoczyli z morza, a co było dalej? Nie wiem… Na klifie zmiany postępują. Wyżłobiono równoległe koryto drogi, a jego brzegi wyłożono granitową kostką. Smutny widok, demolka. Tak patrzę na to i pytam po co? Na razie nie widzę plusów estetycznych. Coraz mniej ziemi i rozmytych linii dróżek pod nogami. Coraz więcej betonu, sztywnych linii. To dla rowerów? Wygląda na to, że wszędzie musi być trasa szybkiego ruchu…Ech… Parę lat temu napisałam wrażenia ze spaceru tym klifem, wtedy nie wiedziałam, że to się zmieni. One zostaną i zawsze do nich będę wracać :https://idealzezgrzytem.pl/2022/11/29/retrospekcje-z-rewalskiego-klifu/ Przy Syrence i ruinach kościoła również muzyka, ale porywająca, ludzie bawiący się, młodzież siedząca na schodach i szalejąca w rytm muzyki. Furorę robiła pani w krótkich spodenkach wytatuowana od stóp po szyję. Gratulacje dla zespołu. Miło było przystanąć i popatrzeć. Ba, poszłam dalej i po dwustu metrach zawróciłam, aby zrobić zdjęcia – usłyszałam słynną piosenkę-”Jesteś szalona, mówię ci”. Pomyślałam tylko, że jestem szalona, że zawróciłam, a może ta pani w tych tatuażach jest szalona ? Niestety przez swoją niecierpliwość nieopatrznie skasowałam właśnie te zdjęcia zabawy przed Syrenką. Tam panowała świetna atmosfera, letniego festynu, takiej polskiej nuty, jakby dawnej , swojskiej zabawy na weselach przy zachodzącym słoneczku. I koniec, bo czekał mnie jeszcze powrót do domu i droga po ciemku. Marzanna Leszczyńska

PIERWSZY MAJA 2026 W REWALU Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry