Bałtyk z perspektywy rewalskiego klifu

Bałtyk z rewalskiego klifu

PIERWSZY MAJA 2026 W REWALU

Zapraszam na swoje wrażenia z majówki na klifie w Rewalu – Marzanna Leszczyńska Na jeden dzień nad morze. Ależ oczywiście, że tak. Z mojego miejsca zamieszkania to tylko dwie godziny jazdy samochodem. Cel wiadomo plaża, morze, klif ale po drodze niedaleko Kamienia Pomorskiego jest bajeczna boczna aleja grabowa, zawsze muszę na nią zerknąć. To cudo natury – zjawiskowy tunel wiedzie do Chrząstowa. Teraz młode jeszcze nierozwinięte listki drzew mają seledynowy kolor, a u swoich stóp ta aleja ma soczystą zieleń pola. Trudno oderwać oczu od tego odcinka drogi. W Rewalu byłam przed południem. Pierwsze kroki musiały być skierowane na plażę, aby zaliczyć wiosenny chrzest w wodzie. Bez wiatru, lekka fala, ludzi mało na plaży. Całkowite zanurzenie czyli po czubek głowy i wyskok z wody. Zawsze się wzdrygam, ale potem ta świeżość, przypływ energii, szczęścia to niesamowita nagroda. Cała ospałość pożegnana. Potem krótka kąpiel słoneczna – czyli witamina D3 – przecież wystarczy pół godziny między 11-14 i 30 procent odsłoniętego ciała bez kremów przeciwsłonecznych, bez kąpieli w chlorowanych basenach. Pogoda wyjątkowa, słoneczko, ciepło, radośnie. Ruszyłam do miasteczka na rybkę. W miasteczku gwarno, ludzi mnóstwo. Spragnieni ciepła i słońca są ludzie po tak długiej i mroźnej zimie, późnej wiośnie. Nie straszna im wysoka cena paliwa spowodowana wojną USA z Iranem. Dzisiaj jakby wszystko zostało gościom wynagrodzone – od razu klimat wakacyjny z początkiem maja… W centrum przy szkieletach wielorybów muzyka disco polo. Szkielety wystrojone kwiatami do zdjęć. Jakaś para przebierańców, przy których dzieciaki się fotografowały, dziwny pojazd, który woził dzieci w wagonikach. Ludzie dużo, przyglądających się, siedzących na ławkach. O nie, nie przysiadłabym się. Czmychnęłam czym prędzej do „Kalifornii” na dorsza i kawkę latte z cynamonem. Tak, doprawdy nie pojmuję dlaczego pięknie położona na klifie z widokiem na morze restauracja z tradycjami, z fotografiami na ścianach starego Rewala i Trzęsacza nazywa się „Kalifornia”? Jest też „Rancho”. Ludzi sporo, ale miejsce na tarasie znalazłam bez trudu. A potem czym prędzej chciałam się znaleźć na plaży, aby pójść do Trzęsacza i zobaczyć jak wygląda rewolucja na klifie rozpoczęta od początku nowego 2026 roku. Próbowałam iść na boso, ale szybko założyłam buty, bo piasek jeszcze zimny. Słońce dało pod koniec dnia przecudowny spektakl. Czyste niebieskie niebo i lśniąca woda, jakby ktoś rozsypał po niej kryształki svarowskiego. Tak, dzisiaj morze ubrało się w biżuterię, aby przywitać tylu gości. A na linii horyzontu biała linia. Po drodze mijałam ludzi nie tylko spacerujących, siedzących nad morzem, ale też dzieci turlające się po plaży i szczęśliwych ludzi. Jeden pan wbiegł do morza w czarnym ubraniu z okrzykiem „ Niech żyje wolność! „ i zaraz potem dołączył do niego kolega. Szybko wyskoczyli z morza, a co było dalej? Nie wiem… Na klifie zmiany postępują. Wyżłobiono równoległe koryto drogi, a jego brzegi wyłożono granitową kostką. Smutny widok, demolka. Tak patrzę na to i pytam po co? Na razie nie widzę plusów estetycznych. Coraz mniej ziemi i rozmytych linii dróżek pod nogami. Coraz więcej betonu, sztywnych linii. To dla rowerów? Wygląda na to, że wszędzie musi być trasa szybkiego ruchu…Ech… Parę lat temu napisałam wrażenia ze spaceru tym klifem, wtedy nie wiedziałam, że to się zmieni. One zostaną i zawsze do nich będę wracać :https://idealzezgrzytem.pl/2022/11/29/retrospekcje-z-rewalskiego-klifu/ Przy Syrence i ruinach kościoła również muzyka, ale porywająca, ludzie bawiący się, młodzież siedząca na schodach i szalejąca w rytm muzyki. Furorę robiła pani w krótkich spodenkach wytatuowana od stóp po szyję. Gratulacje dla zespołu. Miło było przystanąć i popatrzeć. Ba, poszłam dalej i po dwustu metrach zawróciłam, aby zrobić zdjęcia – usłyszałam słynną piosenkę-”Jesteś szalona, mówię ci”. Pomyślałam tylko, że jestem szalona, że zawróciłam, a może ta pani w tych tatuażach jest szalona ? Niestety przez swoją niecierpliwość nieopatrznie skasowałam właśnie te zdjęcia zabawy przed Syrenką. Tam panowała świetna atmosfera, letniego festynu, takiej polskiej nuty, jakby dawnej , swojskiej zabawy na weselach przy zachodzącym słoneczku. I koniec, bo czekał mnie jeszcze powrót do domu i droga po ciemku. Marzanna Leszczyńska

PIERWSZY MAJA 2026 W REWALU Dowiedz się więcej »

REWOLUCJA NA KLIFIE – TRZĘSACZ

Na klifie w Trzęsaczu widać wielkie rewolucyjne zmiany. Z początkiem 2026 ukazał się mój pierwszy materiał na ten temat :https://idealzezgrzytem.pl/2026/01/07/rewal-po-sylwestrze-2025-roku/ . Minęły dwa miesiące – zmiany są już bardzo widoczne. Zapraszam na drugą część refleksji o rewolucji na klifie w Trzęsaczu. Marzanna Leszczyńska Tak, na klifie coś się dzieje. Na grubo. Można powiedzieć , że praca idzie pełną parą. Gdy przechodziłam tam 1 styczna 2026 roku były już pierwsze prace – wytyczona nowa droga, pocięte drzewa i zniszczone pochyłe potężne brzozy, które stanowiły charakterystyczny i uroczy punkt tego niedługiego odcinka. Teraz, a zdjęcia są z 28 lutego widać istny armageddon – kopary, stosy korzeni, wyryta druga trasa, równoległa do tej pierwszej. Zadaję sobie pytanie dlaczego? Czy pójdzie tam jakiś bruk – nie daj Boże… To był piękny dziki zakątek, gdzie można było przejść swoją stopą po ubitej ziemi, czasami przejrzeć się w kałuży po deszczu, gdzie byli tylko spacerowicze, czasami przemknął jakiś rower. Tu był spokój, nie musiałam się z niepokojem oglądać za siebie, czy zagraża mi jakaś szalona hulajnoga czy rower. To była dróżka, po bokach której rosły zioła, latem bieliły się potężne ich baldachy. Gdy umieszczałam fotografie na facebooku z tego miejsca, dostawałam tzw. „lajki” z dalekich stron świata – zachwyconych ludzi, którzy pytali gdzie jest tak pięknie?… To był wąski pasek drzew a i tak za nim powstały apartamentowce, a ich zazdrosne – o widok na morze- okna kazały sercu drżeć, że zagości tu kiedyś topór i buldożery. Parę lat stabilności tego krajobrazu uspokoiły obawy, niestety nadeszły zmiany… Zadaję sobie pytanie dlaczego? Po drugiej stronie Rewala w kierunku Niechorza zrobiliście trasę wybrukowaną, z latarniami – jest dużo mniej atrakcyjna. Rowery mają już tyle dróg, po co jeszcze w tym miejscu ta demolka ??? „Nowoczesność dokonała już głębokich spustoszeń kosztem mordowania dla cielca postępu, jakby każdy prowincjonalny artysta musiał małpować kulturę metropolitarnej tandety, realizując hasło, iż właściwym tworzywem sztuki jest świat konsumpcji powszedniego dnia „ – Waldemar ŁysiakMam jeszcze wspomnienia, które powstały 5 lat temu i zdjęcia tamtego krajobrazu . Tego już nie ma Zapraszam na wspomnienia : https://idealzezgrzytem.pl/category/baltyk-z-perspektywy-rewalskiego-klifu/ Marzanna Leszczyńska

REWOLUCJA NA KLIFIE – TRZĘSACZ Dowiedz się więcej »

REWAL PO SYLWESTRZE 2025 ROKU

Przyjechałam na Sylwestra w Rewalu. W pierwszy dzień Nowego 2026 roku poszłam na spacer do Trzęsacza i to co zobaczyłam na klifie mnie przeraziło…Zapraszam na tekst, zdjęcia tego czego już nie ma i muzykę – Marzanna Leszczyńska Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej uruchomi krótki film . Nie mieszkam nad morzem Bałtyckim, ale często nad nie przyjeżdżam – właśnie do Rewala. Uwielbiam nasze polskie morze, które ma na mnie niezwykle dobroczynny wpływ o każdej porze roku. Jest to doskonały wpływ zdrowotny, ale też wszelki inny wpływający na moje rewelacyjne samopoczucie. Przyjeżdżałam też spędzić tu Sylwestra. Dwa razy wybrałam się na – trudno to nazwać balem – po prostu Sylwester w lokalu. Restauracja „ Kalifornia” w Rewalu co roku organizuje takie imprezy. Nie mam jakiś rewelacyjnych wspomnień, bardzo podobna impreza do takich jakie przeżywałam w innych miejscach kraju. Na pewno było więcej Niemców, którzy dali się zauważyć – ponieważ Sylwester zakończył się śpiewami gości przy stołach. Atrakcje wieczoru takie jak wszędzie- para pokazująca taniec towarzyski, tańczący miś, żadnego nawiązania do regionu, a szkoda bo tutaj możliwości jest wiele i aż by się prosiło… Szczerze powiem, że tacy ludzie jak ja, którzy największą frajdę mają z samego pobytu nad morzem – wystarczy spacer, butelka szampana zabrana na spacer i wypita na plaży, a muzyką szum fal… Znam siebie. a bywało też tak, że siedząc w lokalu na tym Sylwestrze tęskniłam za wyjściem na właśnie taki spacer, więc po co wydawać nie małe pieniądze, gdy myśli wędrują gdzie indziej? Całkiem inaczej odbiera się wyjście z lokalu na chwilę, aby zobaczyć sztuczne ognie gdy wymykamy się z ciepłego lokalu nakrywając się paltem , w tych cienkich sukienkach, pantofelkach niż w odpowiednim ubraniu i na długo, gdy nie targa człowiekiem powinność powrotu…Aura Sylwestrowej nocy 2025 roku sprzyjała spacerom, było bezwietrznie, bez deszczu, śniegu, nie tak znowu zimno – dzień wcześniej nikt się nie spodziewał takiej łaskawości Neptuna, który rozpętał sztorm w końcówce roku i go wyciszył na Sylwestrową Noc. W pierwszy dzień Nowego Roku 2026 wybrałam się do Trzęsacza pod mury legendarnego kościoła, którego zabrało morze. Tam jest punkt widokowy i trasa spacerowa urokliwym klifem w kierunku Rewala – moja ulubiona, uważam, że znacznie ciekawsza, niż kawałek pokryty kostką brukową oświetlony latarniami od latarni w Rewalu do Niechorza. Zresztą opisałam go cztery lata temu : https://idealzezgrzytem.pl/2022/11/29/retrospekcje-z-rewalskiego-klifu/ Oczom nie mogłam uwierzyć gdy tamtędy szłam właśnie teraz. To miejsce jest nie do poznania. Dużo drzew wyciętych, fragment ze starymi brzozami tymi pochylonymi od wiatru już nie istnieje, dużo kawałków drewna, powyrywanych korzeni. Równolegle do starego traktu wytyczony jest drugi trakt, a jeden od drugiego teraz odgradza wąski pasek zieleni. Wytyczona jest droga wbitymi kijkami. Pytanie co się tam dzieje? Co tam się planuje? Aż strach pomyśleć? Mam nadzieję, że to nie pomysł odsłonięcia widoku morza dla nowoczesnych apartamentowców – to byłoby fatalne. Coraz mniej dzikich, naturalnych skrawków terenów w Rewalu. Co tam będzie ? Wszak nie muszę pytać, już niedługo się okaże bo czas wszystko odsłoni. A ja tymczasem zapraszam na zdjęcia z klifu jaki zastałam podczas noworocznego spaceru. Marzanna Leszczyńska

REWAL PO SYLWESTRZE 2025 ROKU Dowiedz się więcej »

Były kiedyś takie schody na plażę.

Morze ma urok. zachody słońca są uwielbiane , ale nad morze wiodą ścieżki i schody. Są schody jak poezja… Zapraszam na muzykę, zdjęcia – wszystko w środku. Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej uruchomi krótki film – Marzanna Leszczyńska Do Rewala przyjeżdżam od ośmiu lat. Nawet już nie liczę ile było tych przyjazdów, ale było ich dużo, nawet bardzo dużo. Te małe, drewniane- można powiedzieć – na ludowo wykonane – schody zauważyłam już na pierwszym spacerze idąc plażą do Niechorza. Wykonane z drewnianych kłód, z koślawymi poręczami , w naturalnym kolorze . Schody – sama natura. Prowadziły na plażę ze stromej skarpy porośniętej laskiem -właściwie jest to niewysoki w tym miejscu klif. Miejsce niezwykle urokliwe. Odwiedzałam je na każdym spacerze, stały się punktem obowiązkowego zatrzymania się, skręcenia w bok z prostej drogi wzdłuż wybrzeża z Rewala do Niechorza. Szczególnie urokliwe latem – gdy zatopione w żółtym piasku, rozświetlone słońcem na tle błękitnego nieba. Jesienią były smutniejsze, poszarzałe, wydawały się zniszczone i stare, przysypane zwiędłymi liśćmi. Stały się moim punktem zatrzymania się, aby popatrzeć na morze, pomyśleć, zwłaszcza wtedy gdy morze było kompletnie wyciszone, lekko falujące, gdy woda zlewała się z niebem i wyłaniała się z mgły, gdy nie było horyzontu. Ile ja tam mogłam spędzić czasu, w ciszy i bez kogokolwiek…Czułam się jak „właściciel ” plaży. I miałam poczucie bezpieczeństwa, nigdy nie towarzyszył mi strach. Tyle zdjęć, ile ja tam zrobiłam… To było idealne, naturalne, oryginalne atelier, nic nie krępowało… Ileż ja tam zaciągnęłam osób w to miejsce, znajomych z którymi przyjeżdżałam do Rewala. Urządzaliśmy tam sobie sesje fotograficzne i toczyliśmy rozmowy na schodach. Można sobie było powierzać sekrety, bo nikt nie podsłuchiwał. Nie potrafiłam przejść obojętnie obok tych schodów, gdy gonił mnie czas – rzucałam w ich kierunku chociaż spojrzenie i mówiłam im dzień dobry, dobry wieczór albo dobranoc. 8 września 2025 osłupiałam, gdy będąc na spacerze zobaczyłam nowe schody w miejscu tych dawnych. To było nie do uwierzenia. Przed oczami stanęły wspomnienia, zrodził się żal. Dziwne, bo przecież powinnam się cieszyć na widok nowego bezpiecznego zejścia na plażę. Na pewno wiosenne, zimowe, jesienne sztormy zniszczyły tamte stopnie, pewnie spróchniały i groziły połamaniem nóg… Wiem na pewno, że ta ludowa architektura miała w sobie duszę. Te nowe stopnie są jak piękna, nieskazitelna drabina. W ubiegłym roku byłam na Phuket w Tajlandii. Oni tam mają „odbicie” na temat naturalnego drewna , huśtawek na sznurach, ławek z bali, drewnianych łodzi na brzegach, beach barów , drewnianych płotów, mostków i spania pod strzechą. Takie miejsca są najdroższe. W Egipcie jest podobnie zresztą. Powiem tyle: są sztucznie robione te oazy, obsadzane roślinnością. To wszystko wygląda pięknie na…zdjęciach. Brakuje tego czegoś co jeszcze jest u nas -prawdy. To nieuchwytne, ale daje się wyczuć i budzi się rozczarowanie, gdy się odkrywa jaka jest prawda. Zadaję sobie pytanie czy ktoś bierze pod rozwagę odtwarzanie zniszczonych konstrukcji, budowli czy tylko w grę wchodzą nowe i inne dzieła. I tylko czasem łzy się kręcą w oczach i spływają, bo wszystko przemija tak jak lato, które odchodzi …Nadchodzi jesień. Pocieszam się, że będzie piękna… Jest !4 września 2025 roku. Marzanna Leszczyńska

Były kiedyś takie schody na plażę. Dowiedz się więcej »

MORSKA BIŻUTERIA

Czasem morze lśni, błyszczy się jakby ktoś sypnął po powierzchni wody brokatem. Wygląda to jak brokat, cekiny albo kryształki jakiś drogocennych kamieni. Nie tylko kobiety jak śpiewała Marylin Monroe uwielbiają diamenty, albo Madonna naśladując ją w piosence „Material girl”. Natura również uwielbia świecidełka i stroi się w nie okazjonalnie. Tym razem na długo jeszcze przed zachodem słońca kolor tego obrazka jakim jest Zatoka Pucka z perspektywy brzegu Mierzei Helskiej przybrał barwy srebra i odcieni niebieskości. Zatoka „stroiła się ” jak na eleganckie wyjście: a to w srebrną kolię dookoła horyzontu, a to w mini lśniącą spódniczkę albo długą sukienkę mieniącą się cekinami tak jakby chciała mnie – widza na brzegu – zapytać:” to w końcu co na siebie włożyć? „ Na tle tej naturalnej kreacji poruszały się surfingi – miały idealne warunki do nauki. Wszystko piękne, ale czy do końca? Wiatraki w tle. Otóż i to. Szpetne tło. Taka rzeczywistość – zaczynamy się otaczać tymi okropnymi szkieletami i to w najatrakcyjniejszych miejscach. Dawno nie byłam na Półwyspie Helskim, może dwadzieścia lat. Ciągle jeżdżę do Rewala i cieszę się, że spacerując po rewalskim klifie w kierunku Niechorza czy Trzęsacza nie muszę patrzeć na nie – wiatraki – Marzanna Leszczyńska. Zapraszam na krótki film ze zdjęciami tego brokatowego spektaklu w wykonaniu słońca i wody. Reszta jest tylko dodatkiem. Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej, uruchomi film. Czytelniku! Jeśli życzysz sobie nas wesprzeć w zamian za wytrwałe głoszenie prawdy, zachęcam na wejście na stronę https://patronite.pl/idealzezgrzytem.pl i założenie konta, aby nam pomóc działać aktywnie, rozwijać kanał, umożliwiać realizowanie nowych projektów jak np. tłumaczenie artykułów na obce języki.

MORSKA BIŻUTERIA Dowiedz się więcej »

Pokój z wiosennym widokiem na morze

O wiosennym przebywaniu nad morzem, Rewalu i mieszkaniu na klifie zdań parę – Marzanna Leszczyńska Apartament Marzanna w willi na klifie tel : 530 786 021 lub 601 422 485 Zapraszam do obejrzenia poniżej krótkiego filmu z wiosennego Rewala i mieszkania na klifie z muzyką. Naciśnięcie czerwonego kwadratu z białym trójkącikiem uruchomi film. Wiosna jest długa. Jej początek to bazie. Jeszcze jest zimowo, chłodno , zazwyczaj bez śniegu, ludzie są zmęczeni krótkimi dniami, chodzą smutni i wtedy pojawiają się na nagich gałązkach bazie. Na wydmach, na krzaczastych kulach , na beżowym piasku i na brązowych łodygach pojawia się mnóstwo białych kulek, radosnych refleksów w czasie, którego mamy już dosyć czyli czasie zimy. Przyroda jak przyroda – dobrze, że my- ludzie przyspieszamy nadejście wiosny swoimi zabiegami. Wzbudza uśmiech na twarzy Mały Książe z brązu stojący przy promenadzie w Rewalu gdy ma na głowie wianek z żonkili w Dniu Kobiet czy w pierwszy Dzień Wiosny, albo Syrenka przy ruinach kościoła w Trzęsaczu. Syrenka dumnie pręży nagą pierś z brązu w czasie świąt majowych na tle łopoczących biało – czerwonych flag tak jakby chciała upominać turystów, żeby nie zapomnieli, że są to święta, nie tylko czas wolny od pracy i czas dla sportu. Zieleni i kwiatów przybywa stopniowo. Zaczyna się kobiercami przebiśniegów na klifie między drzewami w miasteczku – bielą się z daleka, nie sposób ich nie zauważyć. Kwitnące w kwietniu na biało śliwy przy wejściu na plażę w Niechorzu – całe oblepione kwiatami wyglądają jak szalone. Potem dołączają fioletowe bzy. Coraz więcej jest dni, że możesz ściągnąć buty, aby iść po piasku na boso, że możesz czasem schować do kieszeni czapkę a i kurtka bywa zbędna. Zdumiewają zielone tarasy pod ruinami kościoła w Trzęsaczu, które w ryzach właściwie trzymają ostatnią ścianę. Pomyśleć, że ten kościół stał kiedyś dwa kilometry od morza…W kwietniu gdy trawa nabiera intensywnego koloru i zakwitają na tych dziwnych potężnych schodach – jak dla olbrzymów – kwiatki mniszka lekarskiego ( powszechnie nazywanego mleczem) w świetle promieni słonecznych jest to prześliczny widok. Zbocza porośnięte są drzewami, które nie mają jeszcze liści, ich gałęzie tworzą powyginaną plątaninę i zarazem jest to ciekawe tło. Kwitnące żółte kwiaty mniszka lekarskiego jak drobne punkciki rozweselają te nienaturalnej wielkości zielone schody po, których nikt nie chodzi, bo chodzić po nich nie wolno. Te schody mają inną funkcję, one bronią tych historycznych murów kościoła i nikt nie wie i nie daje gwarancji , że uda się je obronić przed morskim żywiołem. Człowiek uparł się i zaangażował swoją mądrość, inteligencję i wiedzę i walczy już tyle lat… Zachody słońca są powtarzające się, ale i takie niepowtarzalne, których jeszcze nie widziałam, a przecież naoglądałam się ich już tak wiele. A woda w morzu? Ma jeszcze temperaturę dobrą do hartowania, czyli poniżej 10 stopni Celsjusza. Najlepiej wchodzić do morza parę razy dziennie….Przecież to zdrowe, choć ludzie w to nie wierzą. A ja już wiem, że tak jest… Marzanna Leszczyńska

Pokój z wiosennym widokiem na morze Dowiedz się więcej »

POKÓJ Z ZIMOWYM WIDOKIEM NA MORZE

O zimowym przebywaniu nad morzem, Rewalu i mieszkaniu na klifie – zdań kilka – Marzanna Leszczyńska Wraz z porami roku – w tym samym miejscu – zmienia się tak wiele. A żywioły, które towarzyszą wszystkim czterem porom roku, potrafią zmienić geografię terenu, dlatego trzeba się cieszyć każdym zdjęciem. Przyszłość niedaleka potrafi ci udowodnić, że zdjęcie, którego nie chciało ci się pstryknąć, zatrzymało coś czego już nie ma, a nigdy nie przyszłoby ci do głowy, że tak będzie, że to unicestwienie nastąpi tak szybko. Zapraszam do obejrzenia – poniżej- filmu z zimowymi zdjęciami Rewala i mieszkania na klifie z muzyką. Naciśnięcie czerwonego kwadracika z białym trójkącikiem uruchomi film. Zimową porą Rewal jest inny niż latem, z zamkniętymi sklepikami, piekarenkami, kawiarniami, kramami, smażalniami ryb wydaje się jakby był niezamieszkany, jakby wszyscy wyjechali. Tak przecież nie jest. Funkcjonuje „Kalifornia”( prężna restauracja nad samym morzem), artystyczna galeria „Siedem”, położone na brzegu miasta dyskonty handlowe, kościół. Znakiem, że jest tu ktoś jest dający się słyszeć hałas młota pneumatycznego lub inny warkot urządzenia na budowie, ponieważ rozpoczętych prac nowych apartamentowców jest wiele, nadzwyczaj wiele. Wszyscy są ciągle zdumieni tymi inwestycjami, ich powodzeniem , bo czasy są niepewne tak jak pogoda nad polskim morzem. Rewal taki bezludny wcale znowu zimą nie jest, bo gdy tylko zaświeci słońce , nawet nie wiesz skąd i kiedy pojawia się na plaży tak wiele ludzi spacerujących. Gdy jest sztorm – nie jest inaczej. Amatorów obejrzenia tego żywiołu nie brakuje. Znam takich, którzy jadą extra z Gorzowa Wlkp. na ten spektakl natury. Jeśli lubisz spokój to pora na Bałtyk jest idealna. Przed Świętami Bożego Narodzenia miasteczko jest jak przygotowane do tego, abyś poczuł się jak Kevin sam w domu. Zdarzają się dni ze śniegiem. Czapy śniegu, miasto lśni dekoracjami, nie ma ruchu ulicznego, bez wiatru. 30-letni Artur, który oddał swoje dzieci pod opiekę i wrócił do pokoju na klifie spacerkiem ze sklepu – pierwsze słowa jakie wypowiedział po przestąpieniu progu były: ” Nie mogłem sobie niczego lepszego zafundować na tym pobycie jak ten spacer. Czułem się jak Kevin sam w domu”. Nie tylko śnieg, spokój, bezludzie, słońce mają swój czar. Wiem, że żadnego spaceru do tej pory nie pożałowałam. Zawsze czekała mnie nagroda. W ciągu 2-godzinnego spaceru może wydarzyć się wiele: zmieniają się kolory nieba, chmury układają się przedziwnie. Zdarzyło się niebo przecięte pionowo na pół, w tym jedna połowa ciemna zasnuta czarnymi chmurami, z których sypnął śnieg jak z rozerwanej poduszki przez krótką chwilę, a zaraz potem pionowa linia zniknęła i pojawił się zwyczajny krajobraz. Niespodzianką są te wszystkie „rzeczy”, które wyrzuca morze : korzenie; fikuśne kije; ciemnozielone wodorosty, które wyrzuca morze i rozkłada jak falbanki na plaży, dodatkowe ślady zarysowanych fal; muszelki; kamyki, bursztyny. Śnieg na plaży nie jest częsty. Nigdy nie żałowałam, że zmarzłam, zmokłam. Nagroda przerasta niewygody. Tym bonusem są endorfiny szczęścia i radości. Po prostu chce się żyć. Stare wille, domy w Rewalu wyglądają zimą jak domy, które robią furorę w grupie na fb ATMOSPHERIA albo ABANDONED PLACES. Doceniam, że jestem w miejscu, gdzie panuje różnorodność. Jest nie tylko nowe, ale też stare, pojawia się historia, pełnia, a to zdecydowanie więcej niż w zamkniętym ośrodku wypoczynkowym, jakie teraz wyrastają na wybrzeżu jak grzyby po deszczu ( takie same). Czasem, gdy idę po klifie z Trzęsacza do Rewala – zadaję sobie pytanie co też się tutaj musiało dziać? Gdy widzisz jak trawa na klifie wymieszana jest z piachem – wyobrażasz sobie armageddon -jak mocno musiało wiać i jak szalał piach w powietrzu… Uruchamiają wyobraźnię nowe góry piachu przy klifie, dziwnie ukształtowane; woda, która podchodzi pod granitowe głazy, które latem były tak daleko od morza. Gdy nie mam ochoty, czy też siły na wyjście nad morze – zawsze mogę patrzeć na nie przez oszkloną ścianę pokoju w willi na klifie. Tutaj też widać jak zmienia się niebo, jak faluje morze, słychać szum morza. Nie ma znaczenia czy pada śnieg, deszcz, nie widać słońca, świeci słońce, ponieważ wszystko to jest równie piękne – bo naturalne.  Apartament Marzanna w willi na klifie tel. 530-786-021 Marzanna Leszczyńska

POKÓJ Z ZIMOWYM WIDOKIEM NA MORZE Dowiedz się więcej »

GDY MORZE JEST JAK JEZIORO

Będzie o początku września tego roku, początku wakacji czyli o wrześniu wyjątkowo ciepłym i słonecznym. Wspomnienie lata, które właśnie odeszło, lata nad Bałtykiem. Ze zdjęciami, muzyką, bo kto nie lubi oglądać zachodów słońca i nie lubi spacerować brzegiem morza… Mój początek roku szkolnego spędziłam nad Bałtykiem. Chyba można powiedzieć, że to były „dorosłe wagary”. Tekst o początku roku szkolnego na wagarach należy więc do mnie. Na drugą część – szkolną – wiedzę naukową zapraszam w drugiej części artykułu poniżej – od dr Roberta Wójcika a jest ona o tym: skąd się biorą różne kolory wody w morzu .. Część pierwsza – zapraszam – Marzanna Leszczyńska Trochę szaleństwa nigdy nie zaszkodzi … Nasze kochane Morze Bałtyckie ma przeważnie stalowy kolor, zazwyczaj jest zimne i mniej lub bardziej faluje. Oczywiście ma to swój urok, a kto umie korzystać z zimnego morza to – jego wygrana dla zdrowia i urody. Zdarza się, że i w Polsce nad Bałtykiem można się poczuć jak w tropikach, jak w krajach południowych. Nie często, ale zdarzają się takie dni. Przydarza się uspokojony, nie falujący, ciepły Bałtyk i wtedy można w nim popływać jak w wielkim jeziorze. Uwielbiam taki Bałtyk. Nigdy nie jest idealnie gładki. Ma wtedy malutkie fałdki. Przypomina jedwabny materiał na lekkim wietrze. Takie morze przybiera inne niż zazwyczaj kolory. Potrafi być intensywnie błękitne ( grecki błękit), jasno niebieskie, zielone, żółto – zielone, fioletowe a nawet seledynowe. Przy zachodzącym słońcu pojawiają się dodatkowe cuda: srebro jakby morze posypane brokatem, kolorowe pasy, czasem rysuje się biała ścieżka przez morze do słońca czy jak kto woli od słońca w kierunku brzegu… Widok takiego morza to po prostu sama radość, życie wydaje się kolorowe, piękniejsze. Gdy patrzę na plażę z wysokości rewalskiego klifu to widok jest taki jakby ktoś z góry spuścił płachtę jedwabiu. Ludzie spacerujący na tle tego obrazka morza często dopełniają dziwnej całości. Jest to nierzeczywisty widok właśnie z tej góry. Pojawia się wrażenie, że zaraz woda wleje się do pokoju domu na klifie patrząc przez oszklone drzwi, które są właściwie całą przezroczystą rozsuwającą się ścianą. Wyobraźnia działa w zależności od tego, kto spaceruje po plaży. Warto mieć lornetkę. Podpatrywanie ludzi spacerujących po plaży to jak oglądanie filmu. Czasem wzbudzają zdziwienie swoją obecnością- wyjęci jak z górskiej wycieczki, gdy pojawią się jak górscy globtroterzy z wysokimi plecakami, traperami na nogach i z kijkami. Zdziwienie budzą zakonnice w habitach i szarych welonach. Rzadkością są piękne dziewczyny czyli naturalne, lekko opalone, bez powiększonych ust, bez przesadnej opalenizny starego siodła, bez botoksu, tatuażu, tipsów i ubrane nie w stroje z dekathlonu ale w kobiece sukienki na boso z klapami w rękach, pięknie wyglądają starsze spokojne panie siedzące na leżakach, przykryte kocami, patrzące w dal, w horyzont. Zapadają w pamięć obrazki naturalności. Miłe niespodzianki są zawsze. Rozkoszne zawsze są małe dzieci, ich zabawy w wielkiej piaskownicy jakim jest plaża i pluski w wodzie, które malują na buziach: spontaniczne szczęście albo zapierające w małych piersiątkach zaskoczenie. Przy zachodzącym słońcu na horyzoncie pojawiają się linie. Są kolorowe, tzn. raz niebieskie, innym razem białe, srebrne a nawet złote. Potrafią trwać bardzo krótko, czasem pojawiają się i znikają za chwilę. Dziś był dla mnie wyjątkowy, wrześniowy dzień, bo pływałam w morzu a przede mną zachodziło słońce. Zniżało się coraz bardziej a ja je obserwowałam płynąc w wyjątkowych warunkach. To był luksus. Byłam sama, w zasięgu wzroku nie było nikogo, przede mną tylko drewniane kołki wbite w dno na których siedziały mewy. Czasem któraś przeleciała mi nad głową. Akurat wszyscy wyszli z wody, nawet młody człowiek pływający na SUP- ie. Ciepła woda, spokojna, czysta. Pływanie bez lęku, które zawsze dają fale. Pływanie z poczuciem bezpieczeństwa. Morze przybrało kolor błękitny a odbijające się w wodzie zachodzące słońce utworzyło przeplatające się z tym błękitem pomarańczowe pasy. Trafił mi się rzadki luksus – uznałam to za nagrodę ze strony natury, która być może odwdzięczyła się za to, że zrezygnowałam z wygody, lenistwa, komercji a wyszłam w kierunku spotkania się z nią. Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu – poniżej – z muzyką ze zdjęciami z Rewala spokojnego morza o różnych kolorach. Naciśnięcie czerwonego kwadracika z białym trójkącikiem uruchomi film. Część druga – o tym dlaczego morze przybiera różne kolory i co ma na to wpływ opowie z pasją z naukowego punktu widzenia – specjalista od wody, klimatu i gleby dr Robert Wójcik Kolory morza … Morze Bałtyckie jest wyjątkowym zbiornikiem wodnym, jego charakterystyczna linia brzegowa jest jedyna w swoim rodzaju. To średniej wielkości morze łączy ze sobą linie brzegowe aż 9 krajów. Plaże nad Bałtykiem są przeważnie piaszczyste co jest dość rzadkie jeśli chodzi o morskie wybrzeża. Każdy Polak był lub będzie nad Bałtykiem przynajmniej raz w życiu, dlatego zapraszam do lektury ciekawostek o naszym jedynym morzu. Bałtyk potrafi zachwycać swoją kolorystyką. Niemal codziennie może przybierać inny odcień, a wszystko w zależności od nasłonecznienia, kąta padania promieni słonecznych, stopnia zachmurzenia, wilgotności powietrza nad wodą, zasolenia wody oraz jej głębokości. Podczas pięknej, słonecznej pogody urzeka błękitem, a w czasie sztormu zadziwia stalowo-szarym odcieniem. Choć jednak Bałtyk przyjmuje różne barwy, to standardowo jest zaliczany do mórz zielonych, ponieważ w wodzie znajdują się zawiesiny pełne drobnych organizmów. Zielona barwa wynika także z niskiej temperatury oraz bardzo małego zasolenia wody. Są morza, które zostały nazwane od swojego koloru – barwy. Czy ma to jakieś podstawy rzeczywistości tego faktu – magii koloru ? W pewnych przypadkach tak. Na przykład Morze Czerwone na co dzień nie jest czerwone, ale tam zakwitają dosyć często pewne glony morskie, które dają intensywnie czerwony kolor. Wtedy morze faktycznie przybiera taką nietypową barwę . W Morzu Żółtym w Chinach mamy bardzo dużą zawartość glinek i lessu, który intensywnie zabarwia wodę. Z kolei Morze Czarne jest naprawdę czarne poniżej głębokości 150-200 metrów. W tamtych rejonach nie ma już życia. To pustynia beztlenowa z dużą ilością siarkowodoru, który zabija żywe organizmy. w Morzu Śródziemnym nie ma w ogóle rozpuszczonej materii organicznej, przez co to morze jest niebieskie. Dlaczego Bałtyk jest często zielonkawy, choć zazwyczaj kojarzy nam się z kolorem szarym, szafirowym, granatowym, niebieskim a czasami brunatnym ? Kolor mórz tworzy klimat i otaczająca nasz żywa przyroda, a w zasadzie nasz architekt

GDY MORZE JEST JAK JEZIORO Dowiedz się więcej »

POKÓJ Z WIDOKIEM NA MORZE

Zapraszam do obejrzenia wakacyjnych zdjęć z muzyką , które mówią same za siebie. O wrażeniach można dodatkowo poczytać. Mieszkać na klifie w pokoju z widokiem na morze… To nie tylko wygoda, to coś więcej. Mało jest takich miejsc. Naciśnięcie czerwonego kwadratu z białym trójkącikiem uruchomi krótki film z muzyką. Zdjęcia pochodzą z Rewala letnią porą. Co sprawia, że chcę jeździć w to samo miejsce? Właśnie, sęk w tym, że to samo miejsce nigdy nie jest takie samo nawet o tej samej porze roku. A że się nie może znudzić to dlatego że jest wyjątkowo atrakcyjne, o walorach, które nie zdarzają się spotkać zbyt często. Żeby to wiedzieć trzeba samemu doświadczyć. Mieć morze cały czas w zasięgu wzroku… Całą dobę i nie masz tego dość. Pogoda nie gra roli, nie ma znaczenia, jest urozmaiceniem. Masz przed sobą oszkloną ścianę i przez nią widzisz morze gdy jest spokojne, faluje, gdy świeci słońce, pada deszcz, zachodzi słońce. Widać z okna kołyszącą się na wietrze kulę wierzbowych gałązek, na wydmie a z drugiej strony krzaki kwitnącej na kolor fuksji róży afrykańskiej. Terapia. Można nie wychodzić z mieszkania, ale przecież nie o to chodzi. Latem, gdy w miasteczku jest dużo ludzi, plaże gęsto zaludnione – tutaj tego nie odczujesz. To enklawa. Dla tych, którzy nie lubią : tłoku, hałasu, portierni, szlabanów, klatek schodowych, garaży podziemnych, stołówek, blokowiska. Willa na klifie to spokój, odcięcie od komercji, to tylko 10 mieszkań w budynku z kawałkiem trawnika na leżaczki i z grillem na wieczór. Jest jeszcze coś co jest prawdziwym hitem – to własne zejście schodami na plażę. Na spoczniku tych schodów piję poranną kawę czy herbatę i witam się z morzem, oddycham jodem i jestem w towarzystwie Bałtyku. Zresztą zawsze gdy wpadam tu na weekend czasem zła, z głową pełną problemów to gdy stanę na tym zejściu na plażę i spojrzę na widok -uśmiech pojawia się na twarzy i wraca nadzieja, energia i chęć życia. Z tego zejścia korzystam parę razy dziennie. Uwielbiam rano zejść w szlafroku i wejść na chwilę do zimnej a najlepiej lodowatej wody. Wiem, że to nieprzyjemne ale paradoksalnie daje ogromną dawkę energii a wszelkie bóle ustają bo tak działa woda, która ma mniej niż 10 stopni Celsjusza – uzdrawia czyli rozgrzewa stawy, zabija wirusy i bakterie w stawach. Warto pokonać tę niechęć. Idealnie jest zanurzyć się po czubek głowy. Powstrzymuje mnie tylko bardzo silny wiatr, wtedy daruję sobie te krótkie kąpiele. Rano o wczesnej porze bardzo często mam szansę być na plaży niemal bezludnej. Tymi schodami idę na nieodłączny przy każdym pobycie spacer do Niechorza lub w drugą stronę do Trzęsacza. Zawsze rytualnie zaczynam plażą a wracam drogą, czyli górą. Malowniczy powrót z Trzęsacza opisałam w art. ” Retrospekcje z rewalskiego klifu” http://idealzezgrzytem.pl/2022/11/29/retrospekcje-z-rewalskiego-klifu/. Po drodze zbieram liście jeżyn, przytulię, skrzyp by później parzyć herbatki. Zarówno do Niechorza i z powrotem jak i do Trzęsacza i z powrotem – jest 10 000 kroków. Nie, nie ma tutaj jacuzzi, basenu. Dla mnie to zaleta. Korzystam tylko z morza, minerałów, które są w wodzie morskiej i staram się ich nie zmywać wodą z mydłem jak najdłużej, bo wiem od mądrych ludzi, że chlor z wody w basenie czy jakuzzi niszczy i niweczy wszystko to dobre co uczyniło dla nas morskie powietrze ,woda i słońce. Telewizor? Nie ciągnie mnie, przeważnie nie włączam. Najlepszym ekranem jest tafla ściany ze szkła przez, którą można popatrzeć na morze i jego zmieniającą się dynamikę, kolory a spektakl fal i zachodów słońca to najpiękniejsze filmy. Położenie a właściwie rzadko spotykana harmonia położenia tego budynku zachwyca. Książka wpisów gości mówi, że kto tu raz był chce powrócić. Miejsce idealne nie tylko do wypoczynku ale też do pracy. Kiedyś pewien oszczędny turysta zapewniał, że nie musi mieszkać nad samym morzem, że dojście do morza nie stanowi dla niego problemu. Razu jednego spędził weekend na klifie i nie chce już inaczej. To miejsce powoduje, że ludzie zmieniają zdanie. Wyrastające gęsto wysokie apartamentowce na wybrzeżu, całe osiedla przerażają. Nikt nie przejmuje się przestrogami, doświadczeniami innych. Każdy szuka zysku. Jak powiedziała znajoma mieszkająca we Francji zadziwiona tym co się dzisiaj buduje u nas zgodnie z prawem : ” Na Lazurowym Wybrzeżu powstawały takie betonowe wieżowce jedne przy drugim 20-30 lat temu. Dzisiaj to wszystko stoi puste. Nikt nie chce tego wynajmować. Wszyscy szukają małych, kameralnych domów”. Wiktoria Banach ( kontakt do wynajęcia apartamentu – 530 786 021 lub 601 422 485 )

POKÓJ Z WIDOKIEM NA MORZE Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry