Mierzęcin według wspomnień dr Roberta Wójcika

ZWYKŁY MYŚLIWY ?

Poniższy audiobook jest fragmentem tekstu o nowej historii Pałacu w Mierzęcinie według wspomnień dr Roberta Wójcika, który ukazał się 30.05.2021 r. pt: ” Mierzęcin – to co zaciera czas” http://wandamilewska.pl/?p=13107. Bajeczne fotografie natury – jak nie z tej ziemi – są autorstwa Marka Każmierskiego z Nowin Wielkich i przedstawiają piękno regionu lubuskiego. Część zdjęć jest mojego autorstwa. Cały materiał poświęcamy Śp. Stefanowi Jodłowskiemu – myśliwemu, który zapisał się swoim wyczynem w „myślistwie artystycznym”. Są takie chwile, gdy łzy spływają z oczu – a krtań przełyka smutek. Śmierć każdego człowieka umniejsza nas – piszę o ludziach. Stajemy się coraz bardziej samotni ze swoimi wspomnieniami… stajemy się bardziej ubodzy. Niedługo już nikt o nas nie będzie pamiętał. Ale ja dziś – pamiętam – mimo tego, że już coraz bardziej się zbliżam do zachodu słońca. Pamięć ucieka. Ale najważniejsze w życiu – to spotkać zwykłego człowieka – dobrego. Niezwykle to mnie dowartościowało – podbudowało – nie przesadzę teraz – dało mi nowe życie. To są takie chwile w życiu, które człowiek pamięta do końca swoich dni. Panie Stefanie – dziękuję…. Spotkałem – w zasadzie „dotknąłem”, doświadczyłem tego dobra– tego nowego życia- tej wyjątkowej chwili. Bohaterem – reżyserem był „zwykły człowiek” – dla mnie człowiek o niezwykłym sercu i wrażliwości. Piszę teraz i wspominam Śp. Pana Stefana Jodłowskiego ze wsi Mierzęcin. Odszedł od nas w dniu 3 kwietnia 2024 roku. Czy odszedł ? – chyba nie – raczej na pewno nie – dlaczego? Bo będziemy go pamiętać – zawsze…. Życie to dobre uczynki – tak nas odbiera Bóg – nie ludzie. Ludzi rozliczają – sąsiedzi , przyjaciele, czasami rodzina. Ja nie byłem przyjacielem Śp. Pana Stefana Jodłowskiego – ale On zrobił dla mnie i dla przyrody coś dziwnie niepojętego w dzisiejszym świecie – uratował życie. Panie Stefanie – ma Pan otwarte wrota. Mickiewiczowski Wojski gra dziś w niebie na swym rogu – oznajmiając nie to wielkie polowanie na niedźwiedzia – tylko to, że jest tam Pan… Nikt się nie pyta dlaczego. Jestem tego pewien. Nawet nie wie Pan jak Panu zazdroszczę tej prostoty życia i szczerości – tych dobrych uczuć – Pan je miał. Każdy ma wady i jakieś grzechy. Pytam się dziś – a dlaczego tak pięknie pożegnaliście drodzy mieszkańcy Mierzęcina, przyjaciele od strzelby , starzy znajomi, myśliwi, koledzy, koleżanki, leśnicy – nie wspomnę o rodzinie ? Odpowiem Wam tak – Wielkość człowieka polega na jego dobrych czynach. Dziękuję Wam za to pożegnanie z całego serca. Wysłałem tam „Dobre anioły” – przepraszam – nie mogłem tam być. Ale mój „ dobry duch” był – były moje myśli i pamięć. Tym moim „dobry duchom” – dziękuję – to taki znak z nieba- nie dla mnie, ale dla Pana Stefana. Ksiądz i jego szata – to kazanie …. Wzruszyło mnie do łez….. ta piękna prostota …. Bez patosu – ale sama mądrość i szczerość. Pan Śp. Stefan Jodłowski był wyjątkową postacią w moim życiu. Każdy człowiek pamięta pewne chwile, takie dziwne sytuacje i zdarzenia, które pamięta od dzieciństwa – ja mam jedne – to „niezwykłe polowanie”. Tak – jest takie powiedzenie – „serce – to samotny myśliwy”. Ale żeby być takim myśliwym – i wykonać tej jeden strzał – trzeba mieć „namaszczenie od Boga” Było w Nim coś z naszego „Sienkiewiczowskiego” pułkownika Wołodyjowskiego – on miał szable i kunszt jej ruchów – ale nie zabijał – ranił głównych bohaterów Trylogii – doprowadzał ich do nawrotu na dobrą ścieżkę życia. Pan Stefan – był jego postury – bardzo podobny – ale chyba przewyższył jego kunszt. Bo miał oko „Boga” – jak ktoś nie wierzy – niech wysłucha opowiadania opartego na faktach. Są i żyją do dziś świadkowie tego niezwykłego wydarzenia. Cóż – Różnica jest między tymi bohaterami jedna – jeden jest znany – drugi … nieznany, normalny, zwykły człowiek – ale dla mnie Wielki….. Panie Stefanie – Dziś ktoś gra na rogu myśliwskim w niebie …. Ale to nie sygnał do polowania. Pan już polowanie wykonał. Cieszy się i Bóg i ja ze swymi wspomnieniami o Panu. Kiedyś się znów spotkamy…… I to koniec wspomnień o „zwykłym człowieku”. .Robert Wójcik Marzanna Leszczyńska

ZWYKŁY MYŚLIWY ? Dowiedz się więcej »

MIERZĘCIN – TRZECIA ROCZNICA WSPOMNIEŃ DR ROBERTA WÓJCIKA

Pytania …. Trzy pytania do autora wspomnień o Mierzęcinie. Rozmowa z dr R. Wójcikiem. To już trzy lata. – Marzanna Leszczyńska Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu z fotografiami Pałacu w Mierzęcinie we mgle. Brakuje tylko ducha. Ale tę resztę dopełnia nieziemski utwór muzyczny. Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na poniższym obrazie uruchamia film. R. Wójcik: Cieszę się poczytnością i zainteresowaniem. Drodzy czytelnicy – BARDZO DZIĘKUJĘ. Mierzęcin – to był taki najlepszy „kawałek” mojego życia zawodowego – nie da się ukryć, że tam zostawiłem swoje wielkie emocje i serce. Te emocje ciągle żyją… , serce jeszcze bije – choć to już „stary zegar”. Praca w tym obiekcie, jego odbudowa i dalsze funkcjonowanie sprawiała mi dużo radości. To była praca trudna i ciężka – ale najważniejsze, że przyniosła efekty. Muszę też powiedzieć koniecznie jedno – miałem ogromne wsparcie od strony inwestorów. To bardzo ważne – w takich sprzyjających okolicznościach zupełnie inaczej się pracuje. Bardzo im dziękuję – mam na myśli inwestorów. Tematów związanych z historią Mierzęcina – jest jeszcze parę – ale nie chciałbym ich zdradzać czytelnikom. Zapewniam , że będą ciekawe i …trochę zaskakujące. Teraz, kiedy już jestem od paru dni emerytem, następuje czas ,aby pewne rzeczy uporządkować i jeszcze trochę „pogrzebać” w historii tego miejsca. Myślę też czasami czy nie wydać tych moich wspomnień w formie książkowej ? Zobaczymy co będzie. Tak – ma Pani rację, że Mierzęcin jest swoistą perłą województwa lubuskiego. Wiem, że obecnie toczy się w mediach dyskusja na temat zmiany nazwy miasta Gorzowa Wielkopolskiego na jakąś inną. To dla mnie osobiście absurdalny pomysł i nawet nie chcę tego komentować. A pałac w Mierzęcinie i jego „Wielkopolscy ” właściciele, którzy zainwestowali w odbudowę tego miejsca i przywrócenie go dzisiejszej świetności – niech będzie przykładem tego, że stolica lubuskiego – niech zawsze będzie miała w nazwie przymiotnik „Wielkopolski”. Jak Pani stwierdziła w pytaniu o ironii losu – coś w tym jest – mój dorobek akademicki też był związany z lubuską krainą, potem doszedł Mierzęcin i praca w gminie Dobiegniew…. Jak by to wszystko podsumować to zebrało by się z 20 lat. A jestem Wielkopolaninem – poznańską „pyrą”. Tak samo jak inwestorzy – dwóch skromnych Panów – którzy zrobili pewnego rodzaju ewenement na skalę niespotykaną w Polsce – ja czułem ich intencje – aby stworzyć coś wyjątkowego – przywrócić historię tego miejsca, przywrócić go żyjącym – w absolutnych detalach – mówię o Mierzęcinie. Czułem ich poświęcenie wtedy – niezwykłe … i czuję je do dziś. A najwspanialsze jest to, że zrobili to bez „rozgłosu kamer” – ta ich „ anonimowość” twórcza była wyjątkowa. No cóż – miłość Wielkopolan do lubuskiego ciągle jest… Robert Wójcik: Oj – porusza Pani tematy niebezpieczne, bo polityczne – a ja polityki nie lubię i nigdy w nią się nie angażowałem. Cóż ja mam powiedzieć – Gorzów Wielkopolski to miasto z niezwykłą historią – położone w niezwykle pięknym i czystym zasobnym w jeziora, rzeki i lasy krajobrazie naszej przyrody. To miasto położone o „rzut kamieniem” do granicy z Europą. To jego niezwykłe atuty. A wady – jest ich parę ,ale nie chciałbym ich za bardzo poruszać. W końcu paręnaście lat byłem w jakiś sposób związany z tym miastem. Dyplomatycznie odpowiem na to Pani pytanie tak – Gorzów Wielkopolski powinien postawić na zdecydowaną poprawę infrastruktury drogowej, komunikacyjnej, kolejowej, rzecznej i szeroko rozumianej gospodarki komunalnej , wodnej, termicznej w kontekście zauważalnych zmian klimatu. Gorzów Wielkopolski powinien iść z duchem obecnych wymagań europejskich – powinien być nowoczesny i globalny w czasie przyszłym. Powinien postawić na turystykę i swoją historię. Powinien promować edukację młodzieży, szeroko rozumianą kulturę ( na dobrym poziomie – a ma zaplecze), dobre, profesjonalne media i przede wszystkim – w prywatny biznes. Gorzów Wielkopolski powinien szukać „inwestorów” – takiej „bazy” – w zakresie nauki, edukacji i rozwoju prywatnej przedsiębiorczości, który przynosi miejsca pracy. Gorzów Wielkopolski powinien słuchać swoich mieszkańców – gorzowian – to miasto musi mieć lobbystów – ale nie z plakatów wyborczych. Jest tam bardzo duży potencjał – do dziś niewykorzystany, od wielu lat niewykorzystany. Ja mam takie wrażenie. Reszta – jak będzie konsekwentny i mądry „włodarz” przyjdzie sama – to tylko czas, który trzeba twórczo wykorzystać – nie trwać – wykorzystać i działać – być skutecznym i twórczym. Co do „developerów” – Pani Marzanno – musi się najpierw zmienić nasze prawo- budowlane, administracyjne i podatkowe. Ono im sprzyja – i to jest problem wszystkich miast w Polsce. Obserwuję to też w Poznaniu. Gorzów Wielkopolski się „starzeje” i wyludnia. Mówiąc o edukacji młodzieży – mam na myśli powstanie tam prężnego ośrodka akademickiego – to „odmłodzi” to miasto – przyciągnie młodych, a z drugiej strony przyciągnie elity. Trzeba też pamiętać o rozwój szkół zawodowych – które chronicznie znikają w Polsce w wielu miastach. Tu by mogła pomóc ta „nielubiana” Wielkopolska i inne sąsiednie graniczne województwa – i na pewno by pomogły. Tego się nie stworzy w parę lat – to 10-20 lat . Ale od czegoś trzeba zacząć -trzeba mieć wizję i być do bólu skutecznym. Gorzów Wielkopolski ma ogromne szanse aby stać się miastem rozpoznawalnym w Europie – ale skutecznie od wielu lat – tej szansy nie wykorzystuje. Nie rozumiem dlaczego ? – Może elitom politycznym odpowiada taka „zaściankowość” i takie życie na uboczu ? – być cicho – więcej nie powiem… A na koniec – jeszcze tak – niech decydenci zapytają się samych Gorzowian – jak widzą wizję swojego miasta ? Niech mi Pani wierzy – doszłoby wiele twórczych pomysłów. A teraz na tapecie jest jakiś pomysł o zmianie nazwy „Gorzowa Wielkopolskiego” na „Gorzów”. Jak śledzę obecną kampanię wyborczą (bardzo miernej jakości), to się zastanawiam, ale smutno i beznadziejnie – tam nie ma nic – inaczej – jest taka zupa „Nic”… Plakat wyborczy – jest tylko plakatem – a lubuszanie już wiele razy dali się nabrać. Niechlubny przykładem jest reprezentant lubuskiego w naszym sejmie. Gorzowianie – zadam Wam pytanie? – jesteście z niego zadowoleni? Co ten poseł zrobił dla Was ? Wydaje mi się, że tylko wstyd. Wybraliście go parę miesięcy temu…. Chluby Wam to nie przynosi …. Drodzy Gorzowianie Wielkopolscy – czas

MIERZĘCIN – TRZECIA ROCZNICA WSPOMNIEŃ DR ROBERTA WÓJCIKA Dowiedz się więcej »

MIERZĘCIN – ZANIM OPADNĄ LIŚCIE

Ileż w tym tekście filozofii, drogowskazów takich mądrych, wartościowych, których warto posłuchać dla naszego dobra i szczęścia. Jak trudno im się dzisiaj przebić w tym świecie reklam, marketingu, „szortów” i wśród tych wszystkich sprytnych macherów, którzy wmawiają nam tyle bzdur, że bez nich nie przeżyjemy, a przecież robią to po to ,aby sami mogli żyć dostatnio. To wszystko jest jak podpowiedzi i podszepty samego Szatana. W tym tekście mamy nieśmiałe szepty dobrego anioła stróża. Poniższy tekst dr Roberta Wójcika (administratora Pałacu Mierzęcin w latach 1999-2008) jest urzekającą opowieścią -wspomnieniem inspirowaną jesienią w magicznym zabytkowym parku i filmem „Chłopi”, o którym jest tak głośno, a którego obawiamy się zobaczyć – ciągle zauroczeni i wierni starej, a przecież doskonałej wersji, którą autor poniższego tekstu zna na pamięć i oglądał wiele razy. „Mierzęcin – zanim opadną liście” ma wiele wymiarów. Jest jak film w 3D. Jest jak skrzyżowanie Oskara z literackim Noblem. Marzanna Leszczyńska CZĘŚĆ DRUGA Autor tekstu dr Robert Wójcik  Mierzęcin – zanim opadną liście Wielką inspiracją do napisania tej chwili wspomnień, tej garstki myśli wieczornych….nie był tylko magiczny park w Mierzęcinie….była też lektura za moich czasów szkolnych – To była wspaniała powieść wybitnego Polskiego pisarza – Władysława Reymonta. Kochałem wszystkie pory roku w Mierzęcinie – przeżyłem ich dziesięć w skali czasu – łącznie czterdzieści – ale moją najukochańszą była jesień – barwna, słoneczna, mglista, deszczowa czasami smutna, ale zawsze sprzyjająca pewnej refleksji. Jak ja to wszystko widziałem – chyba barwnie i z emocjami – jak mi to pomogło w moim życiu ? – czułem jedność z przyrodą, ziemią i tworzenie jej wartości – niepokalanej wartości – jej cudu zbiorów płodów ziemi, jej cudu kolorystki, zapachu, cudu przebarwienia liści, dywanów kolorów i pewnej refleksji o przemijającym życiu . Nie wspomnę o widokach tam – w Mierzęcinie. Wiem, że nie dałem wszystkiego czego chciałem od siebie – ale, chciałem tylko być uczciwym – i robić wszystko, aby być zgodnym z naturą każdego roku – tych czterech pór – szczególnie jesieni. Ukłon dla niej – pozostaje jak pocałunek w rękę dla ukochanej mamy. Pokochałem to przesłanie, które mi powierzono… starałem się być dobrym gospodarzem, a przy tym obserwatorem tego co mnie otaczało i co mnie spotkało – jeśli czegoś nie dopełniłem lub zaniedbałem – przepraszam. Władysław Stanisław Reymont wychował się na wsi, która stała się szczególnie bliska jego sercu – może więc odrobinę dziwić, że „Chłopów” musiał pisać aż dwa razy. Ja też tak bym to zrobił – praktycznie robię to w każdy wieczór, myślami, wspomnieniami, które żyją cały czas – i to dziwne, ale te moje tęsknoty są związane ze wsią Mierzęcin, rozbudowane tą powieścią , którą praktycznie znam na pamięć. Cały czas do dziś sny malują te obrazy – może są te myśli blisko przemyśleń Reymontowskich Lipc, a może tych barwnych wspomnień związanych z Mierzęcinem ? . Zawsze miałem poczucie i przekonanie , że wszystkie ziemie w mojej obecnej ojczyźnie , były małymi ojczyznami różnych narodów, poprzeplatanych różnymi dziejami historycznymi . Nie wiem – ale ja tak to czuję, chociażby dlatego, jak odwiedzam stare cmentarze. Mierzęcin – to też wieś – wieś z historią sięgającą prawie XIII wieku. Dla ciekawych – przystępując do końcowej redakcji pierwotnej wersji, Władysław Reymont uznał, że nie oddał we właściwy sposób chłopskiego życia ( dziś to się nazywa rolniczym życiem) – a ja wszystkiego tego też doświadczyłem. Zobaczyłem, dotknąłem i chyba zrozumiałem dlaczego to zrobił (może już dziś w sposób inny). Nie mnie się porównywać do tak wspaniałego pisarza , ale tak mi się wydaje i raczej o tym jestem przekonany – że piękno tego co dostrzegł nasz wybitny Noblista , tego co kochał najbardziej – prawdziwości postrzegania świata, prawdziwość przyrody i jej cyklu, tej szorstkości życia i jej okrutnej prawdy na tle zmieniających się pór roku – trudno było opisać. Doszedł jednak do perfekcji opisu. Pisarz – swą gotową prawie powieść podarł i postanowił spróbować jeszcze raz – coś niebywałego. A dziś, po ponad 100 latach …. Jego powieść jest malowana w obrazach – nominowana do „Oskara”. Coś w tym jest magicznego, ponadczasowego. Chłopi zaczęli ukazywać się w „Tygodniku Ilustrowanym” w styczniu 1902r. Już pod koniec roku opublikowano wydanie książkowe pierwszego tomu. Nie wiemy, jak bardzo druga wersja różniła się od poprzedniej. Najwidoczniej jednak była to właściwa decyzja, bo książka osiągnęła niebywały sukces. Reymont stworzył powieść nie tyle o wsi polskiej, co o wsi w ogóle. Dzięki udanym tłumaczeniom wzbudziła ona żywe zainteresowanie za granicą. Czytelnicy całego świata dostrzegali w niej coś lokalnego, wywoływała nostalgię za umykającym światem zmieniającej się wsi. W 1924 r. Reymont otrzymał najwyższe wyróżnienie literackie – NAGRODĘ NOBLA. Poparto je wyjątkowo krótkim uzasadnieniem: „Za wybitny epos narodowy, …. Panie Boże !!! – czy „Chłopów” – naszej wyjątkowej społeczności, której zawdzięczamy nasz chleb powszedni – czy piękna tworzenia pracy w czterech porach roku, które jest w rytmie niezmiennym naszego architekta świata – słońca. Często się zastanawiam, czy to człowiek swoją pracą, czy przyroda umalowali ten obraz. Obraz, za którym tak tęsknimy i często my „miastowi” uwielbiamy jeździć i przebywać, utożsamiać się z nią…z wsią i jej krajobrazem. Tak, odwiedzając naszych rodziców, dziadków, krewnych, znajomych na wsi , potem szukając grobów tych bliskich , których już nie ma… budujemy swoje wspomnienia i tęsknoty. Chyba nie ma rodziny w naszym kraju, która nie ma powiązań z wsią. Kochamy to robić, szkoda tylko, że robimy to nieczęsto i sporadycznie – za zwyczaj w czasie uroczystości rodzinnych, różnego rodzaju świąt czy innych okoliczności. Tak – tęsknimy za tym rosołem i kluskami, pierogami które robiła nasza babcia czy mama. Czujemy zapach sadów i dojrzewających tam owoców, chodzimy po bursztynowych parkach jesienią i podziwiamy piękno przyrody – czasu który bezpowrotnie już minął, ale dobrze, że jest powtarzalny. Tylko my z każdym rokiem stajemy się inni – chyba bardziej refleksyjni i delikatni. Dziś nie będzie wspomnień – niech one zostaną w moich myślach. Słońce już dawno zgasło, schowało się za ciemną półkulę, tylko czarne i ciemne niebo zostało. Ktoś uderzył w szybę okna – może to niemy znak stamtąd lub dziwny, zabłąkany ptak. Zaczął podać deszcz , krople odbijają

MIERZĘCIN – ZANIM OPADNĄ LIŚCIE Dowiedz się więcej »

MIERZĘCIN- cmentarz, księżyc i sonata

Dr Robert Wójcik i Marzanna Leszczyńska zapraszają na nową wersję artykułu „Mierzęcin -mroku cień” Jest to słuchowisko ubogacone zdjęciami i muzyką. Temat związany ze Świętami Wszystkich Świętych i listopadową zadumą. W tym słuchowisku jest księżyc, słychać dźwięki fortepianu, jest sonata. Jest też dużo smutku, ale takie jest Święto Wszystkich Świętych i Zaduszki. W naszej kulturze nie potrafimy się cieszyć, że nasi bliscy nie żyją. Pomyśleć, że może być inaczej… Cmentarz i te dni – dwa w roku – nie pozwalają zapomnieć, chociaż czas może już zapomniał. Audiobook inspirowany cmentarzem w Mierzęcinie i historią ludzi tam mieszkających. Przy okazji pamiętajmy o tych, którzy jeszcze żyją, a są starzy, schorowani. Zapukajmy do sąsiada. I kochajmy się i tych, którzy jeszcze żyją. Szanujmy się, zwłaszcza w tych dziwnych czasach jakich przyszło nam żyć. Bez naszej pamięci nie będzie grobów. Patrząc na znicze we mgle, chryzantemy zadumajmy się też nad swoim życiem i tej dalszej przyszłości po nim… Jednocześnie zachęcamy do przeczytania całości artykułu „Mierzęcin – mroku cień” i obejrzenia clipu, który ma już 2 lata

MIERZĘCIN- cmentarz, księżyc i sonata Dowiedz się więcej »

MIERZĘCIN- Kod trzech punktów zakończenie

Zapraszam na trzecią część historii dotyczącej odkryć tajemniczego „KODU TRZECH PUNKTÓW” wokół pięknego pałacu i zabytkowego parku w Mierzęcinie. A wszystko to z opowieści dr Roberta Wójcika, który spędził tam dziesięć lat swojego życia. Słuchowisko ze zdjęciami, muzyką. W części trzeciej KODU TRZECH PUNKTÓW jest dużo o liczbie „dwanaście”, która stanowi klucz do zagadki. Świat liczb jest światem autora, który umie z niego czytać i korzystać, a liczba „dwanaście” jest ideałem i doskonałością. Pozostaje pytanie czy wiedza i inteligencja człowieka wystarczają aby tworzyć takie teorie czy też potrzebny jest jeszcze dodatkowy „pstryk” – wskazówka – z innego wymiaru… Pikanterii dodaje fakt, że w dużej mierze są to osobiste doświadczenia, można powiedzieć wiedza z pierwszej ręki a nie tylko studia literatury i zbieranie informacji od innych osób. Czas też zaznaczyć, że architekci znający Mierzęcin zgadzają się z tą teorią , sprawdzali i zadają sobie pytanie ” Jak można było wpaść na to?”… Oto linki do pozostałych części: https://idealzezgrzytem.pl/2023/08/03/mierzecin-kod-trzech-punktow/ oraz druga część: https://idealzezgrzytem.pl/2023/08/14/mierzecin-i-dalszy-ciag-kodu-trzech-punktow/ Marzanna Leszczyńska Dodatek specjalny. Autor wspomnień, odkrywca tajemnic dr Robert Wójcik osobiście opowiada o swoich odkryciach w Mierzęcinie. Autorką filmu, który został nakręcony w plenerach zabytkowego parku przy Pałacu w Mierzęcinie z autorem wspomnień dr Robertem Wójcikiem jest Pani Ewelina Ghodsimamam.

MIERZĘCIN- Kod trzech punktów zakończenie Dowiedz się więcej »

Mierzęcin – powrót po latach

Zapraszam na słuchowisko o historii odtworzenia stawu przy Pałacu Mierzęcin i o historii ludzi, którzy odtwarzali to miejsce. Zdjęcia aktualne przeplatają się ze starymi z lat, gdy trwała odbudowa. W tym słuchowisku jest o tym, jak padło na wybór tego miejsca. W tedy była to ruina, teren zdewastowany, zaniedbany. To był trudny czas ale paradoksalnie piękny. Czas pracowity, pełen entuzjazmu, energii, twórczych myśli i tempa, sprinterskiego tempa. Te wspomnienia były pierwsze, od nich – jak za pociągnięciem sznurka zaczęły się snuć i tworzyć następne opowieści, krasomówczo napisane.

Mierzęcin – powrót po latach Dowiedz się więcej »

MIERZĘCIN I DALSZY CIĄG KODU TRZECH PUNKTÓW

Dr Robert Wójcik i Marzanna Leszczyńska zapraszają na drugą część nowej wersji artykułu pt: ” Mierzęcin – nie pytaj więcej…” Część trzecia słuchowiska i ostatnia już wkrótce. Jest tu o krzyżu chciałoby się powiedzieć -wszystko, a jeśli nie wszystko to z pewnością dużo. Nie jest to przypadek, bo krzyż jest elementem układanki w teorii „Kodu trzech punktów„. Widać w tym pasję rozwiązywań trudnych zagadek przez autora tekstu dr Roberta Wójcika. Arcyciekawa wiedza z tzw. warstwą pozazmysłową. Wyszukane ilustracje, zdjęcia pozwalają lepiej zrozumieć artykuł. Historia , życie, prawa i zwyczaje, których dziś już nie ma. Kolejna odsłona z wielkiej tajemnicy. Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej uruchomi słuchowisko. https://youtu.be/V6Ft6-O_Ov8   https://idealzezgrzytem.pl/2023/08/03/mierzecin-kod-trzech-punktow/ oto link do części pierwszej    

MIERZĘCIN I DALSZY CIĄG KODU TRZECH PUNKTÓW Dowiedz się więcej »

MIERZĘCIN – KOD TRZECH PUNKTÓW

Marzanna Leszczyńska i dr Robert Wójcik zapraszają na nową wersję art: „Mierzęcin – nie pytaj więcej…”. Jest to ubogacone słuchowisko, które powstało z inicjatywy Moniki Wojaczek. Zapraszamy na pierwszą część. Ciąg dalszy już wkrótce. Ta opowieść ma coś z kryminału czy dreszczowca, bo KOD TRZECH PUNKTÓW w Mierzęcinie ma coś z opowieści niesamowitych. W tej części jest dużo wiedzy z kartografii, która jest pasją dr Roberta Wójcika a dzięki tej wiedzy narodziła się teoria KODU TRZECH PUNKTÓW. Wiedza przekazana barwnie i merytorycznie tak, że człowiek, który jest laikiem w tej dziedzinie może tylko pozazdrościć, że też tak chciałby. Ale czy coś staje na przeszkodzie, aby realizować marzenia i też poznawać… Ta opowieść to przykład, że można łączyć „szkiełko i oko” z intuicją. KOD TRZECH PUNKTÓW to fakt, a ta opowieść to barwny przekaz wiedzy o kartografii, jej rangi i historii. Niewątpliwie jest to materiał dla tych, którzy szukają przygody, pasji ale też prawdy, odkryć a nie taniej sensacji i pustych haseł. Kropki się łączą, ale nie wszystkie…Tekst zachęca do wyciągania wniosków, pobudza do myślenia, studiowania i poszukiwań. Marzanna Leszczyńska OTO LINK DO CZĘŚCI DRUGIEJ : https://idealzezgrzytem.pl/2023/08/14/mierzecin-i-dalszy-ciag-kodu-trzech-punktow/ Jednocześnie zachęcamy do przeczytania całości art: ” Mierzęcin – nie pytaj więcej..” i obejrzenia clipu, który ma już rok.

MIERZĘCIN – KOD TRZECH PUNKTÓW Dowiedz się więcej »

MIERZĘCIN – O NIEZWYKŁYM CZŁOWIEKU…

Przydrożny, okazały kamień z piaskowca z wyrytym napisem leżący na polanie tuż przy Pałacu przywołuje pamięć Henryka Greckiego. 4 maja 2023 r. minie 23 lata od Jego ostatnich urodzin . Dla Pana- Panie Henryku – prezent urodzinowy: „memory”(tekst dr Roberta Wójcika, wzruszający utwór Evy Cassidy i zdjęcia miejsc bliskich sercu ). Marzanna Leszczyńska Mierzęcin – o niezwykłym człowieku… Motto : „ złote pola są nie tylko w niebie…. były też na ziemi ….” Na początku maja mgr inż. Henryk Grecki obchodziłby swoje 83 ( osiemdziesiąte trzecie) urodziny (ur. 4 .V. 1940 r – zm. 30. X.2000 r) – człowiek niezwykły – dla mnie – wielki …. Zdj. 1. Henryk Grecki – Fotografia ze zbiorów IPN Aby nie być gołosłownym – przytoczę, krótką informację autorstwa Pani Sylwii Wójcikowej – dane pochodzą z Encyklopedii Solidarności – Instytutu Pamięci Narodowej …. „ Henryk Grecki, ur. 4 V 1940 w Inowrocławiu, zm. 30 X 2000 w Szczecinie. Absolwent Akademii Rolniczej w Poznaniu, Wydz. Leśnictwa (1964). 1964-1969 – pracownik administracyjny w Przedsiębiorstwie Lasy Państwowe Nadleśnictwo Żnin, 1970-1977 w Nadleśnictwie Szczecin; 1977-1981 projektant zieleni zabytkowej w PP Pracownie Konserwacji Zabytków w Szczecinie. W VIII. (sierpniu) 1980 uczestnik strajku w szczecińskich PKZ, przewodniczący KS, od IX. (września) 1980 w „S”, przewodniczący Komitetu Założycielskiego, następnie KZ w PKZ, w VI-VII 1981 delegat na I WZD Regionu Pomorze Zachodnie. 14-16 XII. ( grudnia) 1981 organizator protestu w PKZ (oflagowanie, wiec), 17 XII. (grudnia) 1981 internowany, przetrzymywany w izbie zatrzymań KW MO w Szczecinie, następnie w Ośr. Odosobnienia w Goleniowie i Wierzchowie, zwolniony 30 VI . (czerwca) 1982; zwolniony z pracy. Od 1982 działacz podziemnych struktur „S”: drukarz podziemnego pisma „Obraz” (ze Zdzisławem Konurym), kolporter wydawnictw podziemnych („Obraz”, ”Grot”, „CDN”, „BIS” „Tygodnik Mazowsze”, książki NOWej ), uczestnik akcji pomocy represjonowanym i ich rodzinom (zbieranie pieniędzy, paczki). Wielokrotnie zatrzymywany na 48 ( czterdzieści osiem) godz., przesłuchiwany, poddawany rewizjom. IX. (wrzesień) 1982 – I. (styczeń) 1983 sprzątacz tramwajów; w 1983 pracownik fizyczny na budowie Wyższego Seminarium Duchownego, 1984-1986 autorska praca związana z zabytkowymi obiektami zieleni parkowo-pałacowej i cmentarnej na terenie gorzowskiego, pilskiego, koszalińskiego, szczecińskiego. 1987-2000 właściciel pracowni projektowania zieleni zabytkowej w Szczecinie. Autor wielu unikatowych projektów związanych z architekturą zieleni zabytkowej (Cmentarz Centralny w Szczecinie, Ogród Dendrologiczny w Przelewicach, parki pałacowe w Gardnie i Mierzęcinie, place zieleni w Chojnie, Policach, Szczecinie, Wągrowcu, i in.). Odznaczony pośmiertnie Honorową Złotą Odznaką Gryf Pomorski (2009) ”. Nie wiem – gdyby Pan Henryk był jeszcze dziś , wśród nas – jeszcze żyjących – jakby ocenił dzisiejszą rzeczywistość… Jak ja zapamiętałem Pana Henryka Greckiego – Wielkiego Przyjaciela Parku Zabytkowego w Mierzęcinie ? Zdj. 2. Listopad 1999 rok – Od lewej : Henryk Grecki – przy nim – Maria Żuk – Piotrowska ( historyk obiektu) , Ryszard Andrzejewski ( Hydromel – wykonawca stawu w ogrodzie japońskim) , Robert Wójcik (administrator obiektu ) , tyłem odwrócony – Jakub Andrzejewski ( Hydromel) Wysoki, przystojny, z lekkim siwym zarostem, zawsze wyprostowany, może trochę sztywny, szpagat w kręgosłupie…szarmancki, stanowczy, ale zawsze pogodny, uśmiechnięty – pełen entuzjazmu i radości tworzenia … – przedziwny tytan pracy. Niezwykle konsekwentny pasjonat przyrody i dziedzictwa kulturowego wielu ojczyzn. Związany bardzo z Ziemią Lubuską i nie tylko. Wybitny dendrolog, praktyk, człowiek o niezwykłej wiedzy historycznej i przyrodniczej, kochający stare zaniedbane parki, cmentarze – widział w nich ducha czasu poprzedniego i miał swoje wizje w odtworzeniu i przywróceniu ich świetności – szanował historię tych miejsc. Kochał drzewa, kochał ptaki , kochał pejzaże – widział je nawet wtedy, kiedy one „zarosły” czasem, wszędzie widział „złote” polany… Niezwykle skrupulatny w swoim postępowaniu. Był autorem kilku ekspertyz i dokumentacji wszystkich początkowych prac w obiekcie zabytkowym w Mierzęcinie związanych z parkiem i cmentarzem. Kochał ruiny i zdewastowane starocie. Ubolewał nad ich stanem. Od samego początku „czuwał” nad parkiem i jego otoczeniem – dobry duch natchniony entuzjazmem, emocjami i niezwykłą wyobraźnią – Pan inż. Henryk Grecki (Pracownia Zieleni Zabytkowej w Szczecinie), wykonał między innymi opracowania: „ Dokumentację ewidencyjną cmentarza zabytkowego /1986/ „ Dokumentację ewidencyjną założenia przestrzennego parkowo-pałacowego” / 1998/ „ Inwentaryzację szczegółową i gospodarkę drzewostanem”/1998/ „Powykonawczą inwentaryzację szczegółową drzewostanu”/2000/ To Pan Henryk oznaczył wszystkie istniejące na terenie parku drzewa tabliczkami z numerami inwentaryzacyjnymi, kontrolował prawidłowość wycinki podczas czyszczenia parku z samosiewów, uczestniczył w naradach służąc swoją radą w sprawach dotyczących przyszłości parku. Niestety pod koniec października 2000 roku zginął tragicznie – nie doczekał efektu końcowego swojej pracy, która tak bardzo go cieszyła – tym bardziej, że rzadko spotyka się park w którym tak wiele w tak krótkim czasie powstało. Wizje i plany Pana Henryka są ciągle żywe i dlatego jedna z polan w parku została nazwana jego imieniem …. Uwielbiał na nią patrzeć. Upamiętnia to kamień z inskrypcją ku Jego pamięci …. Tam jest wspomnienie o Nim, może ktoś powie że kruche – bo jest to piaskowiec (mówię o kamieniu…), ale na pewno delikatne i proste – bo takie było Jego wielkie serce dla tego miejsca – Jego uczucia…… Pan Henryk Grecki był niezwykłym człowiekiem – dosadnie prosty w prawdzie – mówił zawsze wprost – to co myśli – niczego się nie bał, ale umiał słuchać co inni mówią. Nigdy nikogo nie uraził. Był przy tym wszystkim wręcz niepokalanie uczciwym. Zawsze było dla mnie dziwne, że do Mierzęcina przyjeżdżał pociągiem, nie samochodem…. – prosił tylko aby jego odebrać z dworca. Dla nas była to niezwykła osobista satysfakcja aby podwieźć Pan Henryka do jego ukochanego parku …. i odwieźć z powrotem o późnym zmierzchu dnia na dworzec. Pracował w deszczu i słońcu, w dni zimne i upalne – było to dla niego obojętne. Prace zawsze szły swoim rytmem, zawsze się spieszył – w czasie prac inwentaryzacyjnych był jak w „amoku” – nie słuchał i nie słyszał nikogo ….robił swoje. Pracował od świtu do nocy…. Nie wiem kiedy odpoczywał. Styczność z przyrodą, z urokiem starego parku dawała mu ogromną siłę. Był zamkniętym człowiekiem – nie był skory do wyznań. To nie była jakaś wada, wszyscy wiedzieliśmy, że mimo tej zewnętrznej „szorstkości i zamknięcia” to człowiek niezwykle delikatny, prawy – zawsze mogliśmy liczyć na jego dobre porady eksperckie, którymi się z nami dzielił. Był takim naszym nauczycielem, czasami

MIERZĘCIN – O NIEZWYKŁYM CZŁOWIEKU… Dowiedz się więcej »

MIERZĘCIN – O PARKU ZABYTKOWYM- PODRÓŻ PRZEZ STULECIA

Niniejsze opracowanie jest dalszą kontynuacją artykułów o Mierzęcinie, opublikowanych w latach 2021-2022 na portalu www.wandamilewska.pl. Prologiem „Mierzęcin- o Parku Zabytkowym -podróż przez stulecia” jest artykuł: „Mierzęcin – o przedziwnym ogrodzie” (http://wandamilewska.pl/?p=16052). Ze względu na niezwykle bogatą „przestrzeń tematyczną”, która dotyczy Parku Zabytkowego w Mierzęcinie, autorzy postanowili podzielić ją na cztery części w ujęciu chronologii upływającego czasu.Pierwsza obejmuje lata od 1333 do 1848. W przygotowaniu do publikacji jest druga, obejmująca lata 1848 – 1944. Pozostałe – najaktualniejsze, obejmą lata 1945 – 1998 i 1999 – 2008. Bardzo „barwnie literacko” ujęta tematyka, osobiste wspomnienia i opis zdarzeń, analizy historyczne oparte w wielu przypadkach na po raz pierwszy publikowanych materiałach ikonograficznych (szczególnie zdjęciowych i kartograficznych), do którego autor dotarł w swoich poszukiwaniach – zabierze Czytelników w niezwykłą podróż przez stulecia…. do parku z motylem w tle. Cieszy mnie fakt, że to już trzecie wspomnienie w/w autora dotyczące niezwykłego miejsca jakim jest Pałac w Mierzęcinie na www.idealzezgrzytem.pl. Wszystkie wspomnienia nowej historii Pałacu mieszczą się w kategorii: Mierzęcin według wspomnień dr Roberta Wójcika. To nie tylko wiedza, mrówcza praca ale – pasja. Ileż tu wszystkiego…a przede wszystkim ileż tu okazałych ” pereł” bo autor jest ich upartym poszukiwaczem, a kto szuka ten znajdzie… Marzanna Leszczyńska Autor wspomnień i administrator Pałacu Mierzęcin w latach 1998-2008 – dr Robert Wójcik zaprasza do przeczytania części pierwszej… CZĘŚĆ PIERWSZA motto :„Park powinien mieć charakter wolnej przyrody i krajobrazu, ręka człowieka powinna być w nim tylko lotem motyla” Peter Joseph Lenné (1789 -1866) – Dziekan – Kanclerz Akademii Ogrodniczej w Schönebergu i Poczdamie – prekursor wiedzy o architekturze krajobrazu. Krajobraz naszych wrażeń, widoku przyrody, bogactwa roślin , jego „runa”, drzew młodych i wiekowych, dźwięku śpiewu ptaków, owadów, tego pierwszego lotu majowego motyla, za którym tak tęsknię w swoich myślach, wszystkiego co tam żyje – lustra wody w stawie o świcie i te pierwsze kwiaty wiosny, które się kłóciły „ który pierwszy zakwitnie”, złotej jesieni z barwą cudów liści, zapachu powietrza na spacerze w tym parku skropionego ranną rosą. To była jakaś iluzja. Ale była dziełem człowieka – może z jakimś namaszczeniem i wolą Tego „Czegoś” – dla ludzi nie do końca zrozumiałego w swej istocie czasu, który go z powodzeniem użytkuje przez wieki, utrzymuje w świetności materialnej i duchowej i zaczyna nie zachowywać tradycji prawdy historii, która dziś zaczyna się budzić. Zapewniam wszystkich – wieków myśli nie oszuka się czarną niewiedzą . Park Zabytkowy to krajobraz kulturowy – to wspaniała księga, pisana w wielu językach i stylach; ale co zrobić …gdy brakuje stron? Każdy zabytek funkcjonuje dzięki człowiekowi, który go tworzy, użytkuje, utrzymuje w świetności materialnej i zachowuje w tradycji miejscowej. Skoro więc człowiek niejako uzupełnia te „brakujące strony”, na podziękowanie należy znaleźć czas i odpowiednie słowa. Niniejszy artykuł dedykuję Pani Marii Żuk – Piotrowskiej, która odkryła to magiczne miejsce i włożyła ogromny i twórczy trud pracy historycznej w jego odtworzeniu i „przywróceniu żyjącym”. Mojej żonie – Alicji Adamczewskiej – Wójcik -autorce projektu rekonstrukcji parku i głównej twórczyni jego realizacji. Panu Henrykowi Greckiemu (1940–2000), przyjacielowi parku zabytkowego w Mierzęcinie – prekursorowi wszystkich opracowań, które przyczyniły się do jego rewaloryzacji. Wszystkie informacje zawarte w artykule – we wszystkich częściach – dotyczą okresu od … wieków wstecz – do 31 sierpnia 2008 roku. LOT MOTYLA…. Piękne chwile w naszym życiu – to miłe wspomnienia. Ktoś powiedział , że nie warto być szczerym i pisać o swoich uczuciach, bo to pokazuje jego słabość – ja osobiście uważam, że to niezwykła odwaga. Zachęcam wszystkich do tej szczerej odwagi – warto – i dziękuję Tym, co mnie obudzili – nie wiem czy to oddech zbliżającej się jesieni życia – starości, ale wiem, że to niezwykle miła rzecz, aby spojrzeć wstecz. Jeśli ktoś puka do Twoich drzwi, proszę – otwórz je, może znajdziesz w życiu – to co ja. Nieważne, komu otwierasz drzwi, ważne jest to- do kogo przynosisz fiołki w zimie….. Aby to wytłumaczyć – Piszę nie dla siebie, ale dla tych co ich nie ma tam…. i kogo już nie ma. Wydaje się to takie oczywiste, że ja, że My, jesteśmy jeszcze żywi, a jednak obawiam się, że nazbyt często i zbyt łatwo zapominamy o ważności tego prostego faktu – że żyjemy, czujemy i wiemy, że coś przeżyliśmy. Te niesamowite wydarzenia wtedy i do dziś, z perspektywy czasu, były jakąś iluzją dla mnie – uczestniczenie w tworzeniu, a w zasadzie w odbudowie Parku  Zabytkowego w Mierzęcinie i jego historii różnych wydarzeń wręcz niesamowitych, powieściowych, filmowych. Byłem tam tylko jednym ze świadków tego dziwnego zjawiska – cudownego, malarskiego, czasami „szekspirowskiego” – Ba ! nawet nadającego się do fabuły filmu sensacyjnego…., a przy tym niezwykle mądrego, pokazującego, że w życiu, że w nas – jest ciągłe poszukiwanie dobrych uczuć. Czasami warto mieć taką funkcje widza czasu, ale być przy tym bacznym obserwatorem. Tak łatwo jest o tym zapomnieć, że życie nasze jest zwykłą iluzją – trzeba je tylko obserwować i w pewny sekundach doby czasu zapamiętać i zachować dla siebie – wrócą kiedy widzimy w lustrze nasze siwe włosy przez pryzmat okularów. Po co składamy pokłony cudowi możliwości tworzenia ? – pokłon temu faktu, że naprawdę jest tak jak jest – bo tam się to wydarzyło. Ktoś tym wszystkim kierował – to nie mógł być przypadek. Ileż tam było dobrych emocji, zbiegu różnych zdarzeń, niezwykłej radości i połączenia trudu pracy, włożonej ogromnej wiedzy ludzi, niezwykłej pasji, która doceniła historię tego miejsca i piękno jego przyrody. Jak Oni kochali te chwile, ten park…. Tylko Oni o tym wiedzą. A możne jest tak, że aby kochać każdy wschód słońca, który jest naszą radością i cieszyć się każdym jego zachodem – to takie nasze ludzkie kamienne tablice?. A przez wszystkie te lata, miesiące, dni, godziny, które przemijają między tymi zjawiskami i pomiędzy nimi, oraz przez myśli po zmierzchu, w nocy … do późnego ranka – tęsknić, wspominać, a przez to budować ten „nowy” świat ? – to chyba te chwile, które pokazują naszą inność i szczerość, pasję i wartość naszych sumień – nie jesteśmy przecież bez uczuć, bez wiedzy – niepotrzebnie się tego wstydzimy. Kiedyś, u schyłku dnia będziemy tego

MIERZĘCIN – O PARKU ZABYTKOWYM- PODRÓŻ PRZEZ STULECIA Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry