
Tekst – dr Robert Wójcik
Dziś będzie ta moja opowieść wigilijna – o Niwku – którego przyrównuję do Pana Jezusowego Burka. Malutka psinka – która miała przepiękne oczy, która gdzieś tam na Kaszubach, chyba była uwiązana na łańcuchu – była tak wychudzona – że odczepiła się z tego łańcucha – tak ta jego szyjka była cienka i chuda. Poszła w świat –…. i ktoś dobry ją przygarnął – napił, nakarmił, zaopiekował się nią, leczył, wychodził na spacery – wiem jedno – Bardzo ją kochał – nie tylko On – czyli mój były Szef – ale paru ludzi dobrej woli. A gdy umarła ta psinka ( ciężko chorowała) – mówię o Niwku – to miała godny pochówek – i jest nawet kamień na jej pochówku – odeszła do swojej krainy na Kaszuby… Są ludzie, którzy potrafią kochać – dziękuję im za to z całego serca. To piękne – i budujące w ten czas … Kochać trzeba umieć – niestety nie każdy to potrafi – a przecież powinniśmy w tym okresie przed Bożo – Narodzeniowym wyzbyć się wszelkich nienawiści – powinniśmy uczyć się miłości…

Teraz inaczej …
13 listopada 1924 roku Akademia Szwedzka przyznała Literacką Nagrodę Nobla Władysławowi Reymontowi za powieść „Chłopi”. Akademicy docenili „uniwersalizm powieści, archetypiczność postaci, harmonię kompozycji, epicki rozmach, plastyczność obrazowania”, uznając „Chłopów” za „prawdziwy epos prozą”. W uzasadnieniu werdyktu z 1924 r. Komitet Noblowski pisał, że „Chłopi” jako arcydzieło, pisane – prawdziwy epos prozą – podkreśla uniwersalizm powieści, archetypiczność postaci, harmonię kompozycji, epicki rozmach, plastyczność obrazowania. Ujęła akademików prawda o polskim ludzie – jakkolwiek ją rozumieli – oraz prawda o człowieku w ogóle- jego namiętnościach, lękach, nadziejach, pragnieniach, troskach i szacunku do zwierząt. Dostrzegli w „Chłopach” mocną wiarę w potęgę życia, do wszystkich żyjących na tym świecie – pisano, że to – potężny hymn na cześć życia. Chłopi są powieścią wybitną – w 1924 r. Komitet Noblowski uznał, że najwybitniejszą”
Wielu Literaturoznawców podkreśla znaczenie bogactwa języka, jakim zostali napisani „Chłopi”; w ich opinii same opisy przyrody są w powieści tak dynamiczne, że mogłyby zastąpić najbardziej wyrafinowane dialogi. Według mnie – To musiało zachwycić – mnie zachwyciło… szczególnie opowieść jednego z bohaterów tej powieści – Rocha– o psie Pan Jezusowym – Burku. Jak to można wszystko przyrównać do Niwka – tej psinki , którą opisałem na początku tego artykułu – i do tej autentycznej sytuacji – literackiej i teraźniejszej…
Przeczytajcie Drodzy czytelnicy …
„ Roch milczał chwilę, a potem podniósł siwą głowę, okoloną długimi, równo nad czołem uciętymi włosami, utkwił blade, jakby wypłakane oczy w ogniu i ozwał się cicho, przebierając palcami ziarna różańca…W owy czas daleki…Kiej Pan Jezus jeszcze po ziemi chadzał i rządy nad narodem sam sprawował, stało się to, coć wam rzeknę…Szedł se Pan Jezus na odpust do Mstowa, a drogi nikaj nie było, ino piachy srogie a parzące, bo słońce przypiekało i gorąc był taki, jak kieby przed burzą… A cienia nikaj ni osłony.Pan Jezus szedł z cierpliwością wielką, bo do lasu było jeszcze kawał drogi, ale że już tych świętych nóżków nie czuł z utrudzenia i pić mu się okrutnie chciało, to se raz w raz przysiadał na wydmach, chocia tam i barzej przygrzewało, i rosły same ino koziebródki, a cienia było tyla, co od tych poschniętych badyli dziewann, że i ptaszek by się nie schronił….Ale co przysiadł, to i nie odzipnął nawet rzetelnie, bo zaraz Zły, jako ten jastrząb paskudny, co bije z góry w ustałego ptaszka, tak ci on zapowietrzony bił racicami w piach, a tarzał się jako to bydlę, że taka kurzawa, taka ćma się podnosiła, co i świata widać nie było…Pan Jezus, choć mu piersi zapierało i ledwie się już ruchał, to wstawał i szedł, a ino się pośmiewał z głupiego, bo przeciech wiedział, że Zły chciał mu zmylić drogę, coby nie szedł na odpust na zbawienie grzesznego narodu…I szedł. Pan Jezus… szedł… aż i przyszedł do lasu…Odpoczął se w cieniu niezgorzej, ochłodził wodą i coś niecoś z torby przegryz, potem wyłamał niezgorszy kijaszek, przeżegnał się i wlazł w bór. A bór był stary i gęsty, a błota nieprzebyte, a chrapy i oparzeliska takie, że musi sam Zły tam domował, a gąszcze, że i niektóremu ptakowi łacno przemknąć się nie było. Jeno Pan Jezus wszedł, a tu kiej Zły borem nie zatrzęsie, kiej nie zacznie wyć, kiej nie pocznie łamać chojarów a wiater, jako że to jeno parob piekielny, pomagał w te pędy i rwał suszki, rwał dęby, rwał gałęzie i huczał, i hurkotał po borze jako ten głupi. Ciemność się stała, że chocia oko wykol – a tu szum,a tu trzask… a tu zawierucha… a tu jakieś zwierzaki, pomioty diabelskie wyskakują i szczerzą kły… i warczą…i straszą… i świecą ślepiami, i… ino… ino chycić pazurami. ale juści, że nie śmiały, bo jakże by… Pan ci Jezus był w swojej świętej osobie…Ale i Panu Jezusowi dość było tego głupiego strachania, i że pilno na odpust, to przeżegnał bór i zaraz wszystkie Złe i ze swoimi kumami przepadli w oparzeliskach. Ostał się ino taki dziki pies, bo w ony czas pieski nie były jeszcze z ludźmi pobratane. Ten ci to pies ostał i leciał za Panem Jezusem, szczekał, to docierał do świętych nóżek Jego, to udarł zębami za porteczki, to kapot Mu ozdarł i za torby chytał, i sielnie się dobierał do mięsa… ale Pan Jezus, jako że był litościwy i krzywdy nijakiemu stworzeniu zrobić by nie zrobił, a mógł go kijaszkiem przetrącić abo i zasie samym pomyśleniem zabić, to ino powieda:- Naści, głupi, chlebaszka, kiejś głodny – i rzucił mu z torby. Ale pies się rozeźlił i zapamiętał, że nic, ino kły szczerzy, warczy, ujada, a dociera i całkiem już psuje Jezusowe porteczki. Chlebam ci dał, nie ukrzywdził, a obleczenie mi rwiesz i szczekasz po próżnicy. Głupiś, mój, piesku, boś Pana swego nie poznał. Jeszcze ty za to człowiekowi odsłużysz i żyć bez niego nie poradzisz… – powiedział Pan Jezus mocno, aż pies siadł na zadzie, potem zawrócił, ogon wtulił między nogi, zawył i kiej ogłupiały pognał w cały świat. A Pan Jezus przyszedł na odpust.
Na odpuście narodu jak drzew w boru abo tej trawy na łąkach – aż gęsto.
Ale w kościele było pusto, bo w karczmie grali, a przed kruchtą cały jarmark i pijaństwo, i rozpusta, i obraza boska, jako i w te czasy bywa. Wychodzi Pan Jezus po sumie i patrzy, aż tu naród kiej to zboże pod wiatrem, to w tę, to w oną stronę się kolebie i ucieka, a niektóry z biczem bieży, kto żerdkę z płotu wyciąga, kto znów po kłonice sięga, a inszy zasię i kamienia szuka, a baby w krzyk i na płoty się drą, to na wozy, a dzieci w bek, a wszyscy krzyczą: – Wściekły pies, wściekły pies! A pies środkiem ludzi, kieby z nagła rozstąpioną ulicą, gna z wywieszonym ozorem i wprost na Pana Jezusa. Nie uląkł ci się Pan nasz, nie… poznał, że to ten sam piesek z boru, to ino rozpostarł tę swoją świętą kapotę i powieda do zwierza, któren z nagła przystanął:- Pójdź tu, Burek, przespieczniejszyś ty przy mnie niźli w borze. Okrył go kapotą, ospostarł nad nim ręce i powiada:- Nie zabijajcie go, ludzie, bo to też stworzenie boskie, a biedne jest, głodne, zgonione i bezpańskie. Ale chłopi jeli krzyczeć, jeli wydziwiać; a mamrotać trzaskać kłonicami o ziemię: że to zwierz dziki i wściekły, że im już tyla gąsków i owieczek porwał, że cięgiem szkody czyni, a i człowieka uszanować nie uszanuje, ino zaraz kłami… że nikt bez kija na pole nie wyjdzie, bo bez tego piekielnika przespieczności nijakiej nie ma… że zabić go trza koniecznie…I chcieli przez moc psa spod Panajezusowej kapoty wziąć a zakatować. Aż się Pan Jezus ozgniewał i krzyknął:- Nie ruchaj, jeden drugi! To się, łajdusy i pijanice, psa boita, a Pana Boga to się nie boita, co?..
Odstąpili, bo mocno rzekł, a Pan Jezus im dalej powieda – że są łajdusy… że przyszli na odpust, a piją ino po karczmach, a Boga obrażają, a pokuty nie czynią i przeklętniki są, a katy jedne la drugich, złodzieje, bezbożniki i kara boska ich nie minie. Skończył Pan Jezus, podniósł kijaszek i chciał odejść…
Ale już Go naród poznał i kiej nie rymnie przed Nim na kolana, kiej nie rykną płaczem i kiej nie zaczną skomleć…- Ostań z nami, Panie! Ostań, Panie Jezu Chryste! Ostań! A to Ci wierne będziemy, kiej ten pies… pijanice inny, bezbożniki my, złe my ludzie, ale ostań!… Ukarz, bij, ale ostań!… Sieroty my opuszczone, ludzie bezpańskie..-, i tak płakali, tak żebrali, tak całowali Go po rękach i po tych nogach świętych, że zmiękło serce Pańskie, ostał z nimi przez parę pacierzów, nauczał, rozgrzeszał i błogosławił wszystkiemu. A potem, kiedy już odchodził, to powiada:- Krzywdę wam czynił pies? Odtąd wam odsługiwać będzie. I gąsków popilnuje, i owieczki oganiał będzie, i jak się jeden albo drugi schlasz – chudoby i dobra stróżem będzie a przyjacielem. Ino go szanujta i krzywdy mu nie czyńcie. I odszedł Pan Jezus we świat tyli.
A obejrzy się – Burek siedzi tam, gdzie go obronił.- Burek, a pódzi ze mną, cóż to, sam, głupi, ostaniesz?… I pies poszedł, i już szedł wszędy za Panem i taki cichy, taki czujny, taki wierny, kiej parobek najlepszy. I poszli już wszędzie razem. I bez bory szli, i bez wody – całym światem. A że nieraz i głód był, to piesek ptaszka jakiego wytropił, to gąskę abo baranka przyniósł i tak se społecznie żyli.
A często gęsto, kiedy Jezusiczek strudzony spoczywał, to Burek odganiał złych ludzi abo i zwierza dzikiego i nie dał Pana naszego, nie…Kiej przyszedł czas, że Żydy paskudne i one faryzeje srogie wiedły Pana na umęczenie – to Burek rzucił się na wszystkich i jął gryźć, i bronić, jak tylko umiała biedota kochana.
A Jezus mu rzekł spod drzewa, które dźwigał na mękę swoją świętą:- Sumienie barzej ich gryźć będzie… a ty nie uredzisz…I kiej umęczonego powiesili na krzyzie, to Burek siadł i wył…drugiego dnia, kiej wszystkie ludzie poodchodzili, że już ani Panienki Najświętszej, ni apostołów świętych nie było…
to ostał ino Burek……lizał raz w raz te święte, przebite goździamń, konające nóżki Panajezusowe i wył… wył… wył……a kiej już trzeci dzień nadszedł… przecknął Pan Jezus i patrzy, a tu nikogo w podle krzyża… ino jeden Burek skamli żałośliwie i tuli się do jego nogów……to Pan nasz Jezus Chrystus. Przenajświętszy pojrzał miłościwie na niego w tej godzinie i rzekł ostatnim tchem… Pójdź, Burek, ze mną! I piesek w to oczymgnienie puścił ostatnią parę i poszedł za Panem…”
Amen.
To dla mnie jeden z tekstów , który wyciska mi łzy z oczu. Wiem , że nie dla wszystkich jest tak odbierany jak ja to czuję – bo znam wielu czytelników ( oj wielu…) , którzy gardzą pieskami i wszelkimi zwierzętami- po prostu ich nie lubią. Jak mówią – brud, smród i ubóstwo – co ma to wspólnego z religią chrześcijańską?
No chyba ma – na pewno ma – tylko trzeba mieć serce … A To co napisał nasz Noblista – Władysław Reymont – o psie Pan Jezusowym – Burku ( w mojej parafrazie – Niwku) jest tylko tego prawdziwym przykładem.
Ktoś nie miał jednak tego serca – Panie Prezydencie !!! – ja nie życzę Panu niczego złego – ale psy na łańcuchu – w tych swoich zimnych pseudo budkach ( lub na dworze … bez niczego) – w mróz czy upalny dzień – bez miski wody – bez jedzenia – które zazwyczaj są resztkami obiadu ( jeżeli są..) – TO SKANDAL.
Niech Pan Pamięta – w życiu się wszystko wyrównuje. Czas to pokaże już niedługo. I niech Pan nie gada o kawalerkach wielkości kojca – że to przegięcie…, które uderza w gospodarstwa na wsi.
A jak się będzie Pan dzielił opłatkiem w czasie wieczerzy Wigilijnej ze swoimi najbliższymi – niech Pan pomyśli o Pana Jezusowym Burku – moim Niwku…
Pewno boli co napisałem – ale musiałem. I same myśli się nasuwają, że tak nie powinno być , jak ktoś to czyta i ma serce. Zapewniam Pana – czas Panu odpowie, jaki popełnił Pan grzech …Zobaczy Pan – dlaczego ? Bo Jezus Chrystus jest sprawiedliwy…
dr Robert Wójcik


Małgorzata Gaudyn – ” A przeczytałeś całą ustawę, czy tylko ci powiedzieli o tym fragmencie o łańcuchach? I nie mówię już nawet o debilnych regulacjach z wielkością boksów. Tylko o tym, że na mocy tej ustawy ” inspektor ” po 3- dniowym szkoleniu ma prawo wejść do każdego gospodarstwa czy domu, bez asysty policji, bez nakazu sądowego, tylko dlatego, że zobaczy w oknie kota, który jego zdaniem jest nieuczesany. To nie jest ustawa chroniąca psy, to zamach na prywatność.”
Szanowna Pani Małgorzato !
1. „Debilizm” to dawny, i absolutnie już niestosowany termin medyczny oznaczający upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim, charakteryzujący się ograniczonym rozwojem intelektualnym (IQ 55-69). Obecnie używa się określenia „niepełnosprawność intelektualna w stopniu lekkim” .Niestety słowo „debilizm” jest potocznie używane ( ostatnio użył to poseł PIS w sejmie – Pan Marek Suski) – uznane przez wszystkie media , portale, gazety – za skandal !!! – jako bardzo obraźliwe – jest przestarzałe i negatywnie nacechowane. Uważane za wulgaryzm – jeśli ktoś tego używa . Ale to już sprawa Pani i Pan M. Suskiego.
2. Ustawę czytałem – jest doskonała – i nie porusza zamachu na Pani prywatność – no chyba , że ma Pani coś do ukrycia . CHRONI ZWIERZĘTA – WSZYSTKIE !!!
3. Kot nie musi mieć „ lokówki”
4. Widziałem wiele rzeczy w życiu zwierząt – pracuję jako wolontariusz w paru schroniskach dla zwierząt. Czy mam Pani przesłać zdjęcia jak ludzie traktują zwierzęta , aby nie poruszać zamachu na swoją prywatność ? Będzie Pani zaskoczona – bardzo.
5. Czytam ustawy – ale na pewno nie przeczytam książki Pana Batyra , który pisze o mafiosie. To nie jest „Biały kruk” Pan Prezydent zna jedno słowo – „ NIE” Czy on coś umie pisać – wymyśleć ? Może o wielkim „BU” ? Proponuję kupić w księgarni – Powieść naszego Noblisty – Władysława Reymonta – „ Chłopi ” Niech się Pani skupi nad czytaniem.
6. Proszę o jedno Pani Małgorzato – nie znam Pani – i proszę nie używać słowa „ per – ty” w stosunku do mojej osoby.
Dziękuję Pani za komentarz
Z poważaniem
Robert Wójcik
Zenon Kuczkowski – ” Te oczy patrzą w fałszywe spojrzenie PO KO „
To chore co Pan napisał .
Nie wstyd Panu ? Dlaczego Pan nie rozumie tego co napisal nasz Noblista ?
Co w tym złego? Czy coś złego zrobił?
Dlaczego Pan nie rozumie przeslania Rocha?.
Po co te insynuacje polityczne ?
Czy ja nie napisalem prawdy dzisiejszej ?
Prawda boli…. to wiem…
ale trzeba dokopać …
Wstyd Drogi Panie .
Wstyd.
Tomasz Adamski –
Pięknie Napisałeś !
Andrzej Szostak –
piękna ta opowieść i Pana i Naszego Noblisty.
Proszę pozdrowić swojego Szefa – za dobre serce i uczucia.
Anita Sereda –
Pani Robercie – Ja płaczę jak czytam Pana artykuly.
Dziękuję Panu bardzo.
Mam trzy pieski ze schroniska i kota dachowego.
Pozdrawiam – piękna opowieść wigilijna.
Krzyś.
Fajne , wzruszylo mnie.
Dzięki.
Karol M.
Miłe i ciepłe dla tych co kochają zwierzęta. A Prezydent kocha tylko siebie.
Nieznajoma –
Ja mu życzę wszystkiego złego na te święta.
Pajace w Pałacu-a on Klaun.
Zgroza i Wstyd .
Grzegorz
Kibol. Jemu tylko ustawki w głowie. Co on wie o tym okrągłym stole ?
On wtedy mial pieluchę w majtkach.
Tragedia . Łańcuch na szyję.
Zobaczy jak to jest.
Krótko – prostak !!! – nie historyk.
Ryszard K.
A najgorsze jest to że 10 milionów Polaków go wybrało.
Boże – Chronić ta naszą ojczyznę.
Nadchodzą straszne czasy.