Aniołki w Łagowie w Święto Trzech Króli


Popłakałam się ze wzruszenia na Święcie Trzech Króli w Łagowie Lubuskim.

Zapraszam na zdjęcia ze śpiewem malutkiej uzdolnionej solistki , tym bardziej, że śpiewała piosenkę bez podkładu muzycznego, co podkreśliło talent dziecka. Uważam, że lepiej nie można też podkreślić czystości i wielkości Bożego Dzieciątka.

Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej uruchomi krótki film.

Po mszy świętej w zabytkowym kościółku przy Zamku Joanitów wyruszył Orszak Trzech Króli. Słychać go było aż przy kinie Świteź, bo szli z kolędą na ustach z Gwiazdą Betlejemską na czele. Wyglądało to imponująco, gdy długi ciąg mieszkańców przeszedł pod tunelem zabytkowej baszty i zakręcił do amfiteatru u stóp Zamku Joanitów. W Orszaku szło dużo ludzi i dzieci, maluszki pięknie ustrojone jak aniołki, chociaż w kurtkach, bo przecież zima i tęgi mróz – na pewno powyżej 10 stopni Celsjusza. Moi drodzy żadnych koni! Żadnych chińskich smoków, żadnych duchów na szczudłach i innych powozów, żadnych kamer i mikrofonów…

Na scenie u stóp zamku dzieci przedstawiły Jasełka w sposób prześliczny, wzruszający – cała uroczystość należała do nich. Dorośli, rodzice, ksiądz i nauczyciele pozostali w ich cieniu, dyskretnie ukryci, czuwający nad wszystkim, eksponujący te maluszki w większości przecież. To one miały być aktorami to one miały oddać cześć narodzonemu Jezusowi. Moi drodzy TO BYŁY DZIECI, nie władze miasteczka, które przy okazji sprytnie lansują się, aby kodować się widzom w przyszłych wyborach aby zostać utrwalonymi na zdjęciach i filmach, paradujących w togach i koronach – tak jest we wszystkich miastach.

Tu były DZIECI, w większości z przedszkola z pobliskiego Łagówka dały wzruszający spektakl jasełkowy przedstawiony z zachowaniem tradycji. Było dużo kolęd, niewiele słów, a te wypowiedziane dziecięcymi głosikami, jeszcze z tymi wadami wymowy , które przysługują rozwojowi mowy są szczególnie ujmujące. Przepiękną kolędę Kuby Badacha „ Mario czy Ty wiesz” wyraziła formacja taneczna dziewczynek – bardzo ładnie zatańczoną w rytmie, z dramatyzmem, z użyciem welonów. Prześlicznie piosenkę o choince i drugą o małym Dzieciątku zaśpiewała dziewczynka trzymająca serduszko w ręku – przepowiadam jej jakiś sukces, bo to dziecko utalentowane w śpiewie. Powtarzam, że zaśpiewała trudną piosenkę bez podkładu muzycznego , pięknych słowach – tak właśnie można najbardziej oddać klimat dramatycznych tamtych wydarzeń i ubóstwo Bożej Rodziny.

W centralnym miejscu uwagę skupiała czuwająca przy żłóbku – Maryjka z Józefem. Maryjka po prostu zjawiskowa, Józef – prawdziwy opiekun. Dzieci tak przebrane, że ściskało za serce, od nich biło szczególne światło.

6 stycznia 2026 roku przy Zamku Joanitów nagromadziła się armia aniołków – niewinnych, szczerych, nieskalanych, grzecznych, cierpliwych.

Przed sceną temperaturę podgrzewały trzy koksowniki , można było zjeść pyszny bigos, pierogi, krokiety z barszczem, wypić ciepłą herbatę lub grzańca – za co łaska.

Atmosfera niesamowita, swojska, bardzo przyjazna. Widać wspólnotę mieszkańców. Wypada tylko pogratulować. Podziw wzbudza ten dar dawania, nie lansowania się, tak dzisiaj widoczny w sposób bezwstydny. Ktoś miał wspaniały pomysł, odważny i bardzo oryginalny. Wyszło baaaaaaardzo artystycznie . Daliście, ale już otrzymaliście. Otrzymacie, bo w ten sposób wychowujecie dobrze swoje dzieci. Owoce już widać. Obserwowałam jedna dziewczynkę, która przyszła się ogrzać po występie. Była taka zmarznięta, płakała bezgłośnie, wyciągając rączki do ogniska, mamusia pochylała się nad nią podając jej kubek herbaty do ust. A ona nie wyładowywała swojej złości tylko cicho płakała.

To było widowisko – klasa. Organizatorzy nie zapomnieli o jednym, że to było wydarzenie religijne. Mogłyby się od Was uczyć wielkomiejskie ośrodki, które w większości „odkleiły się” w jakimś niezrozumiałym kierunku prezentując przerost formy nad treścią i zapominając o najważniejszym.

Kliknij na czerwony prostokąt z białą strzałką a otworzy się piosenka o choince śpiewana przez małą dziewczynkę.

Marzanna Leszczyńska ogrzewająca się zimową herbatką w Uroczym Zamku Joanitów. Muszę jednocześnie przyznać, że w „Leśniku” całego ośrodka strzeże niczym ” Cerber” blond „Stróżyca” i z wielką zajadłością pilnuje toalety. Nawet gdyby człowiekowi leciało po nogach to na żadne prośby i za żadne pieniądze nie wpuści. Nie tylko w Wigilię trzeba mieć trochę serca , ale w Święto Trzech Króli może tez.

Awatar Patronite IdeałZeZgrzytem.pl
Wspieraj nas na Patronite!
Wspieraj IdeałZeZgrzytem.pl i umożliw nam tworzenie coraz lepszych treści!
Wesprzyj

5 komentarzy do “Aniołki w Łagowie w Święto Trzech Króli”

  1. Zostawiam lajka i wrócę tu nie raz.Nieczęsto zdarza mi się wrócić do początku tekstu po przeczytaniu całości – tu wróciłem. To podejście do tematu było rzadko spotykane – i dobrze. Zapisuję stronę – za jakiś czas będę chciał tu wrócić, żeby poczytać nowe mam nadzieje równie dobre teksty.

  2. Marzanna Leszczyńska

    Regionalne oblicza historii – ” Piękna sprawa, serdecznie dziękuję na link i pozdrawiam”.

  3. Lubię to miejsce – nawet trudno powiedzieć za co konkretnie.To jeden z tych materiałów, które mimo prostoty wciągają. Czuć, że ktoś tu naprawdę przemyślał, co chce powiedzieć. Lubię, gdy autor pisze tak, jakby mówił do jednej konkretnej osoby.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry