Mierzęcin – porcelanowe wspomnienia
Zapraszam do przeczytania następnego artykułu o nowej historii Pałacu w Mierzęcinie według wspomnień dr Roberta Wójcika. Tym razem wspomnienia łączą się i nawiązują do dwóch artykułów: „Mierzęcin – nie pytaj więcej” oraz „ Mierzęcin i to co zaciera czas” Poniższy tekst opisuje dwa dni: 13 września 2022 r. oraz 13 września 2002 czyli całe dwadzieścia lat wcześniej… Na zdjęciu współautorka artykułu Marzanna Leszczyńska Mierzęcin – dwadzieścia lat minęło. Czyli 3,5 godziny pobytu w dniu 13 września 2022 roku To był pochmurny dzień. Słońce nie zaświeciło ani razu. Jeszcze ciepło, ale pojawiły się już pierwsze żółte kępy liści na drzewach a na obrzeżach parku bale słomy, po żniwach. Zapach jesieni… Bez wiatru ale bez obaw, że nagle lunie deszcz albo przejdzie jakiś wiatr albo się oziębi nagle. W parku czy wokół stawu nie dało się zauważyć żadnych śladów nawałnicy jaka przetoczyła się przez pobliskie tereny parę dni temu. Nawet nie można powiedzieć, że dzień jak co dzień. To był wyjątkowo spokojny dzień. Będąc w pobliżu pałacu minęłam parę grzecznych ludzi i każdy z nich powiedział mi: „dzień dobry”. W sali konferencyjnej siedziało kilka osób. Żadnych młodych par, które przeważnie przechadzają się niczym pawie pozując w sesjach zdjęciowych w przecudownych plenerach i tych jedynych na tą okazję kreacjach. Wyjątkowo mało ludzi. Obchodząc staw dookoła nie spotkałyśmy nikogo. Absolutna cisza? Słychać było tylko plusk rybek w wodzie. Pomyślałam sobie: na wyjątkowy luksus dziś trafiłyśmy… Brak słońca i pochmurne niebo spowodowało, że całość była ciemna, szara, zwłaszcza pałac od strony stawu był smutny i bury dzisiaj. Tak samo strumyk, który dopływa do stawu dziś był mało urokliwy. Za to Czerwona japońska pagoda nie straciła swojego wdzięku i odbijała się swoją purpurą, a różowe anemony w swojej ilości nie pozwoliły przejść obojętnie obok nich, domagały się słów zachwytu mimo że przy dotyku sypały się landrynkowe płatki. Tylko biały dereń pagodowy przy kładce nad stawem był jak zwykle widoczny i zachwycał swoim widokiem wzbudzając pożądanie aby też mieć takie cudo w swoim ogrodzie. A w ogrodzie z boku pałacu zakwitły łany jesiennych astrów i rudbeki. W „Destylarni” byłyśmy same w naszej sali, w sali obok też jeden stolik zajęty a i przed destylarnią tylko dwie osoby . Obsłużył nas wyjątkowy kelner: szczupły wysoki, wyglądał bardzo młodo, jak chłopiec. Trzeci raz w życiu kelner zachwycił mnie swoją wyjątkowością, kulturą, nie narzucał się, był bardzo pomocny w odpowiednim momencie się pojawiał z odpowiednią pewnością siebie. Sprawiał wrażenie, że spełni każde życzenie klienta, a jeśli w kuchni zabraknie już wszystkiego, to załatwi to tak, że głodny gość pożegna lokal z uśmiechem na twarzy i zapomni szybko o wszystkim. Ten młody człowiek ma talent i coś co się nazywa „wyczuciem”. Znowu pomyślałam sobie: Trafił nam się wyjątkowy luksus. W „Górnym parku” tam gdzie jest Krąg Dwunastu Dróg nie spotkałam żywego ducha, żaden jeździec na koniu nie pokazał się, nikogo nie było przy kapliczce ani przy grobie Ulriki i Sigismunda. I tylko mauzoleum na cmentarzu stało się jeszcze bardziej zarośnięte przez bluszcz i inne chaszcze tak, że właściwie trudno jest je dostrzec. Wygląda z boku jak lepianka ,tylko front z dumnymi kolumnami, przypomina o szlachetnym pochodzeniu i dawnej świetności. Dziś jest wtorek, środek tygodnia więc nic dziwnego ale też dzisiaj mija 20 lat od uroczystego dnia otwarcia Pałacu Mierzęcin. Ostatnie kroki do samochodu i niespodziewany szum deszczu. Nieużywany parasol się jednak przydał w ostatnim momencie. I znowu pomyślałam sobie: Ależ luksus nam się trafił, że nie zmokłyśmy… Deszcz? A może to z góry łzy wzruszenia, że minęło już dwadzieścia lat, tak wiele się przecież wydarzyło przez ten czas. Marzanna Leszczyńska Na zdjęciu autor wspomnień o Mierzęcinie dr Robert Wójcik -administrator Pałacu Mierzęcin w latach 1998-2008. Mierzęcin….. „porcelanowe” wspomnienia motto: Pogodna nostalgia to stan, w którym niczego nie żałujemy, bo wiemy, że wszystko było po coś…. Chyba już nieliczni pamiętają o tym , że minęło 20 lat od oficjalnego otwarcia pałacu w Mierzęcinie. A było to dokładnie 13 września 2002 roku. Rocznica w moich myślach zgodna z biegiem czasu… a może inaczej… niezwykłe chwile, wspomnienie. Zazwyczaj wszystkim kojarzy się hasło „rocznica” z rocznicami ślubu – to dziwne – mi też – ale, w przypadku Mierzęcina – bardziej ze wspomnieniami. Aż się nie chce wierzyć, że to już minęło dwadzieścia lat. Osobiście, ważne dla mnie jest to – że Mierzęcin – po tych dwóch dekadach – błyszczy ciągle swoim blaskiem, a mówiąc krótko – „Przywrócony żyjącym” – żyje . Rocznice, które zazwyczaj przywracają wspomnienia – mają swoje nazwy już od wieku, a pierwsze powstały w 1922 roku . Pierwsze osiem dla: 1 (papierowa), 5 (drewniana), 10 (cynowa), 15 (kryształowa), 20 (porcelanowa), 25 (srebrna), 50 (złota), 75 (brylantowa) wymyśliła amerykańska pisarka – znawczyni etyki i dobrego wychowania – Emily Post (1872-1960). Wszystkie wymyślone przez nią nazwy przyjęły się na całym świecie. Kolejne nazwy pojawiły się po 15 latach (około 1937 roku), kiedy to związek Amerykańskich Jubilerów postanowił kontynuować pomysł pisarki i uzupełnił brakujące ( nie wszystkie) nazwy. Dobre, miłe wydarzenia warto jest wspominać, a wszystkie ważne momenty zasługują na to aby je odpowiednio uczcić. Celebrowanie pewnych emocjonalnych wspomnień związanych z życiem każdego człowieka – a takich chwil czy sytuacji jest wiele – to idealna okazja do powrotu w przeszłość i ożywienie obrazów z dawnych lat. To też szacunek dla historii, która zaczyna się każdego dnia, myśląc o tym co było wczoraj, przedwczoraj, miesiąc temu… .rok, to takie złapanie ulotnych chwil. To możliwość – taka sama w sobie – odnowienia kontaktów międzyludzkich, to przywołanie osób ze szkoły podstawowej, średniej, studiów, pracy. Jak się jest młodym – są one dla nas nieważne – błyskawicznie o nich zapominamy . Z biegiem dni, z zbiegiem lat – zaczynamy patrzeć na to inaczej. Wyciągamy szuflady z naszych szaf, a często jest to przypadek jak robimy porządki…. i raptem coś tam wypada – jakiś list, kartka z jakimiś zapiskami, dyplom, pamiętnik, notatki, zdjęcie, kartka pocztowa, zawiadomienie, zaproszenie, wizytówka, życzenia, nekrolog ….zaczynamy inaczej myśleć. A gdzie to było, kto to jest, …szkoda, że już go niema…. pytania czy myśli – O Boże – a kiedy to było….. to już tyle lat minęło
Mierzęcin – porcelanowe wspomnienia Dowiedz się więcej »

