listopad 2025

BOHATER POLSKIEGO HYMNU … HISTORIA PRAWDZIWA

motto : Ojczyznę kochamy nie dlatego że jest wielka, ale dlatego, że nasza. Słowa Mazurka Dąbrowskiego napisał w 1797 roku polski pisarz i polityk Józef Wybicki. Pierwotnie utwór był znany jako Pieśń Legionów Polskich we Włoszech. Bardzo szybko zdobyła dużą popularność nie tylko wśród samych legionistów, ale również wśród Polaków, mieszkających na terenie wszystkich trzech zaborów. Autor melodii do dziś pozostaje nieznany. W 1927 roku Mazurek Dąbrowskiego został hymnem Polski. Co jednak interesujące, z oryginalnego tekstu Józefa Wybickiego wybrano cztery zwrotki, choć pierwotnie było ich sześć. Również niektóre słowa w tekście zostały zmienione, podobnie zresztą jak kolejność zwrotek. „Brakujące” zwrotki… Każdy Polak ( ja w to nie wierzę, że każdy – chociażby „ kibole” i wielu innych „ pariotów” ) od dziecka zna oficjalne zwrotki hymnu państwowego. Zgodnie z uchwaloną wersją brzmią one: Jeszcze Polska nie zginęła, Kiedy my żyjemy. Co nam obca przemoc wzięła, Szablą odbierzemy. Marsz, marsz, Dąbrowski, Z ziemi włoskiej do Polski. Za twoim przewodem Złączym się z narodem. Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, Będziem Polakami. Dał nam przykład Bonaparte, Jak zwyciężać mamy. Marsz, marsz, Dąbrowski… Jak Czarniecki do Poznania Po szwedzkim zaborze, Dla ojczyzny ratowania Wrócim się przez morze. Marsz, marsz, Dąbrowski… Już tam ojciec do swej Basi Mówi zapłakany – Słuchaj jeno, pono nasi Biją w tarabany. Marsz, marsz, Dąbrowski… Oryginalny tekst różnił się pod kilkoma względami. Chodzi przede wszystkim o dwie dodatkowe zwrotki: Niemiec, Moskal nie osiędzie, gdy jąwszy pałasza, hasłem wszystkich zgoda będzie i ojczyzna nasza oraz: Na to wszystkich jedne głosy: „Dosyć tej niewoli mamy Racławickie Kosy, Kościuszkę, Bóg pozwoli” Zmiany nie dotyczą tylko ilości zwrotek… Ponadto warto wspomnieć o pewnych różnicach w tekście. Na przykład pierwsza zwrotka oryginalnego tekstu zaczyna się słowami „Jeszcze Polska nie umarła, kiedy my żyjemy”. Podobnych różnic jest kilka. Zresztą zmieniono również kolejność zwrotek. W oryginalnym tekście zwrotka nawiązująca do Stefana Czarneckiego jest druga, natomiast w hymnie zamieniono ją miejscami ze zwrotką, zaczynającą się od słów „Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę”. Do Wszystkich Polaków – Hymn Polski jest chroniony przez konstytucję oraz ustawę o godle, barwach i hymnie, a także rozporządzenia. Warto o tym pamiętać, ponieważ każdy przejaw braku szacunku dla polskiego hymnu może skutkować konsekwencjami prawnymi. To ważne – bardzo ważne. A teraz inaczej o Mazurku Dąbrowskiego – tak historycznie na podstawie faktów. Bo uważam, że niewielu Polaków wie o bohaterze naszego hymnu… Zanim gen. Jan Henryk Dąbrowski (1755–1818) został twórcą Legionów Polskich we Włoszech i bohaterem polskiego hymnu, był targowiczaninem. O mały włos za to nie zawisł. Pytanie ? – czy gen. J. H. Dąbrowski zasłużył na to, by stać się bohaterem naszej najważniejszej pieśni? Wielu czytelników jest pewno zaskoczonych tym pytaniem ? Samo przystąpienie do konfederacji targowickiej nie było problemem, bo po przegranej wojnie w obronie Konstytucji 3 maja w 1792 r. podobnie uczyniła większość szlachty, w tym oficerów Rzeczypospolitej. Sęk w tym, że J. H. Dąbrowski, powołany przez sejm grodzieński w skład Komisji Wojskowej, wcielał w życie plan redukcji armii polskiej do jedynie 15 tys. żołnierzy, przyjęty przez ten sejm i opracowany w lutym 1794 r. pod naciskiem Rosji. Polityka Katarzyny II wobec Rzeczypospolitej po II rozbiorze była brutalna. Caryca nie chciała rozmów z Polakami. Wiemy o tym z raportów gen. Osipa Igelströma, ministra pełnomocnego Rosji w Polsce. Przeanalizował je białoruski historyk dr Vadzim Anipiarkou i ustalił, że Rosja interesowała się Polską głównie z dwóch powodów. Po pierwsze, traktowała ją jako strefę buforową i miejsce konfrontacji w przypadku wojny z Prusami. A po drugie, chciała mieć w swoich szeregach jak najwięcej polskich żołnierzy. Armia Rzeczypospolitej podczas wojny w 1792 r. pokazała, że umie walczyć. Była przy tym stosunkowo młoda, ponieważ służyło w niej wielu żołnierzy niedawno wcielonych. Przecież dopiero Sejm Wielki (1788–1792) uchwalił aukcję wojska do 100 tys., w efekcie czego osiągnęło ono w 1792 r. stan około 50 tys. żołnierzy gotowych do walki. Działania O. Igelströma zmierzały więc do tego, by polską armię maksymalnie wydrenować. Część oficerów dobrowolnie szła do rosyjskiego wojska i przyprowadzała ze sobą żołnierzy, za co otrzymywała gratyfikację finansową, ale większość nie chciała służyć Katarzynie II. Redukcja armii oznaczała utratę środków utrzymania, co miało zachęcać do wstępowania w szeregi wojsk rosyjskich. Polacy przyjęli ją z oburzeniem, bo oznaczała to – de facto likwidację narodowej armii. Ludzi związanych z Komisją Wojskową, powołaną do jej przeprowadzenia, w tym J. H. Dąbrowskiego, uznano za zdrajców, choć on sam starał się chronić kadrę oficerską. Swoją drogą gen. Jana Henryka Dąbrowskiego uważano chyba także za obcego. Wprawdzie urodził się w Pierzchowie koło Krakowa, ale gdy miał 11 lat, wyjechał z rodziną do Saksonii, gdzie zarówno jego dziadek Jan Stanisław, jak i ojciec Jan Michał służyli w wojsku. Jan Henryk uczył się początkowo w kolegium w Kamenz, a w wieku 14 lat zaczął służbę jako chorąży w pułku szwoleżerów księcia Alberta Sasko-Cieszyńskiego, syna króla Polski Augusta III. Od pierwszych chwil J. H. Dąbrowski wykazywał duży talent wojskowy: świetnie jeździł konno, dobrze fechtował i celnie strzelał. W 1774 r. otrzymał awans na podporucznika, a w 1777 r. był już porucznikiem. Uczestniczył w wojnie o sukcesję bawarską (1778–1779), ale nie dostał w niej okazji, żeby się wyróżnić. Po ślubie w 1780 r. ze szlachcianką Gustawą Małgorzatą von Rackel został przeniesiony do saskiej gwardii konnej, w której służył jako adiutant szefa gwardii Maurycego hr. Bellegarde’a, a potem jako rotmistrz (kapitan) w kompanii. W Rzeczypospolitej był chyba traktowany jak obcy. W armii saskiej wtopił się w środowisko niemieckojęzyczne, dlatego słabo mówił po polsku, miał zresztą z polszczyzną problemy do końca życia. Zaskakujące – ale prawdziwie – nasz bohater hymnu – słabo znał język polski. Nasuwa się pytanie – Jak traktowali go polscy oficerowie, gdy wstąpił do armii Rzeczypospolitej: jak najemnika czy patriotę, który chce walczyć za ojczyznę? Nie nazwałbym gen. Jana Henryka Dąbrowskiego najemnikiem. Tamtych czasów nie można oceniać współczesną miarą. Pod koniec XVIII w. dopiero kształtowała się idea narodowości rozumianej jako zbiorowość połączona językiem, kulturą, tradycją i wspólnymi wydarzeniami historycznymi. O tożsamości decydowała przynależność terytorialna. Na przykład Jakub Jasiński, bohater insurekcji kościuszkowskiej, urodził się w Wielkopolsce, kształcił się w Szkole Rycerskiej w Warszawie, ale później w Wilnie organizował Korpus Inżynierów w armii Wielkiego Księstwa Litewskiego i

BOHATER POLSKIEGO HYMNU … HISTORIA PRAWDZIWA Dowiedz się więcej »

Kryształową kulą w głowę…

Zakończyła się „porcelanowa” edycja Tańca z Gwiazdami. Miałam swoje zdanie po pierwszym odcinku (https://idealzezgrzytem.pl/2025/10/04/porcelanowa-rocznica-tanca-z-gwiazdami-mam-swoje-zdanie/), mam też po zakończeniu ostatniego odcinka. Nie udało mi się obejrzeć tylko jednego w tej jubileuszowej edycji. Nie jest to tylko program o tańcu, ale jeśli chcemy zrozumieć o co w nim chodzi, gdy nigdy się go nie uczyliśmy profesjonalnie to warto słuchać „Czarnej Mamby” bo to nie prawda, że jest zołzą i że jest niesprawiedliwa i zazdrosna. Iwona Pavlowicz wie co mówi. W tym programie uczestnicy opowiedzieli też o swoich emocjach, które im towarzyszyły podczas treningów i w występach. Zazwyczaj te osobiste emocje bywają skrywane głęboko, a tutaj tak jakby umówiono się, że im więcej się ich pokaże tym lepiej i chyba uwierzono, że w ten sposób można wygrać Kryształową Kulę. Chyba nigdy w tym programie nie lały się łzy takimi strumieniami, nawet panom „pociły” się oczy. Zadziwiające, a dla mnie podejrzane. Tak bardzo rażące było u niektórych uczestników manifestowanie swojego przekonania, że są najlepsi, a prawione im komplementy po prostu uderzały im do głowy. Przy tym jakby nie zauważali, że nie tylko oni te komplementy otrzymywali. Brak pokory, dystansu do siebie, dziecinada, naiwność i niedojrzałość u bardzo dorosłych ludzi – zatykała i Ci szybko tracili w moich oczach swoją sympatię. Taniec nigdy nie był oczywisty. Taniec to dotyk, bliskość i erotyka. I jak mówiła mi kiedyś śp. przyjaciółka: „Wierz mi, że i facet wyglądający jak żaba- w dotyku może cię zelektryzować”…W tańcu nigdy nic nie wiadomo, jest w nim jakaś tajemnica i potrafi w człowieku coś obudzić – nawet wtedy gdy się tego nie pragnie, nie chce. Nic dziwnego, że ludzie trochę się boją tańca, niechętnie oddają swoich partnerów innym, aby z nimi zatańczyli. Podobno taniec pochodzi od diabła, tak kiedyś mówiono, a księża katoliccy kiedyś nie tańczyli i w kościele tańców nigdy nie było. Czasy się zmieniły, dziś jest inaczej. Odnoszę wrażenie, że w tej edycji tancerze jakby się pogubili w wyrażaniu swoich emocji, zapomnieli się. W pewnym momencie zaczęło się przekraczanie granic, zaczęłam się obawiać, że uczestnicy zaczną się w tym przescigać. Pisząc to mam na myśli te dosłowne pocałunki i przyklejone w tańcu usta. Szkoda, że nikt nie powiedział wtedy stop, nie postawił szlabanu. Gdybym była sędzią powiedziałabym, że przy ocenie nie biorę tego pod uwagę, a może nawet zaniżyłabym z tego powodu ocenę. Nie chciałabym, aby tańcząc z kimś wymagano ode mnie takich „figur”( zarezerwowane nie dla wszystkich, niehigieniczne, często nieestetyczne). Nie chciałabym, aby mój partner życiowy też w ten sposób tańczył z innymi osobami. W końcu, czy niektóre nauczycielki tańca, nie obawiają się, że żony gwiazd nie będą chciały oddawać swoich mężów w ich naukę??? Taniec nie jest dosłownością, jest udawaniem, odgrywaniem. Smutne to, że pojawienie się lalki w choreografii, która miała symbolizować dziecko wzbudziło takie kontrowersje i sprzeciw w komisji sędziowskiej, a te dosłowne pocałunki w układach tanecznych już nie… Prawdę mówiąc to nie jestem pewna, czy po takich „numerach” ludzie będą chcieli uczyć się tańca z innymi partnerami niż ci życiowi, no bo po co wystawiać się na ryzyko. Sądzę, że Pani Barbara Bursztynowicz zachęciła swoim udziałem kobiety w swoim wieku do przygody z tańcem. Moja mama śledziła Jej występy z ogromnym zainteresowaniem i nigdy nie zapomnę jak w pewnym momencie westchnęła; „ Jak ja jej zazdroszczę tych nóg, tej sprawności, a moje są chore”. Pełna podziwu jestem dla Tomasza Karolaka, który zbudował przecudowną relację z Izabelą Skierską, poczynił duże postępy i cudownie „ożenił” swój aktorski kunszt z tańcem. Nie jest łatwo zaskarbić sobie sympatię widzów, Jemu się to udało. Ucieszyłam się, że w finale znalazły się te trzy pary : Wiktoria Gorodecka z Kamilem Kuroczko, Maurycy Popiel z Sarą Janicką i Mikołaj Bagiński z Magdaleną Tarnowską. Widzowie okazali się przytomni i wzięli sprawy w swoje ręce, zauważyli prawdę i postawili na nią. W czołówce znalazły się pary, które nie tylko zrobiły postęp, wykonały potężną pracę, pokazały piękne i wzruszające opowieści taneczne, ale pokazały wielkie serce, wrażliwość na wartości i wykazały się kulturą osobistą. Tego my widzowie oczekujemy i tego jesteśmy spragnieni. Bardzo się cieszę z wygranej Mikołaja Bagińskiego i Magdy Tarnowskiej – w pełni zasłużyli. Byli tacy prawdziwi i prawdziwie zaskoczeni wynikiem. Otrzymali nagrodę niespodziewaną. Tak wiele dobrego przesłali i pozwolili uwierzyć, że wszystko jest możliwe. Ich free style wzruszył mnie najbardziej. Zdobyli sympatię widzów, a to nie jest proste. Nie wierzysz? Spróbuj sam. I na końcu ta śmieszna para czyli Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz, którą zgubiła zarozumiałość i spryt, brak szacunku dla widzów, konkurentów w programie, sędziów, organizatorów. Nie do uwierzenia, jak los z nich zadrwił. Z uporem maniaka odmrażali sobie na złość uszy aż je w końcu odmrozili. Powtórzony numer z ucieczką niczym niewinny Kopciuszek z balu. Niestety nie ta bajka, ani Kopciuszek, ani niewinny… To tylko podszywanie się pod Kopciuszka. Czy Ci ludzie nie pamiętają ile mają lat? Zamiast wykorzystać swoje ostatnie pięć minut, to je po prostu zmarnowali. Godzina dwunasta dla nich już dawno wybiła- żałosne. Jak dobrze oglądało się ten program, gdy już ich w nim nie było. Cóż, wygląda na to, że powrócę po latach do oglądania Tańca z Gwiazdami. Marzanna Leszczyńska w roku 2021

Kryształową kulą w głowę… Dowiedz się więcej »

Pierwsza tercja portalu www.idealzezgrzytem.pl

Portal http://www.idealzezgrzytem.pl skończył trzy lata. Dokładnie 31 października 2022 roku ukazał się pierwszy artykuł z okazji dwudziestej rocznicy otwarcia odrestaurowanego pałacu w Mierzęcinie : https://idealzezgrzytem.pl/2022/10/31/mierzecin-porcelanowe-wspomnienia/. Od tego czasu na portalu ukazały się 164 wpisy, autorów również przybyło. Mamy logo naszego portalu czyli super panią, która trzyma w swej delikatnej dłoni bombę z palącym się lontem. Cóż innego może odzwierciedlać ideał.. jak nie piękna, elegancka kobieta…Nasz ideał jest ze zgrzytem i u nas tym zgrzytem jest odpalona bomba. Czasem tematyka, którą podejmujemy jest właśnie jak tykająca bomba – spodziewamy się spustoszenia, ale po to, aby była odnowa i zniszczenie zła, które nie chce odpuścić. Czyj pomysł na takie logo? – Nasz – co trzy głowy to nie jedna…( jedna damska i dwie męskie – jest jak hydra). Pomysł narodził się …w kuchni, bo najlepsze eureki rodzą się w domu i w gronie ludzi, którzy się ze sobą dobrze czują. Z tej to okazji prezentujemy listę dwudziestu artykułów, które cieszą się największą poczytnością : Na zakończenie przypominam pierwszy clip, który powstał do opowieści o pałacu w Mierzęcinie opisywanych przez dr Roberta Wójcika.

Pierwsza tercja portalu www.idealzezgrzytem.pl Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry