Pogodynek czyli z humorem pod gradową chmurką

Zimy tysiąclecia i stulecia …

Dr Robert Wójcik w swoim żywiole – klimatycznych meandrów i swojej wiedzy o tej dziedzinie nauki zaprasza na artykuł. Jest specjalistyczna wiedza, historia, ciekawostki – w życiu nie sądziłam, że tak to właśnie było kiedyś… – Marzanna Leszczyńska Autor artykułu dr Robert Wójcik Paraliż komunikacyjny. Ogromne kłopoty z dostawą prądu: setki wsi, miasteczek, miast odcięte od energii elektrycznej. Zerwane trakcje kolejowe, tramwajowe, ludzie bezdomni zamarznięci, zamknięte szkoły, setki awarii na liniach ciepłowniczych, trudności w odpalaniu samochodów, wielogodzinne opóźnienia pociągów, oblodzone pasy startowe na lotniskach, oblodzone samoloty, fatalny stan czystości powietrza, na SOR ach – kolejki ludzi z połamanymi kończynami, zabłąkane i głodne zwierzęta ….ale finalnie wzrost tak bardzo brakującej dziś „Solidarności” w społeczeństwie… A żyjemy w świecie niezwykłego postępu informatycznego – ale nas nie interesuje pogoda czy klimat – ona nas dopiero zaczyna interesować wtedy, kiedy nam przemarznie pewna część ciała która zaczyna się na literę „d” a kończy na literę „a”. Przełom grudnia/ stycznia / lutego 2026 roku – nie jest jeszcze „zimą stulecia” –, ale jest wyjątkowo mroźny i śnieżny ( w niektórych regionach Polski) i odciska piętno na funkcjonowanie naszego kraju – a zwykłych „Kowalskich” ( takich jak Ty drogi Czytelniku czy ja) „ bije” na portfelu – rachunki za ogrzewanie mieszkania, domu – będą wysokie . Co ciekawe – eksperci są zgodni, że takie sytuacje będą się powtarzały. Pojawia się zatem pytanie, czy jesteśmy w stanie w jakikolwiek sposób wpłynąć na wydarzenia w pogodzie i zastopować bieg takich wydarzeń? Problem jest taki, że bardzo często zapominamy o tym ( a w zasadzie nie wiemy), co działo się w pogodzie na przestrzeni lat czy wieków. Nie pamiętamy niektórych ważnych wydarzeń. Gdy raz sypnęło nam bardzo mocno, od razu nazwaliśmy to wydarzenie „zimą stulecia”. Czy słusznie? Nie do końca – według mnie – absolutnie nie. W XIX wieku i wcześniej, tego typu zimy występowały co chwilę. Na nikim nie robiły takiego wrażenia. Na przestrzeni ostatniego 25 lecia – które można uznać za ekstremalnie ciepłe i wyjątkowo suche, obecne temperatury zimowe szokują i co niektórzy politycy czy rządzący krajami ( szczególnie w kręgach prawicowych) – uważają, że ocieplenie klimatu – to mit i bzdury. Oj mylą się bardzo – bardzo ! Śmiało mogę powiedzieć – a jestem osobą , która kończy za chwilę 67 lat – w trakcie ostatnich pięćdziesięciu lat mieliśmy tylko kilka razy „białe święta” lub inaczej – mroźną i śnieżną zimę. Często bywało tak, że w Wigilię było naprawdę ciepło, a dopiero drugi dzień świąt był ze śniegiem. Zdarza się to bardzo często. Jednak nie w całym kraju. Mamy dużą powierzchnię państwa. Dlatego mówi się, że żyjemy w klimacie zmiennym-przejściowym. Jest w nim zarówno wpływ kontynentalny, jak i morski. Ten drugi pochodzi znad Atlantyku. Jedyna rzecz, której jestem pewny to jest to, że takie anomalie będą się powtarzać. Paradoksalnie słowo „anomalia” jest nadużywanie. Takie sytuacje stają się normą. Zepsuliśmy klimat.  W skrócie: do atmosfery wpuściliśmy za dużo gazu. Chodzi o dwutlenek węgla i metan. Można to zobrazować bardzo prosto. Gdybyśmy stanęli przy „dwóch wielkich szybach” łatwiej byłoby nam to pojąć. W środku pomieszczenia mielibyśmy na przykład 20 stopni, a na zewnątrz minus 10. Ciepło od nas nie ucieka, a mróz nie dociera. Dlaczego? Między „szybami” utrzymuje się gaz. Blokuje wszystko. Działa to trochę, jak… super termos. Niby się nie poparzymy, ale konsekwencje naszych czynów będą złe. Planeta nagrzewa się, a ciepło nie ucieka. Stworzyliśmy „kołdrę gazową”. Błędne koło. Dodatkowo, oceany się ocieplają. Kumulują bardzo dużo ciepła. Mają wpływ na to, co się dzieje w pogodzie i w klimacie całego naszego globu. Klimat – dostał zawrotu głowy – głupieje. A Ziemia kręci się i wszystko wiruje w tym szoku klimatycznym , który nas dotyka – Ba ! – nie dotyka , tylko ustala dziwne reguły gry… Sytuacji z klimatem już nie zmienimy. Możemy ją jedynie powstrzymywać. Bądźmy realistami. Za daleko to zabrnęło. Żyjemy w świecie, w którym przybywa coraz więcej ludzi. W trakcie II wojny światowej na naszej planecie żyło około miliarda ( do półtora) osób. Teraz jest ich ponad osiem. Niebawem doliczymy się dziesięciu miliardów. Klimat psujemy wspólnie od około 200-250 lat – od momentu kiedy wymyśliliśmy pierwszą maszynę parową – za chwile – spalinową.  Zaczęło się to wtedy , gdy na świecie żyło niecałe pół miliarda osób. A teraz? Niech każdy dokończy tę myśl sam. A teraz trochę historii … o zimach – mrozie i śniegu… Najniższa temperatura, jaką kiedykolwiek odnotowano w naszym kraju, padła w 1940 roku w Siedlcach -41°C . Było to w samym środku wojennej zimy, jednej z najostrzejszych w XX wieku. Ludzie marzli wówczas w niedogrzanych domach, a zimno było tak dotkliwe, że metalowe elementy mostów pękały na masową skalę! Zima 1928/1929 to kolejny punkt zwrotny w historii najniższych temperatur w Polsce. W Tarnowie temperatura spadła wtedy do -43°C, aczkolwiek nigdy tego rekordu oficjalnie nie uznano. Ludzie opowiadali, że woda w studniach zamarzała na kamień, a mleko w butelkach rozsadzało szkło. Jeszcze większe chłody nadeszły w styczniu 1987 roku. Pociągi wówczas nie kursowały, autobusy nie odpalały, a rury pękały w całych miastach. To był armagedon. Warszawa notowała -30,7°C, Kielce -33,9°C, a w Zamościu było -31,6°C. Mówiąc o zimnie w Polsce, nie można pominąć miejsc, które regularnie odnotowują najniższe temperatury. Pierwsze na myśl przychodzą Suwałki, od lat określane mianem „polskiego bieguna zimna”. I rzeczywiście – zimy w tym regionie potrafią być surowe, zwłaszcza gdy nad Polskę napływają masy powietrza z Syberii – od carów i Putina… Jednak paradoksalnie, to nie tam notuje się absolutnie najniższe temperatury. Prawdziwym biegunem zimna w Polsce jest bowiem Kotlina Orawsko-Nowotarska i tatrzańskie mrozowiska. Szczególnie fascynujące są Litworowy Kocioł i Dolina Pięciu Stawów, gdzie temperatury mogą spadać do ekstremalnych poziomów. W tych miejscach zimne powietrze nie ma dokąd uciec – zatrzymuje się w kotlinach i nocą wychładza się jeszcze bardziej. W 2010 roku w dolinie Filipka w Tatrach odnotowano -37°C, a w 2012 roku na Hali Gąsienicowej było -35,5°C. Możliwe, że w niektórych niedostępnych dolinach bywało jeszcze zimniej. Co sprawia, że czasami Polska doświadcza temperatur, które bardziej pasowałyby do Syberii niż do Europy Środkowej? Mrozy nie były i nie są jedynie meteorologiczną

Zimy tysiąclecia i stulecia … Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry