Autor: Marzanna Leszczyńska

LADY MACBETH W ŁAGOWIE LUBUSKIM

Zapraszam na refleksje po obejrzeniu filmu ” Utrata równowagi” wyświetlanego na Lubuskim Lecie Filmowym – Łagów 2025 . Zamek Glamis w Szkocji – to ten zamek stał się inspiracją dla Williama Sheakspear’a do umieszczenia akcji „Macbeth’a” w tym właśnie miejscu. Kiedyś zwiedzałam ten zamek i pozostało mi w albumie to rodzinne zdjęcie – Marzanna Leszczyńska Legendarny angielski aktor sir Lawrence Olivier ( mąż Vivien Leigh niezapomnianej Scarlett O’Hara z „Przeminęło z wiatrem”) grający z równie wybitnym amerykańskim aktorem Dustinem Hoffmanem w filmie „Maratończyk” tak powiedział do młodziutkiego wówczas D. Hoffmana, gdy ten katował się dietami i wysiłkiem fizycznym, aby być jak postać, którą odtwarzał – „ A nie możesz po prostu tego zagrać?” … Pamiętam też wypowiedź naszej polskiej gwiazdy, Jana Englerta, której sens był mniej więcej taki, że aktor może się psychicznie wcielać w rolę, można uprawiać aktorstwo emocjonalne, ale ono wyniszcza aktora, a On sam jest zwolennikiem zdobycia dobrego warsztatu aktorskiego, aby nim się posługiwać niż się wykańczać wchodząc w graną postać. Jak widać po Janie Englercie, a dobiega 80 – tego roku życia, że to dobra droga, bo jest aktorem cenionym, w świetnej formie i nadal aktywnym. Znam takich, którzy twierdzą, że „aktorstwo emocjonalne to morderstwo duszy”… Młodzi studenci sztuki filmowej są świadomi karkołomnych, ekstrawaganckich technik aktorskich i nie chcą ich stosować, ale nie wszystko od nich zależy. A co jeśli trafi się im reżyser, który uwielbia takie praktyki, jest żądny sukcesu, ma bardzo silną osobowość i jest bezwzględny? O tym właśnie jest film „utrata równowagi” w reżyserii Korka Bojanowskiego prezentowany na Lubuskim Lecie Filmowym Łagów 2025.”Utrata równowagi” porusza wiele trudnych aspektów uprawiania zawodu aktorskiego. Ośmielam się zrobić porównanie do „Czarnego łabędzia” z Natalie Portman. Problem „uniesienia roli” i presji, które doprowadzają do szaleństwa choć w różny sposób w obu tych filmach to jeden z wątków. Za to „demoniczność” reżyserów jest z pewnością w „Czarnym łabędziu” dużo płycej potraktowana. Myślałam, że w trakcie oglądania filmu „Utrata równowagi” odgadłam zakończenie – guzik – nie odgadłam. Mistrzowski film. Bardzo odważny, jeśli chodzi o wybór tematu wyciągniętego ze świata filmu, w dodatku z tak szerokim spektrum poruszanych problemów. W pewnym momencie nawet zaczęłam się zastanawiać, czy nie zebrały się w tym filmie gromadzone przez lata kontrowersje polskiego kina. Po latach odnajduję odpowiedzi w moich naiwnych stawianych sobie kiedyś pytaniach: „Dlaczego tak dziwnie obsadzony był film, a przez to nie jest dobry do końca?”. W ubiegłym roku trafiłam na wywiad z Barbarą Brylską, która wspominała jak otrzymała rolę Oleńki w „Potopie”, po czym odegrała ją Małgorzata Braunek. Ileż osób było rozczarowanych rolą Oleńki? Trudno mi zliczyć, po raz pierwszy słyszałam ostre zdania na temat obsady roli Oleńki w szkole od rewelacyjnych polonistek. Wściekłość człowieka ogarnia, gdy wyobraża sobie jak wyglądałby „Potop” w obsadzie Barbary Brylskiej, z jej spojrzeniami bo te oczy, tak wiele umiały wyrazić, bez słów. To byłby prawdziwy majstersztyk, drugi gigant jak „Noce i dnie”, w których obsada wyszła rewelacyjnie – może dlatego, że chytrych zakusów spryciarzy nie udało się uskutecznić. „Utrata równowagi” zadośćuczyniła krzywdę wyrządzoną Barbarze Brylskiej i nam widzom. Jest w tym filmie prawda, której dzisiaj wszyscy łakniemy tak bardzo. Ten film jest o polskiej rzeczywistości. Taką młodzież widzę w Polsce. Jak dobrze, że nie ma tego amerykańskiego szpanu ani w grze aktorskiej ani w scenariuszu. Nie ma wulgarnych scen, dzikiego seksu, dosłowności, żenujących scen. Uff, jak dobrze… Pojawienie się w filmie wielkiej literatury i sztuki Williama Sheakespear’a „Macbeth” zaskakuje śmiałością i budzi zwierzęcą ciekawość od początku filmu co z tego wyniknie i jak poradzi sobie to dzieło. Efekt jest interesujący. Teraz wiem, że nad sztuką „Macbeth” Williama Sheakspere’a ciąży fatum i tak też został skonstruowany scenariusz „Utraty równowagi”, aby nie zaprzeczać temu przekonaniu. Wiem to ze spotkania z reżyserem po projekcji filmu – bardzo fajnego spotkania z widzami. Właściwie to wiele pytań ze strony publiczności do reżysera nie było, bo interesująco i wyczerpująco przeprowadziła rozmowę z reżyserem – jego rozmówczyni. Brawo dla niej. Film ten tym bardziej jest interesujący, bo nie jest fantazją, powstał z przeżyć i historii aktorów, którzy mieli odwagę się „otworzyć”. I trafił na dobry czas, bo ludzie są spragnieni prawdy , której chyba zabrakło w filmach ostatnich czasów, w ogóle w mediach . Za dużo dekadencji nas atakuje, chcemy nadziei . Pytanie jak potoczy się los filmu, skoro fatum dotknęło sztukę „Macbeth”, a scenariusz filmu dotyka ” Macbetha” ? Oby film nie podzielił losu pechowej sztuki Williama Sheakespear’a. Fatum to jedno, ale jest jeszcze drugie…Otóż dotknął tematu, który owiany jest milczeniem. Może gdy zostanie ono przerwane, przy okazji będzie mniej krzywd niezawinionych, mniej zmarnowanych talentów oraz mniej karier niezasłużonych. Cieszę się niezmiernie, że dzięki projekcji „ Utraty równowagi” i spotkaniu z reżyserem znalazłam potwierdzenie, że bez przemocy emocjonalnej, szantażu – osiągnięcie sukcesu jest możliwe. Należę do osób, które destruktywna krytyka nie buduje. Życzę filmowi, aktorom grającym w tym filmie i reżyserowi wszystkiego co najlepsze, niech inni idą drogą, którą oni już przeszli, bo to „jasna” droga. A ” jasna” droga powinna omijać i uniknąć fatum. Marzanna Leszczyńska Na zdjęciu powyżej praca romantycznego artysty – Henry Fuseli powstała między 1766-68 rokiem. Obraz przedstawia aktora Davida Garricka (1717- 79) i aktorkę Hannah Pritchard ( 1711-68) jako Macbeth i Lady Macbeth po morderstwie Duncana.

LADY MACBETH W ŁAGOWIE LUBUSKIM Dowiedz się więcej »

Mierzęcin – karuzela i samochody retro.

O wrażeniach ze zlotu samochodów zabytkowych w Mierzęcinie – Classica Mierzęcin 2025 – Marzanna Leszczyńska Zapraszam na zdjęcia z muzyką. Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej ,uruchomi krótki film . „Polana Henryka Greckiego” przy pałacu w Mierzęcinie wyglądała dzisiaj niezwykle, jakoś tak inaczej jak co dzień, wesoło. W ten piękny, słoneczny, bezwietrzny czerwcowy dzień utworzyły się pasy różnych odcieni zieleni za kamieniem, który leży u jej stóp, a na kamieniu wyryty napis : „ Pamięci Henryka Greckiego – współtwórcy i przyjaciela Parku w Mierzęcinie”. Na zielonych drzewach i trawie powstały jasne, świetliste plamy. Za „Polaną Henryka Greckiego” ustawiły się samochody z dawnych czasów, które zjechały się na swój coroczny zjazd „ Classica Mierzęcin” dokładnie w połowie czerwca 2025 roku. W Mierzęcinie ktoś właśnie jest chyba w posiadaniu wehikułu czasu i cofnął go o jakieś 100 lat. Iluzję przeniesienia w czasie stworzyła nie tylko istniejąca tu na stałe oraz stworzona na tę okoliczność wyjątkowa sceneria, ale i czas zwolnił wyraźnie i popłynął leniwie. Czas przyhamował wyraźnie i opuścił rozpędzony XXI wiek, a przede wszystkim pozwolił zapomnieć o dopiero co rozpętanej wojnie izraelsko-irańskiej i wystrzeliwanych rakietach amerykańskich. Po prostu leniwa niedziela – na leżaczkach w Zabytkowym Parku odpoczywający ludzie z lampkami białego wina, niektórzy rozłożyli się w cieniu starych drzew z widokiem na pola. Zresztą, tutaj gdziekolwiek nie spoczniesz – będzie super i przepięknie. Luksusowe dawne samochody mają w Polsce swoich właścicieli. Bezkonkurencyjnie opowiadał o nich – tak jak i w ubiegłym roku – i rozmawiał z ich właścicielami Patryk Mikiciuk – dziennikarz motoryzacyjny ale również współzałożyciel Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach. Redaktor popularnego programu TVN Turbo posiada wiedzę imponującą i wielki talent w jej przekazie – mogę słuchać bez znudzenia, nawet o tym co jest w środku pod podniesioną maską. Patryk Mikiciuk opowiada tak, że nawet gdyby mówił, że te karoserie napędzają żyjące pod maską najprawdziwsze konie czystej krwi arabskiej – to nie jedna kobieta by w to uwierzyła. Trafiłam akurat na prezentację rolls – rolce – samochodu, który posiadał najlepszy i najciekawszy silnik na świecie, najlepsze hamulce i najbardziej rozpoznawalny „grill”. Prezenter zapewniał, że nie jest to samochód – muzeum, że przyjechał do Mierzęcina z Opola i nawet rozwijał na autostradzie prędkość 100 km/godz. Obecny właściciel cieszy się nim już 24 lata. Od 1946 roku należał w Anglii do prezesa Funduszu Zdrowia i służył mu jako samochód służbowy. Niewątpliwie jest to samochód ponadczasowy. Panowie z dużym zainteresowaniem spoglądali na te cudowności. Jeden oglądający nawet powiedział do swojej Pani; „ I co powiesz na to, że się chyba właśnie zakochałem w takim samochodzie?” Byliśmy świadkami jak żona spojrzała na męża z „morderczym spojrzeniem” i… popukała się po czole. Oj , obudziły się też rozterki i refleksje: „ Mój nowy leksus cabrio, którego już nie produkują z silnikiem V8 ,będzie dopiero za 60 lat zabytkiem, ale ja wtedy będę miał 120 lat…” Niewątpliwie te samochody to prawdziwe piękności, które stanowią poważną konkurencję dla kobiet. Panie próbują rywalizować z maszynami , a jak mogą to zrobić? Najprościej przecież poprzez strój – przybyło wiele pomysłowo i przepięknie stylowo wystrojonych pań – tym bardziej, że odpowiedni strój można było tutaj zakupić, a nawet uczesać pasującą do niego fryzurę. Organizatorzy wyławiali Panie najlepiej ubrane – wyróżniali je i nagradzali. Moją uwagę ściągnęły prześliczne apaszki i kaszkiety ( zwłaszcza czerwone), które można było zakupić. O jedzeniu nie wspomnę : lody, potrawy z kotła, z grilla, w altanie w parku i wykwintne przy restauracji oraz w jej środku. Prawdziwą rewelacją była ustawiona w Zabytkowym Parku wśród drzew wiktoriańska karuzela z 1896 roku, która przyjechała do Mierzęcina aż z Bielska- Białej. Kolorowa – prawdziwa piękność. Do zajmowania miejsc wzywał dzwonnik z epoki – ubrany we frak, z laseczką. Z przejażdżki na karuzeli korzystały nie tylko dzieci, ale również panie dorosłe. Kręciła się do muzyki dawnej, jak z katarynki. Jej właściciel zdradził mi, że 20 lat temu znalazł ją na złomowisku jego ojciec, a potem odrestaurował i razem nadali jej drugie życie. Dzisiaj karuzela jeździ nie tylko po całej Polsce, ale i Europie i zagrała w niejednym filmie ( ostatnio w najnowszym o Józefie Piłsudskim). „ Praca przy tej karuzeli to wyjątkowe zajęcie. Bardzo wdzięczna, bo reakcje ludzi są fantastyczne, entuzjastyczne, a my dzięki niej poznajemy wspaniałych ludzi, budzimy bardzo pozytywne emocje, nie tylko u dzieci, ale zwłaszcza u dorosłych. Dzięki tej pracy zwiedzamy nie tylko Polskę, ale też Europę. Gdyby nie ta karuzela nigdy pewnie nie znaleźlibyśmy się w tym niezwykłym miejscu jakim jest Mierzęcin z jego pałacem i tym niezwykłym parkiem. Tutaj poznaliśmy jednego bardzo sympatycznego prawdziwego hrabiego – właściciela samochodu z czasów Elvisa Presleya” – tak o swojej pracy mówi pan, który przy karuzeli pracuje. Wyśmienicie dzień na imprezie „Classica Mierzęcin” spędzają niedzielę nie tylko miłośnicy starej motoryzacji, ale też dzieci. Zapytałam 5, 5 lenią dziewczynkę: Co jej się najbardziej podobało w dzisiejszej imprezie? Odpowiedziała szybko i krótko : ” Na pierwszym miejscu – plac zabaw, na drugim – karuzela, na trzecim – stare samochody. Ale gdyby był dmuchaniec – to on byłby na pierwszym miejscu„. Kim był Henryk Grecki i dlaczego nazwano część parku na Jego część? Można się dowiedzieć z następującego artykułu: :https://idealzezgrzytem.pl/2023/04/29/mierzecin-o-niezwyklym-czlowieku/

Mierzęcin – karuzela i samochody retro. Dowiedz się więcej »

Byłam, widziałam – EXPO 2025 – Osaka Yumeshima

Na relacje i wrażenia z wystawy EXPO 2025 OSAKA w Japonii zaprasza _ Marzanna Leszczyńska Naciśnięcie czerwonego kwadratu z białą strzałką na obrazie poniżej uruchomi krótki film z muzyką. Wydarzenie gospodarczo – kulturalne jakim jest wystawa EXPO 2025 w Osace należy do najważniejszych i największych na świecie. Gromadzi tłumy ludzi, co widać chociażby po zajętych miejscach w hotelach – wyboru nie było, a pokój, który udało się nam zarezerwować należał do najmniejszego w historii mojego życia – bez szafy, z miejscem na walizkę w przejściu między łóżkami, z widokiem na ścianę wieżowca . Zadałam sobie pytanie czy my w Polsce dobrze rozumiemy słowo „ patodeweloperka” ? Wystawa trwa nadal – do 13 października 2025 roku – jest więc jeszcze czas, aby zobaczyć – a warto… Cała wystawa Expo 2025 Osaka umieszczona została na Yumeshima – sztucznej wyspie powstałej na składowisku śmieci przetworzonych jeszcze w latach 70-tych, a jej powierzchnia po ukończeniu składowania będzie wynosiła 390 hektarów. Yumeshima położona jest w Zatoce Osaka, w pobliżu ujścia rzeki Yodo jest częścią Konohana-ku ( jednego z 24 okręgów Osaki). Właściwie to cały obszar Expo 2025 z pawilonami poszczególnych krajów stanowi artystyczną „wioskę”, która zatyka dech w piersiach i nie pozwala spieszyć się do jednego czy innego pawilonu, aby zobaczyć co jest w jego środku, ale zachęca do chodzenia po całej „wiosce”, bo pawilony są finezyjne, każdy inny, są też „tańczące fontanny” do muzyki, artystyczne instalacje. Ta zewnętrzna całość razem z tłumem ludzi tworzy prawdziwe widowisko – jakiś nowoczesny, futurystyczny teatr. Przypomina imprezę techno. Na zwiedzenie potrzeba czasu, godzin wielu, a najlepiej kilku dni. Teren ekspozycji otacza potężny pierścień zbudowany z drewnianego rusztowania, na który wiodą gigantyczne ruchome schody (jest ich kilka) – wyglądają niczym schody do nieba. Chodząc po wysokościach tego pierścienia, przemieszczając się tymi schodami, spacerując między pawilonami czy też stojąc w kolejce, aby wejść do ich środka ( średnio stoi się 2-3 godziny do każdego pawilonu) obserwujesz i tworzysz widowisko dla innych, ponieważ te tłumy ludzi układają się w żywe obrazy, dla mnie w obrazy bardzo futurystyczne. Teren, który rozpościera się jako panorama do obserwacji nie jest płaski, a wzniesienia obsadzone są różowymi kwiatami, bujającymi się na wiotkich łodygach – to są duże obszary. Gdy wjedziesz schodami na pierścień oglądasz panoramę miasta, wodę. W środku tego pierścienia widzisz pawilony o przedziwnych konstrukcjach, nowoczesnej artystycznej architekturze. Monstrualne liczby chodzących ludzi tworzą interesujący teatr i budzą przeróżne skojarzenia, ponieważ ludzie są milczący, wyglądają jak zahipnotyzowani, podążają nie spieszno przed siebie, bez uśmiechu, z poważnymi twarzami, czekają cierpliwie w długich kolejkach i nie rozmawiają ze sobą – są jakby bez uczuć, wielu nosi medyczne maski. Szczególnie na tle łopoczących flag wszystkich krajów te milczące twarze robią wrażenie. Ponieważ to czas wysokich temperatur i słońca to niemal każdy chroni się przed nim parasolką – widać tam morze parasoli. Panuje cisza, nie słychać gwaru czasem tę ciszę przerywa muzyka włączana przez organizatorów. Duża przestrzeń i jej rozplanowanie – myślę – pozwala na takie wrażenia i wytłumienie głosu. Ta nowoczesna wystawa odzwierciedla świat, do którego zmierzamy my Europejczycy, a oni już w nim są od dawna – świata nowoczesnego, z fragmentami tego starego z ludźmi nie komunikującymi się ze sobą tak spontanicznie jak do tej pory. Pozostały jeszcze dzieci ze swoją spontanicznością – miały swoją strefę wolności – fontannę, w której taplały się beztrosko jak kaczuszki w ten gorący i słoneczny dzień. Stojąc w kolejce do polskiego pawilonu, zdarzył się moment, którego chyba długo nie zapomnę, który mnie rozśmieszył bardzo i byłam chyba jedyną osobą w ogromnym tłumie, którego ogarnął niekontrolowany długi chichot, który poruszył poważnych Japończyków – choć nie mieli pojęcia z czego ja się tak naprawdę cieszę. Otóż zauważyłam, że w kolejce do polskiego pawilonu stały Japonki, które miały zawieszone na szyi czerwone korale takie jak w ludowych strojach, czy też takie jakie lansowała na swojej szyi w debatach kandydatów na prezydenta Polski – pani prof. Joanna Senyszyn (ona nosiła trzy sznury), a które wręczone żonie Rafała Trzaskowskiego miały być talizmanem i przynieść mu zwycięstwo w wyborach. Nie wiem, czy Japończycy je sobie kupowali czy też były rozdawane w ramach promocji polskiego pawilonu, w każdym bądź razie z bardzo poważną miną stały w kolejce Japonki i jeden Japończyk udekorowani czerwonymi koralami na szyi. Ten Japończyk wyglądał dla mnie przezabawnie jak przysłowiowy „facet z damską torebką”, nieświadomy, że to typowa kobieca ozdoba. Widząc mój wybuch śmiechu uśmiechali się też i Japończycy, ale nieśmiało próbując zrozumieć o co mi chodzi, ale odkryłam przy okazji, że porozumienie emocjami ma dużą siłę. Polski pawilon na Expo Osaka 2025 pokazał na początku jego zwiedzania polskie dziewicze krajobrazy – na dużej ścianie przenikały się artystyczne zdjęcia. Była też sala z filmem animowanym – bardzo podobał mi się ten krótki film z muzyką Fryderyka Chopina – jest w nim Warszawa, dworek, fortepian, nuty, wiatr i liście wierzb oraz przesłanie, że muzyka Chopina jest słuchana i grana przez Japończyków. W kolejnym pomieszczeniu zaprezentowany został największy instrument, jaki powstał na tę okazję jakim jest Expo 2025 Osaka – były to witki umieszczone w kwadratowych polach, które poruszając się wywoływały „szumiącą muzykę”. Pomysł inspirowany marzeniem Chopina, który mówił, że uwielbiał wierzby, dla niego ich szum był muzyką i chciał aby powstała muzyka szumiących wierzb. Chyba zdałam sobie sprawę, że mój słuch jest absolutny, czyli absolutnie nie usłyszałam tam szumu wierzb, raczej był to odgłos szczoteczki w użyciu. Gdyby mi ktoś nie wyjaśnił tej idei instrumentu, nigdy bym się nie domyśliła… W pawilonie polskim eksponowano również ceramikę Bolesławiec i biżuterię z bursztynami. Była też część wystawy dotycząca przyszłości Polski i jej wizji czyli innowacji inspirowanych naturą stworzonych w kooperacji z naukowcami – „przełomowcami” tzw. „idea plantacji przyszłości’’. O wrażenia po oglądaniu tej części polskiego pawilonu zapytałam Andrzeja Leszczyńskiego -prezesa firmy Lamel, która wzięła udział w Polsko – Japońskim Forum Gospodarczym 20 maja 2025 roku w Osace. Oto co mi przekazał: „ Te małe dziwne kapsuły o średnicy 50cm z umieszczonymi w nich modelami produktów wielkości kilkucentymetrowej przywołujące skojarzenie z filmu Seksmisja z ostatniej sceny kończącej film zrobiły na mnie oczekiwane wrażenie. Jest nadzieja na nowe,

Byłam, widziałam – EXPO 2025 – Osaka Yumeshima Dowiedz się więcej »

EXPO, OSAKA, LAMEL i MYSCREEN PROTECTOR

Z Andrzejem Leszczyńskim prezesem w gorzowskiej firmie Lamel Technology o jej przygotowaniach do udziału w Forum Exportowym z okazji Expo w Osaka 2025, tuż przed wylotem do Japonii rozmawia  – Marzanna Leszczyńska Marzanna L.: Trzeba przyznać, że hasło: „polska firma z Gorzowa Wielkopolskiego zaproszona na EXPO 2025 w Osace”  robi duże wrażenie. Jak to jest w istocie, czy czujecie się wielcy, dumni i rzeczywiście wyróżnieni? Czy to jest jakieś osiągnięcie, prestiż, czy inne firmy zabiegają o taki udział? Andrzej L. : Prawdę mówiąc nie wiem co robią inne firmy. Czy dostają takie propozycje czy nie i czy jeśli otrzymują to je odrzucają. Lamel nie jest firmą, która pracuje po to, aby dostawać laury i żeby ją gdzieś zapraszać. Niedługo upłynie 35 lat jej istnienia. Produkcją i sprzedażą ochron na ekrany telefonów komórkowych i laptopów zajmuje się od 2004 roku. Aby zdobywać klientów bierze udział w targach (najpierw obserwowała innych potem tez sama zaczęła się wystawiać). Na początku były to targi w Hanowerze (2004) a od 2013 dzięki programowi Paszport do Eksportu ruszyła lawina – zaczęliśmy brać udział w innych targach europejskich (Barcelona, Moskwa, Monaco), w USA i Azji (Hongkong , Singapur, Dubaj). W ubiegłym roku byliśmy na około 20 imprezach targowych. Przez te lata pojawiły się różne projekty i odwaga zmierzenia się z różnymi misjami gospodarczymi. Dorobiliśmy się własnych patentów, udoskonaliliśmy linię produkcyjną. Korzystamy z laboratoriów i współpracujemy z uczelniami w Zielonej Górze i Gdańsku . Z tego zrodziły się technologiczne innowacje. Po prostu jesteśmy już zarejestrowani wraz z innymi polskimi i japońskimi firmami na forum kooperacyjnym i jesteśmy wspierani przez  PAIH czyli jednostkę rządowa wspierającą polski biznes za granicą. Szczerze powiedziawszy to mamy spory problem z tym EXPO 2025, ponieważ te przygotowania do niego pochłaniają dużo czasu a my zaangażowani jesteśmy w nasze targi branżowe. Jesteśmy firmą prywatną i musimy pilnować swoich interesów; za wszystko sami odpowiadamy i sami płacimy. Expo to eksperyment, wyzwanie i zagadka. Nie wiemy czym zaowocuje. Będzie to od nas zależało jak je wykorzystamy i w co przekłujemy. Marzanna L : Czy Wasz udział w EXPO 2025 jest dotowany, czy tez sami go opłacacie? Widać, że macie wątpliwości co do sensowności udziału i nie rozpływacie się w zachwycie: Andrzej L. : Tak. PARP pokrywa dużą część kosztów. Jednak ich wymagania są bardzo konkretne i związane z pewnymi procedurami, Nam ciężko się teraz dostosowywać do tych wymagań. Firma działa na swoich zasadach. Nasze pertraktacje  i zaangażowanie w Forum Exportowe przy EXPO 2025 w Osace trwają już pół roku i przyznać muszę, że nie raz chcieliśmy z tego zrezygnować. Przez ten czas działalibyśmy w innym obszarze i na innym polu i prawdopodobnie byłoby to bardziej opłacalne. Z drugiej strony trzeba wychodzić z własnej strefy komfortu. Expo jest – nie powiem – pewną pokusą; jest ciekawe i wzbudza chęć zmierzenia się z czymś nowym, z czymś co pojawiło się po 20 latach aktywności wystawienniczej . Marzanna L. : Na czym miałby polegać udział w Expo 2025 marki MyScreen Protector ? Jaka jest przewidziana jego rola? Co już wiecie o tym przedsięwzięciu ? Andrzej L : Na razie wygląda to imponująco i fantastycznie. Na tę okazję na jednej z wysp został wybudowany na stałe drewniana konstrukcja w kształcie pierścienia wchodzącego w morze okalajacego teren wystawienniczy. Pawilon Polski w Osace ma pokazać siłę Polski w jej potencjale osobowym odziedziczonym po przodkach, pełnym idei i kreatywności, będącym w stanie przynosić największe wartości w przyszłości. Motto wystawy to „Heritage that drives the future”. Mają być więc tam zgromadzone w sposób symboliczny polskie akcenty (wartości). Natomiast nasi pracownicy mają oklejać telefony gościom foliami ochronnymi w tym ozdobnymi zawierającymi polsko-japońskie motywy graficzne oparte na kwiatach i ziołach pokazywane też w nowoczesny sposób (hologramy 3D) w pawilonie Polski. W miejscu, w którym odbędzie się Forum będzie stał bodaj fortepian, na którym ktoś na żywo będzie grał muzykę Chopina a inna firma będzie częstować polskimi smakołykami.  Będzie to dzień w wybranym do tego celu hotelu, na który zaproszono około 200 polskich i japońskich firm celem zbudowania kooperacji między nimi . Będą też delegacje organizacji samorządowych i rządowych z Polski. Marzanna L.: Czy władze miasta Gorzowa Wielkopolskiego wiedza o tej inicjatywie? Czy pomogły w jakiś sposób? Andrzej L.: Pomagał nam Gorzowski Ośrodek Technologiczny jako naukowo-biznesowy instytut miasta Gorzowa Wielkopolskiego. Był pomysł aby zabrać z sobą przedstawicieli Miasta. Niestety nie wypalił. Marzanna L.: Jesteście bardzo zajęci, stale w rozjazdach, trudno się  umówić na dłuższą  rozmowę, Cieszę się jednak, że udało się porozmawiać. Mam nadzieję, ze było warto się angażować i życzę, aby ten poświęcony czas nie został zmarnowany. Jest szybka decyzja i prawdopodobnie będę miała szczęście się przyjrzeć temu wydarzeniu z bliska. Zobaczymy jak wyobrażenia i plany będą się miały w zderzeniu z rzeczywistością.

EXPO, OSAKA, LAMEL i MYSCREEN PROTECTOR Dowiedz się więcej »

Marek Kaźmierski – wystawa w Witnicy

Ósmy marca 2025 roku w Witnicy był nie tylko czczony jako Dzień Kobiet, ale to właśnie w tym Dniu otwarto pierwszą wystawę fotografii Marka Kaźmierskiego z Nowin Wielkich. Zapraszam na krótki film z muzyką i fotografiami. Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie uruchomi go. Marek Kaźmierski utrwala przecudne krajobrazy swojego regionu, a na nich nie tylko florę, ale i faunę, która chętnie mu pozuje do zdjęć. Ilość ludzi, którzy podziwiają Jego dzieła w mediach społecznościowych jest imponująca, komentarzy mnóstwo – ludzi nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Mało kto wie, że fotografia to Jego pasja, która wymaga poświęceń i musi ją godzić z pracą zawodową mechanika samochodowego. Dumni jesteśmy, że w ubiegłym roku ten utalentowany fotograf- amator przyjęty został do Związku Polskich Fotografów Przyrody. Marek Kaźmierski niezmiennie zaskakuje swoimi pracami, ale też miejsce jakim są Nowiny Wielkie jest niezwykle piękne i sposób w jaki na nie patrzy ten fenomenalny fotograf. Ostatnio pokazuje nam fotografie makro i owady jak broszki przypięte na niezwykłych strojach jakim jest wiosenna zieleń przyrody. Pierwsza wystawa zdjęć Marka Kaźmierskiego w Domu Kultury w Witnicy trwała miesiąc. Prace zdobiły korytarze i hol witnickiej instytucji kulturalnej. Prawie wszystkie zdjęcia profesjonalnie oprawione na ten czas pochodziły z regionu , chociaż przygotowana była niespodzianka i trzeba było odgadnąć, które zdjęcia pochodziły spoza regionu. Widać mieszkańcy znają swój teren dobrze, bo zagadka została szybko rozwiązana. Autor prac pokazał tę ekspozycję wielu grupom i była to okazja do wyjątkowych spotkań i rozmów. Cieszy fakt, że wystawa wydała swój owoc współpracy Domu Kultury w Witnicy z Markiem Kaźmierskim i ruszyły warsztaty fotograficzne dla młodzieży, które prowadzi Marek Kaźmierski. Teraz sprawdza się jako pedagog. Mam nadzieję, że fotografie Marka Kaźmierskiego znajdą też inne miejsca swojej ekspozycji. Na pewno pięknie zdobiły by nie jedną salę konferencyjną, nie jedną salę zabytkowego wnętrza. Oczy wyobraźni robią się wielkie. Młyny wiejskie, leśniczówki, dworki, pałace… Czekam na dalsze informacje o nowych wystawach. Marek Kaźmierski to perła wyjątkowa, która wyłowiła się sama, może została wyrzucona na brzeg, a perły trzeba pokazywać i odpowiednio oprawiać. Do tej pory na http://www.idealzezgrzytem.pl ukazały się następujące artykuły o fotografiach Marka Kaźmierskiego z Nowin Wielkich: https://idealzezgrzytem.pl/2024/04/24/gratulacje/ https://idealzezgrzytem.pl/2025/01/31/lubuski-fenomen/ https://idealzezgrzytem.pl/2024/03/24/zauroczenie/ https://idealzezgrzytem.pl/2024/05/14/wierzba-drzewo-lagodnej-melancholii-fotografie-marka-kazmierskiego/ Marzanna Leszczyńska

Marek Kaźmierski – wystawa w Witnicy Dowiedz się więcej »

Pytania do dr Artura Bartoszewicza w Polanicy Zdroju

Druga część spotkania z dr Arturem Bartoszewiczem w Polanicy Zdroju . Jest to kandydat na prezydenta Polski. Część ta dotyczy pytań wyborców i odpowiedzi kandydata. Zapraszam – Marzanna Leszczyńska Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej uruchomi film. Link do części 1 : https://idealzezgrzytem.pl/2025/05/05/majowka-z-polityka/

Pytania do dr Artura Bartoszewicza w Polanicy Zdroju Dowiedz się więcej »

MAJÓWKA Z POLITYKĄ

Pojechałam z własnej, nieprzymuszonej woli – bo tak chciałam. Przyznam, że w moim – nie takim znowu małym mieście – Gorzowie Wielkopolskim nikt nie wpadł na pomysł zaproszenia niezależnego, nie związanego z żadną partią polityczną kandydata na prezydenta – dr Artura Bartoszewicza. Nikt nie był zainteresowany, aby takie spotkanie zorganizować. Tak, chciałam zobaczyć na żywo kandydata na prezydenta Polski – dr Artura Bartoszewicza i pojechałam na spotkanie do Polanicy Zdroju w dniu 2 maja 2025 roku. Przyznam też szczerze, że szybkie pytania i jeszcze szybsze odpowiedzi w telewizyjnych debatach nie są dla mnie sposobem, abym mogła się do kogoś w ten sposób przekonać. Ekspert, któremu nie wybacza się absolutnie nic. Paradoksalnie, to od Niego można dowiedzieć się większej prawdy o kulisach tych wyborów, niż od Pana Krzysztofa Stanowskiego, który zapewniał, że po to właśnie wystartował w tych wyborach, aby ukazać nam rzeczywisty świat. Zapraszam na materiał ze spotkania, z którego się cieszę. Dostałam sporą porcję wiedzy, rewelacyjnie przekazaną zamiast kosztownych kiczowatych wystąpień, które prezentują pozostali kandydaci – Marzanna Leszczyńska Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej uruchomi nagranie ze spotkania. Zdjęcia zrobione zostały podczas spotkania oraz pokazują Polanicę Zdrój w dniu 2 maja 2025 roku.

MAJÓWKA Z POLITYKĄ Dowiedz się więcej »

CHIESA DEL GESU`- Klejnotem Sycylii

Dzień 27 kwietnia 2025 roku jest Świętem Miłosierdzia Bożego. Świetna okazja, aby zaprezentować Chiesa del Gesu` – barokowy klejnot Sycylii – o wyjątkowej estetyce – leżący w sercu Palermo. Giuseppe Tomasi w swojej powieści „Lampart” ( która doczekała się ekranizacji – świetnej zresztą – z rolami Alaina Delona i Claudii Cardinale) zawarł opis Chiesa del Gesu`. Zapraszam na zdjęcia, muzykę niebiańską i tekst – Marzanna Leszczyńska Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej uruchomi krótki film z muzyką.  Będąc tu w Palermo oczywiście wiele osób podpowiada, co zobaczyć, ale nikt nie umie wystarczająco wyrazić co zobaczysz, gdy wejdziesz do środka Chiesa del Gesu`. Jest to tym bardziej zdumiewające, że nie spodziewasz się szoku, bo z zewnątrz Chiesa del Gesu` jest bardzo skromny. Kto wie, pewnie jest to nawiązanie do całej nauki Jezusa, dopiero będąc w jej środku, praktykując i poznając ją odkrywasz jej bogactwo, piękno i działanie na Twoją osobę. Tak, to prawda, wrażenie po przekroczeniu progu tego kościoła – zapiera dech w piersiach i to natychmiast. Kościół nie należy do największych. Harmonia, którą tutaj zaprojektowano w genialny sposób w tej ilości szczegółów i bogactwa sztukaterii, dekoracji, inkrustacji, fresków ( ale przede wszystkim jakość, kunszt – wszystko doskonałe) – kompletnie człowieka bezradnie rozkłada emocjonalnie. Rodzi się myśl, przebija się, że absolutnie jest to coś najpiękniejszego, co dystansuje piękne dzieła, które już poznałam – widziałam do tej pory( Boże, ile już tego było!). Chiesa del Gesu` zwany też jako Casa Professa powstał w XVI wieku. Jego twórcą jest jezuicki architekt Giovanni Tristano. Jest to architektura barokowa późnomanierystyczna. Rzeczywiście, kościół idealnie wpisał się w definicję manieryzmu jako dążenia do doskonałości formalnej i technicznej dzieła, jego wysubtelnienia, wyrafinowania, wykwintności i jednocześnie połączenia ze swobodą formy. Został zaprojektowany by inspirować wiarę i podziw. Jest świadectwem oddania Jezuitów Bogu i pokazał ich zaangażowanie w tworzenie miejsc o głębokim pięknie. Pozostał świadectwem artystycznej i duchowej spuścizny zakonu Jezuitów na Sycylii, promował katolicyzm podczas kontrreformacji, służył jako centrum edukacji i pracy misyjnej. Każdy centymetr powierzchni wnętrza Chiesa del Gesu` wypełniony jest barokowym kunsztem, aż oczy bolą od podziwu. Łączy sztukę sakralną z historią wywołując efekt niepowtarzalnego doświadczenia. Spektakularną częścią jest trybuna apsydy w marmurowym materiale, płaskorzeźbami Gioacchino Vitagliano. Na mnie piorunujące wrażenie zrobiły freski, które wyłoniły się w swojej genialności wykonania, ilości i w połączeniu z tymi marmurowymi misternymi dekoracjami. Ściany i sufity są jak gobelin sztuki religijnej, żyjący, a właściwie tętniący dramatycznym życiem nie tylko Jezusa i Maryi. W tych postaciach jest tyle światła, odnosi się wrażenie, że one się poruszają, płyną czy fruwają… Ma się wrażenie boskiej obecności, mistycyzmu. Chyba nigdy wcześniej nie towarzyszyło mi takie odczucie. Są spektakularne nie w taki sposób jakie wywołuje bogactwo materialne , jest to inny rodzaj wielkości i potęgi. Antonio Grano jest autorem fresku z I połowy XVIII wieku przedstawiającego adorację Dzieciątka przez Trzech Króli. Kościół Gesu` nie zachował się w pierwotnej formie. W XVII wieku został rozbudowany, a w 1943 roku został zbombardowany. Jego odrestaurowanie zakończyło się właściwie dopiero w 2009 roku. No cóż.. Jaki budżet jest w stanie udźwignąć remont i utrzymanie na bieżąco całego dziedzictwa Palermo ?… Jest to miasto dużych kontrastów i widocznego ubóstwa ludzi. Żebractwo jest widoczne – zarówno to podszyte cwaniactwem i chęcią łatwego zdobycia pieniądza jak i prawdziwej biedy, która ściska serce. Siedząc w ogródku restauracji i pijąc kawę podszedł młody, śniady mężczyzna dobrze ubrany z dzieckiem na ręku próbujący wyprosić pieniądze – doprawdy chciało się powiedzieć: Jesteś zdrowy, nie wstyd ci? A jaka złość się odmalowała, gdy nic nie wskórał. Człowiek boi się, gdyby nie tłumy wokół, spodziewałabym się agresji. I drugie doświadczenie w tym samym miejscu gdy podchodzi nieśmiało otyła, niemłoda kobieta z dwójką małych, umorusanych , na wpół dzikich dzieci jedno na ręku – wyciąga rękę, w oczach widać, że dostała wcześniej odmowę i tym razem nie spodziewa się „sukcesu”. Gdy otrzymała pieniądz, otarła łzy i ze wstydem i zażenowaniem , ale też wdzięcznością – odeszła. Chiesa del Gesu` na zewnątrz ze swoją majestatyczną kopułą, dwiema bliźniaczymi dzwonnicami podkreślającymi sylwetkę kościoła jest widocznym elementem panoramy Palermo. Otoczona jest ulicami starego miasta. Jedne są prawie puste, bardzo zaniedbane, ale zaraz są te szerokie po, których chodzą tłumy ludzi, a we wnętrzu kamienic mieszczą się ekskluzywne sklepy. W pobliżu tego kościoła położony jest tętniący życiem targ Ballaro`. Jest to niezwykłe miejsce, takie jakby z innego wymiaru czasowego. Przede wszystkim scala targu, jego wymiary są potężne. Mieści się wśród tych starych domów, ruin, zabytków, na stołach wyłożone są smakowitości – przede wszystkim owoce morza, ryby. Wygląda to bardzo apetycznie. Proszę sobie wyobrazić jak wśród tych kręcących się tam tłumów ludzi – turystów, egzotycznych ludzi ubranych dziwnie, po muzułmańsku, biegających dzieci, kupujących i degustujących ludzi słychać śpiew – przepiękny tenor jak wyciągnięty z opery należący do sprzedawcy, który zachęca do kupna swoich towarów. Taki rasowy Włoch, czarny, nieduży, krępy. Targ Ballaro` to kultura, nie tylko miejsce zakupów i konsumpcji. Chiesa del Gesu` to nie tylko miejsce piękne i historyczne, ale pozostaje do dzisiaj aktywnym miejscem kultu i kulturalnym punktem orientacyjnym w Palermo. Marzanna Leszczyńska Do tej pory na http://www.idealzezgrzytem.pl o tematyce Sycylii ukazały się następujące artykuły : https://idealzezgrzytem.pl/2025/04/03/topienie-marzanny-na-sycylii/ https://idealzezgrzytem.pl/2025/04/07/pablo-picasso-w-palermo/ chttps://idealzezgrzytem.pl/2024/11/27/o-sycylii-w-gorzowskim-klubie-pttk/

CHIESA DEL GESU`- Klejnotem Sycylii Dowiedz się więcej »

Pisanki w Zagrodzie Młyńskiej w Bogdańcu

W Zagrodzie Młyńskiej w Bogdańcu Wielkanocny wystrój. Zapraszamy na wrażenia oraz zdjęcia z muzyką, a przede wszystkim zachęcamy do odwiedzenia tego muzeum. Marzanna Leszczyńska z Aleksandrą Telec Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej uruchomi krótki film ze zdjęciami i muzyką. Muzeum w Gorzowie Wielkopolskim wypromowało pisankę jak chyba żadna miejscowość w Polsce twierdzi – była ,wieloletnia z-ca dyrektora muzeum -Grażyna Tyranowska. Od przeszło 50-lat organizowany jest w naszym mieście konkurs na pisankę- w ten sposób zgromadzono masę arcydzieł można powiedzieć. W Zagrodzie Młyńskiej w Bogdańcu pisanki znalazły swoje godne miejsce i odpowiednią oprawę – tutaj prezentują się okazale. Niczym korale na szyi kobiety, pisanki są „koralami” dla młyna. Piękne to mało powiedziane, są dziełami sztuki. Trzeba mieć sokole oczy, anielską cierpliwość, wyczucie w rękach żeby taką misterną pracę z tysiącem szczegółów na tak kruchym materiale – wykonać. Opiekun ekspozycji Pan Sebastian Zborowski informuje nas, że specjalizują się w ich wykonaniu całe rodziny, pokolenia, a umiejętności w ich mistrzowskim wykonaniu doskonalone są przez lata całe i nie nabędzie się ich w ciągu jednego roku. Poza tym te, których zawartość nie jest odpowiednio wysuszona po czasie się psują i mimo pięknego wykonania trzeba je utylizować. Pochwalił się też, że pracownicy Zagrody Młyńskiej będą uczestnikami warsztatów, na których tworzy się pisanki. To z pewnością będzie wartościowe doświadczenie, a opowieści o pisankach będą jeszcze ciekawsze i bogatsze. Pan Sebastian opowiada o tym co się dzieje w Zagrodzie Młyńskiej pasjonująco, bacznie obserwuje nasze zdziwienie, czeka na pytania, reakcje i jeśli tylko zwiedzający wykazuje zainteresowanie chętnie poświęca mu czas. Jak nam powiedział zdarzyła się grupa, która oceniła, że w 15 minut zwiedzi Zagrodę Młyńską i pojedzie jeszcze do Witnicy. Tymczasem opuścili Zagrodę po 5 godzinach, a Witnicę przełożyli na inny termin. Błędem jest przekonanie, że skoro byłem już raz we Młynie to już wystarczy, już wszystko widziałem i wiem. Jest to miejsce dynamiczne, zmieniające się, rozwijające się, rozkwitające, w którym nie ma powtarzalności. Wielu już to odkryło i zaglądają tutaj często, bo czerpią inspirację do strojenia swoich wnętrz. Tutaj jest oryginalność, artyzm, polot, tradycja. Jeśli komercja to nie twoja bajka i uważasz ją za globalną sieczkę – Zagroda Młyńska zaspokoi twoje oczekiwania. Zachwycają techniki wykonania pisanek, kolory, motywy, artyzm, wyobraźnia twórców. Te zgromadzone z lat ubiegłych, wysoko nagrodzone mają swoje honorowe miejsca i godny opis. Co ciekawe są też prace dziecięcych talentów. Dzieło bez twórcy istnieć nie może, jakże często ten twórca jest niewidoczny. W sali głównej na dużych banerach można zobaczyć też twórców, nie pozujących, ale uchwyconych naturalnie. Wystawie towarzyszą rzeźby piety bo Wielkanoc jest świętem Zmartwychwstania Chrystusa , ale zanim to zrobił najpierw okrutnie cierpiał i umarł na krzyżu jak człowiek. Odwiedzajmy Zagrodę Młyńską, pokazujmy ją dzieciom i wnukom. Jak zwykle tegoroczny wystrój jest przepiękny. Pamiętajmy, że już drugiego takiego nie będzie, ponieważ tutaj panuje niepowtarzalność. Marzanna Leszczyńska z Aleksandrą Telec. O konkursie na pisankę organizowanym przez muzeum już od 50 lat opowiada dr Mirosław Pecuch : https://idealzezgrzytem.pl/2023/04/19/muzeum-gorzowskie-a-w-nim-pisanki-zapisane-swiaty/

Pisanki w Zagrodzie Młyńskiej w Bogdańcu Dowiedz się więcej »

PABLO PICASSO W PALERMO

Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej uruchomi krótki film z muzyką. Zapraszam – Marzanna Leszczyńska W Palazzo Reale di Palermo na Sycylii można oglądać wystawę prac Pablo Picasso. Wystawa trwa do 4 maja 2025 roku, a potem prace wrócą do swoich właścicieli – w różne strony świata. Jakże inny to Picasso od tego, który był mi znany dotychczas. Zaprezentowane prace to damskie portrety, hiszpańska corrida, gołębie inaczej ujęte niż ten słynny gołąb pokoju, krajobrazy. Mniej kompozycji. Wystawa prezentuje również czarno – białe fotografie Mistrza – bardzo oryginalnie uchwyconego – nie tylko jako artystę podczas pracy, ale jako człowieka z poczuciem humoru. Jest Pablo Picasso przyjmujący pozę baletmistrza, umalowanego jako klaun, biorącego kąpiel w wannie, płoszący gołębie, w domowym stroju. Niby zwyczajne fotografie, bo nie pozowane, ale jednak niezwyczajne… Czy my mamy takie swoje zdjęcia ? Ta wystawa to nie tylko obrazy, fotografie Mistrza, ale również ceramika i film – ciekawy na którym możemy zobaczyć Pablo Picasso jak spod jego ręki wychodzi ceramiczny gołąb, jak kreśli na ścianie swoje malowidło. Na ścianach sali wystawowej Palazzo Reale di Palermo wyświetlają się hologramy jego autografu, sentencji : „Gdy miałem 4 lata malowałem jak Rafael, ale przyszedł w życiu czas malowania jak dziecko.” Marzanna Leszczyńska

PABLO PICASSO W PALERMO Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry