29 stycznia 2026 roku w Wojewódzkiej Bibliotece im. Z. Herberta w Gorzowie Wielkopolskim odbył się wykład dr Magdaleny Kamińskiej pt „ Niemiecko- polskie miejsca pamięci”. Dr M. Kamińska specjalizująca się w historii zbiorów, pamięci kulturowej i dziedzictwa pogranicza opowiedziała o kolekcji pamiątek po J. W. Goethe, którą przez 50 lat gromadził w Landsbergu właściciel księgarni Wilhelm Ogoleit. Zapraszam na relację ze spotkania i trochę wrażeń własnych – Marzanna Leszczyńska

„Tęsknota, która mnie prowadziła”
– Wilhelm Ogoleit o swojej kolekcji pamiątek po J. W. Goethe
Wilhelm Ogoleit z pochodzenia Austriak (1869-1958) założył w dawnym Landsbergu w 1897 księgarnię na ulicy Richtstrasse 6-8 która dzisiaj w Gorzowie Wielkopolskim jest ulicą Sikorskiego. Nie był to jednak taki sobie zwykły sklep z książkami, ale mieściła się tam też wystawa sztuki, wypożyczalnia książek – było to centrum kulturalne miasta Landsberg. Pasją W. Ogoleita było gromadzenie pamiątek po Johannie Wolfgangu Goethe – najwybitniejszym niemieckim poecie i jednym z najbardziej znaczącym w skali światowej. Jego kolekcja zawierała 200 autografów poety, 130 autografów z kręgu Goethego, reprodukcje portretów, 1300 medali, przycisk do papieru, popiersia poety, pierwsze wydania utworów, luksusowe wydania licznych dzieł, teatrzyk Goethego, plakaty – była to druga w Europie co do wielkości kolekcja pamiątek po J. W. Goethe. Większą liczącą 12 000 eksponatów kolekcję miał w Bremie profesor Anton Kippenberg.
W. Ogoleit oprowadzał gości po swoim muzeum, w którym przez 50 lat gromadził swoje eksponaty, które zawierały całą”Rodzinę Książęcą Weimaru” (można ją było nazwać „Goethe i Jego krąg”), organizował recytację utworów swojego ulubionego poety, zresztą szybko też zyskał popularność wśród znawców Goethego, a w roku 1934 przyznano mu medal za zasługi dla sztuki. Sam również pisał swoje filozoficzno – kolekcjonerskie przemyślenia. Stał się szanowanym mieszkańcem Landsbergu. Zanim Ogoleit trafił do Landsbergu mieszkał w Lipsku, potem w Jenie, często odwiedzał Weimar – Europejskie Centrum Kulturowe – pragnął zostać aktorem, ale trudne przeżycia z dzieciństwa, niemożność uczestniczenia w zajęciach szkoły publicznej, samotność tego czasu zrodziły problemy nerwowe i uniemożliwiły realizację tych marzeń. Wtedy zainteresował się dziedzictwem kulturowym Weimaru, a sprzedaż rodzinnego majątku w Prusach Wschodnich w 1897 roku pozwoliła na realizację pomysłu zostania księgarzem w Landsbergu.

Wilhelm Ogeleit
Po śmierci Jego kolekcja, którą jak mówił kochał miała trafić do Strasburga. Zakończenie wojny i przegrana Niemiec oraz wkroczenie Armii Czerwonej zupełnie inaczej pokierowały losem. Rosjanie brutalnie splądrowali całe zbiory, zniszczyli nie do naprawienia, cały dom podpalono, zginęły przy tym dwie starsze osoby. Jednak pracownicy administracji polskiej przed pożarem zabezpieczyli część jego kolekcji w sejfie banku. W. Ogelait mógł zabrać ze sobą niewiele – zabrał medal i księgę gości i przez dwa tygodnie uciekał z Landsberga przez Berlin, Magdeburg, Weimar. W. Ogoleit opisał na 17 stronach w raporcie swoją ucieczkę z Landsberga swoje dramatyczne przeżycia, spotkane osoby, zmarłe po drodze osoby, pisał listy i dzienniki z tego czasu, szukał kontaktu z ludźmi z Landsberga i tych, którzy dzielili Jego pasję do Goethego, opracował tomiki wierszy swoich oraz znanych i nieznanych wysiedleńców Landsberga, pozostawił esej o zniszczeniu swojej kolekcji przez Rosjan jak napisał:
„Rozpocznę spisywanie wspomnień, smutnych i wesołych. Goethemu poświęcę, bo to wzbogaciło moje życie, opisuje moje pochodzenie, życiorys, kolekcje, które rozpoczęły się od zakupu dwóch medali z okazji 150-lecia urodzin Goethego”

Profesor Anton Kippenberg właściciel największej kolekcji Goethego w Europie przekonał Amerykanów o wyjątkowości swojej kolekcji i dzięki temu udało mu się ją uratować. Dzisiaj znajduje się ona w Munich Central Collecting Point. Kolekcja Ogoleita znalazła się w Furstenwalde blisko Polski ponieważ tam powstał „Dom Brandenburg”założony przez Stowarzyszenie Brandenburg w 1999 roku. Fundacja ta powstała po to, aby promować sztukę, kulturę i porozumienie ponad narodami, promować dziedzictwo kulturowe Brandenburgii, zwłaszcza obszaru wschodniego Brandenburgii, które obecnie należy do Polski, aby zachować je w świadomości mieszkańców Brandenburgii i całego narodu niemieckiego oraz w duchu przyszłościowej współpracy z Polską, badać ją i udostępniać dla teraźniejszości i przyszłości. Historyczny region Brandenburgii wschodniej jest podwójnym miejscem pamięci bo dla wysiedlonej ludności niemieckiej jest to wysiedlona ojczyzna a dla przesiedlonej ludności polskiej po dziesięcioleciach trudności i niepewności jest teraz ojczyzną. Fundacja Brandenburgia pielęgnuje pamięć o ludności wysiedlonej z tego regionu i nadal tam mieszkającej i pozostaje w kontakcie z polskimi gminami, ludzie w Polsce bowiem też są zainteresowani historią ich miast i piszą do Fundacji listy z zapytaniami. Początkowo „Dom Brandenburg” był miejscem spotkań pokolenia, które przeżyło ucieczkę i wypędzenie, z pokojami dla gości i salą wykładową na wspólny posiłek, organizowano tam też zbiórki pieniężne dla wsparcia biblioteki i muzeum tego Domu. Pokolenie, które zbudowało ten Dom i które się w nim spotykało stopniowo wymiera. Pomieszczenia na poddaszu zostały przekształcone w archiwum i obecny zespół pracuje nad dygitalizacją zbiorów w celu łatwiejszego wyszukiwania informacji, a jest tam biblioteka, archiwum (336 segregatorów z dokumentami, fotografiami, kartami) i muzeum. Teraz opracowuje się również zbiory dotyczące historii Fundacji jak korespondencja Fundacji z przesiedleńcami, dokumentacja spotkań – jest to cenne źródło współpracy, integracji polsko-niemieckiej, kontaktów. Badane są relacje z ucieczki i wspomnienia, przeprowadzane zostały wywiady z ludźmi o przeżyciach z ucieczki, konsekwencje tych przeżyć i o tym jak wypędzeni organizowali sobie życie na nowo, jak odnajdywali swoich bliskich i znajomych , były to opowieści o całym życiu profesjonalnie przeprowadzane w różnych miejscowościach, z transkrypcjami. Każda osoba zainteresowana może uzyskać dostęp do nich, z Polski też, już są dostępne 192 pisemne relacje. Niedawno zakupiono i uruchomiono serwer na, którym umieszczono plany miejscowości rodzinnych czyli możliwe jest oglądanie pod jakimi numerami mieszkali poszczególni mieszkańcy z informacjami o nich. Biblioteka posiada katalogi on- line przetłumaczone na język polski. Fundacja Brandenburg chce udostępniać jak najszerzej swoje najcenniejsze zbiory i pogłębiać wiedzę na ich temat. Kolekcja Ogoleita jest tylko częścią tego co zostało zgromadzone w „Domu Brandenburg”,a jeden ze szczególnie zaangażowanych pracowników tej Fundacji uzyskał kontakt z prawnuczką Ogoleita i udało mu się dzięki niej załatwić darowizny i wzbogacić zbiory Domu Brandenburg, która zaowocowała nową gablotą, przy której pracował Robert Piotrowski z Gorzowa Wielkopolskiego.
Marzeniem dr Magdaleny Kamińskiej jest internetowa wystawa on-line, która zebrałaby wszystkie rozpowszechnione zbiory i w ten sposób stały by się dostępne dla wszystkich. Jest to marzenie polsko -niemieckie wymagające dużej współpracy. Nie jest to proste zadanie ponieważ wiele dokumentów należy do osób prywatnych, część jest w Zielonej Gorze, część w Gorzowie Wielkopolskim – nasze miasto jest największym dostawcą eksponatów, ale ich opisy nie są dobre i rodzą wiele spekulacji.
I to byłoby na tyle z ust dr Magdaleny Kamińskiej.
Na spotkanie przybyła garstka osób. Dla mnie jest to zagadka, dlaczego? Myślę, że placówki, które organizują różne spotkania powinny być też rozliczane z tego ile osób na nie przychodzi. Odnoszę wrażenie, że organizatorom nie zależy na frekwencji i nie zabiegają o nią. Piszę tak, bo zbyt często przychodzę na różne ciekawe spotkania w naszym mieście i uczestniczy w nich niewiele osób. Druga część spotkania czyli pytania do prelegenta rozwijała się bardzo ciekawie, ale szkoda, że organizator nie czuwał nad nim. Nikt nie podał mikrofonu, Panu, który ciekawie mówił, ale prawie nie było go słychać. Zaskoczyło mnie to, że właściwie Jego polemika została przecięta, że pozwolono pani z dużym przebiciem głosowym i zarzutem politykowania zakończyć ten ciekawy wątek.
Otóż pan z jednego z ostatnich rzędów krzeseł jak się przedstawił ukończył filozofię germańską, bywał we Furstenwalde ze studentami z AWF-u w latach 1970-1989 w ramach polsko-niemieckiej współpracy, poznał mentalność ludzi tam mieszkających i interesował się tym, jak można żyć na nowo po wyrwaniu z korzeni. Przypomniał, że w tym czasie toczyła się dyskusja z Niemcami na temat spraw wojennych i była to wielka dyskusja, która toczyła się w kierunku, że tylko Niemcy cierpieli i to jest ważna rzecz. Na końcu przyznał, że przedstawiony „Obraz jest jednostronny i interesuje go dlaczego nie od razu wszyscy zostali przesiedleni”.
Dr Magdalena Kamińska ma polsko brzmiące imię i nazwisko i jak powiedziała ma też polsko – niemieckie wychowanie. Mówiła po polsku, ale niektóre wyrazy już z trudem przychodziło jej wymawiać, a jej polskie konstrukcje gramatyczne zdań też już zatarły swoją jasność znaczeniową. Pani dr podsumowała to dyplomatycznie, że jest to ciągle niewygodny klimat polityczny, chociaż jest przecież Dzwon Pokoju, symboliczne prezenty, chęć otworzenia dyskusji. Podkreśliła, że to co robi jest pracą podstawową, nie ma czasu na inne rzeczy, jej dział nie robi badań i dyskusji na ten temat, chcą jedynie przechować zbiory. Przyznała, że prof. Halicka z Poznania, z którą współpracowała nie pokazała polskiej strony i przeprosiła za to. Na pytanie dlaczego Furstenwalde zostało wybrane dla kolekcji W. Ogolaita odpowiedziała, że ze względu na długoletnie odcięcie NRD od NRF, zablokowanie wzajemnych kontaktów odcięcie i zabronienie ich .
Mam nadzieję, że kontynuacja tego typu spotkań będzie w przyszłości.
Rozmarzyłam się trochę po tym spotkaniu i pomyślałam sobie, że znajomość twórczości J. W. Goethego nikomu jeszcze nie zaszkodziła i gdyby był konkurs wiedzy , recytacji w Gorzowie Wlkp. ku pamięci niezwykle zasłużonego księgarza i kolekcjonera to może nie był by to zły pomysł na promocję miasta i jego historii. Wciąż są pytania jak ściągnąć tutaj turystów z Berlina i Niemiec? Na żużel raczej nie będą przyjeżdżać…
Ciekawe są opowieści innego wychowania niż w naszym kraju niemieckich dzieci – te wątki, które tylko zarysowała dr M. Kamińska są opisane przez W. Ogoleita i również byłby to ciekawy temat na spotkanie. Wreszcie zastanawiam się czy to co robi Fundacja Brandenburg nie może być inspiracją dla pracy w naszym mieście na rzecz naszych przesiedlonych i pamięci tego co zostawili po sobie na wschodzie. W końcu odtworzenie księgarni z twórczością Goethego i izby pamięci Ogelaita może być symboliczne, bez autentycznych mebli i eksponatów. Czy mieszkaniec Gorzowa Wlkp. wie w którym miejscu była ta księgarnia, w końcu to był drugi kolekcjoner w Europie twórczości wybitnego filozofa i poety J. W. Goethego, którego twórczość zna i podziwia cały świat ? W Gorzowie Wlkp. tego miejsca nic nie podpowiada i nie wskazuje. A szkoda.
Mieszkamy w miejscu gdzie są przesiedleni a inni zostali wypędzeni. Należy zawsze pamiętać, że to byli :
„Mieszkańcy Wołynia wygnani przez groźbę śmierci ze strony UPA, wywiezieni w bydlęcych wagonach i Niemcy – społeczeństwo, które dobrowolnie wybrało Hitlera, ale też dobrowolnie wybrało za to cenę, jaką było opuszczenie swoich rodzinnych domów”. ( Piotr Semka)

Marzanna Leszczyńska


Niemiecka megalomania.Św.Jan Paweł II odniół się do kwestii Ziem Odzyskanych,podkreślając ich chrześcijańskie i piastowskie korzenie.
Absolutnie się z tym zgadzam. Nie zapominajmy, że długo to były ziemie Słowian, o czym Niemcy już raczej starają się nie pamiętać.