Krzyże nie tylko w kościele

Miłości bez krzyża nie znajdziecie,

a krzyża bez miłości nie uniesiecie”

Jeśli będziemy bronić krzyża to z pewnością przetrwamy”

Jan Paweł II

Zapraszam na zdjęcia z muzyką. Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej – uruchomi krótki film .

Ten tekst dedykuję przede wszystkim tym, którzy nie chcą krzyża w przestrzeni publicznej i uważają, że Jego miejsce jest tylko w kościele, tym którzy w sposób niewiarygodnie lekceważąco odnoszą się do Opatrzności Bożej i wypowiadają się w duchu takim, że skoro ludzie dopuszczają się aktów wandalizmu na krzyżach i figurach Matki Bożej i nie widzą natychmiastowej każącej reakcji Boga – który przecież może wszystko – to znaczy według nich, że cała religia katolicka jest jednym wielkim kłamstwem, a stawianie krzyży w szkołach to ciemnogród, średniowiecze.

Napomknę tylko, że jeden z kandydatów na prezydenta Polski w wyborach roku 2025, krótko przed swoim startem ogłosił w swoim programie, likwidację krzyży w szkołach, urzędach. Jak to w Polsce rozpętała się burza i protest wielu środowisk. Zorientował się szybko, że może to zaszkodzić jego wygranej, więc się sprytnie wycofał z tego punktu. Chociaż jego zwycięstwo było niemalże przesądzone, to jednak wybory – mimo wielkiej przewagi finansowych nakładów i medialnych starań – przegrał. Nie tylko przegrał, ale został ośmieszony stając się dwugodzinnym prezydentem Polski.

Zadaję tym wszystkim zbuntowanym i pogardzającym krzyżem ludziom pytanie: czy naprawdę uważacie, że Ktoś kto wszystko może czyli Bóg , będzie się zniżał do takich jak wy i na wasze zawołanie będzie robił przed wami jakieś cuda? Jest takie jedno stare, ale dobre powiedzenie: „ Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy”. Pożyjecie, zobaczycie.

Nie będę pisała o Polsce, w której jest dużo kapliczek, krzyży przydrożnych, jest większy niż w Rio de Janeiro Pomnik Chrystusa Króla w Świebodzinie, ale zatrzymam się na trzech krajach, w których miałam przyjemność być na krótko i ten pobyt otworzył mi oczy, zaskoczył mnie i skłonił do skromnej osobistej refleksji – jest to Malta. Portugalia i Toskania we Włoszech.

Plaża na Gozo – maltańskiej wyspie wprawiła mnie w osłupienie gdy zobaczyłam na niej potężną, bielącą się w oddali figurę Maryi. Widok dla mnie niespotykany nigdzie indziej. W oddali na wzgórzu wznosi się ogromny posąg Chrystusa Króla – taki na wzór naszego w Świebodzinie czy najsłynniejszego w Rio de Janeiro. Na Gozo jest wiele zabytkowych uliczek z przepięknymi domami, a niemal przy każdym domu stoi krzyż, kapliczka. Wielkim ewenementem są małe jaskinie, które mieszczą się w prywatnych domach – można je zwiedzać – umawiając się z właścicielami tych posesji. Zwiedziłam Xerris Grotto. W pięknym domu przy zejściu krętymi, wąskimi wykutymi w skale schodami do jaskini stoi dużych rozmiarów – wielkości człowieka – fotografia Anthoniego Xerrisa z 1923 roku, który odkrył grotę podczas kopania studni, gdy szukał miejsca osiedlenia się. Całą nieprawdopodobną historię tego miejsca opowiedziała nam córka bądź wnuczka Xerrisa. W tym domu przy tej grocie stała ogromna Szopka Bożonarodzeniowa, którą Xerris wszystkim zwiedzającym pokazywał mówiąc, że miejsca swojego osiedlenia ze studnią i grotą nie znalazł przypadkowo, ale dokładnie została mu ona wskazana i podpowiedziana – a zawdzięczał to Bogu i przez tę historię uczynił misję przekazania światu, że Bóg istnieje i to On pokierował Jego szczęśliwym życiem. Byłam też w muzeum państwowym na Malcie i na wyświetlanym filmie multimedialnym pokazującym historyczne wydarzenia wyspy, bitwy – dużo mówiono o kontekście religijnym i splocie cudownych wydarzeń, ingerencji Maryi.

Portugalia – 40 km od Lizbony Cabo da Roca – najdalej wysunięty na zachód przylądek Europy. Miejsce gdzie mocno wieje, a fale Oceanu Atlantyckiego dają niezwykłe widowiska zwłaszcza gdy uderzają o skały – wypluwają wodę ze szczelin dają przedziwne spektakle i odgłosy jak z piekielnych otchłani. Kelner z tutejszej przybrzeżnej restauracji – niezwykle położonej, w której zjadłam najlepszą zupę dyniową jaką próbowałamw życiu – człowiek o wielkiej kulturze, perfekcyjnym języku angielskim powiedział mi : „ Jestem tu codziennie, ale widoki się nie powtarzają”.Tutaj na Cabo da Roca na najdalej wysuniętym na zachód punkcie kontynentalnej Europy umieszczono betonowy potężny krzyż z napisem symbolizującym historyczne znaczenie tego miejsca, które do XV wieku aż do odkrycia Ameryki uznawano jako „koniec świata”. Wyryto tam cytat poety Luisa Vaz de  Camões

: „Gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”.

W samej Lizbonie z wieży Belem widać potężny posąg Jezusa rozpościerającego swoje ręce nad miastem tak jak Chrystus w Rio de Janeiro. W grudniu, w czasie Świąt Bożego Narodzenia oprócz masy światełek w kształcie gwiazdek, Mikołajów, choinek, kokardek, bombek są Szopki przedstawiające Św. Rodzinę.

Na koniec Toskania czyli niezwykle urokliwy region we Włoszech. Nie dziwię się tym, którzy po powrocie z Toskanii urządzają swoje domy po toskańsku, albo przenoszą się tam. Miałam okazję mieszkać niedaleko słynnego Montepulciano, gdzie nagrywano „Zmierzch”, jeździłam elektrycznym rowerem po polach gdzie jest „vija z Gladiatora”.To bajeczna kraina – nie zejdziesz tego na pieszo, bo za duże przestrzenie, samochodem nie zakosztujesz uroków, bo zbyt szybko umykają, zwykłym rowerem nie dasz radę, ale rower elektryczny jest najlepszy. XVII- nasto wieczny dom, który wynajęliśmy na tygodniowy pobyt dawał wyjątkowe możliwości zwiedzania i smakowania Toskanii. Dom położony na wzgórzu, otoczony gajami oliwnymi. Luksus polegał na tym, że mieszkaliśmy tam tylko my czyli 9 osób i nie dzieliliśmy go z innymi nieznajomymi. Mieliśmy szczęście, bo kaprys właściciela posesji nie zawsze sprzyja, że dom jest do wynajęcia. Mogę powiedzieć, że ta miejscówka należy do jednych z najatrakcyjniejszych z jakichkolwiek korzystałam. Właściwie to dom, miejsce jest tak wyjątkowe, że nie trzeba się nigdzie ruszać, aby wystarczająco pobyć i wypocząć. Wstawaliśmy wczesnym rankiem, aby podziwiać spektakularne wschody słońca nad winnicami z perspektywą na polach, mgły, zapachy, kolory nieba – każdy poranek inny, niepowtarzalny. Biesiadowanie w tym domu, przygotowywanie posiłków z tego co zakupiliśmy na targu – to była wielka przygoda. Tym miejscem należało się delektować. Toskania to wyjątkowe zapachy ziół. I pokoje…Są jak z obrazów Rembrandta. Piękne meble, estetycznie zasłane łoża,a nad każdym łóżkiem „Maryjka”.Tak jest w każdym pokoju, nad drzwiami jadalni, we wszystkich wspaniałych restauracjach – „Maryjki”. „ Maryjki” nie tyle obrazki co mające srebrny kolor metaloplastyczne płaskorzeźby. Zabytkowe uliczki posiadają niezliczone ilości kapliczek przy okazałych kamienicach, na rogach ulic. Toskania bez tych figurek, „Maryjek” i krzyży nie byłaby chyba Toskanią.

I konkluzja – ta Europa już przecież inna, postępowa niż 200- 300 lat temu nie zlikwidowała symboli religijnych ze swojej przestrzeni publicznej. Więc Polaku i Polko, która tak się domagasz zdjęcia krzyża ze ściany szkoły, bo uważasz, że jesteś w średniowieczu zastanów się i pomyśl.

Nad tytułem artykułu użyłam zdjęcia krzyża na tle zorzy na Podlasiu Pana Łukasza Horoszko.

Marzanna Leszczyńska

Awatar Patronite IdeałZeZgrzytem.pl
Wspieraj nas na Patronite!
Wspieraj IdeałZeZgrzytem.pl i umożliw nam tworzenie coraz lepszych treści!
Wesprzyj

1 komentarz do “Krzyże nie tylko w kościele”

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry