„Betonoza”, niewiedza – czyli wizualizacje Schodów donikąd i budynków przy katedrze

Tekst : Robert Wójcik i Marzanna Leszczyńska

Poniższy krótki film prezentuje najnowsze wizualizacje przebudowy Schodów donikąd i budynków przy katedrze. Naciśnięcie czerwonego prostokąta na obrazie poniżej uruchomi prezentację.

Schody Donikąd rozgrzewają emocje w Gorzowie Wielkopolskim od 1971 roku. Jeśli przyjąć, że z liczącej prawie 800 lat historii miasta zaledwie 80 należy do Polski, to ponad pół wieku tworzy znaczący rozdział. Powojenny Gorzów prężnie rozwijał się dzięki wielkim zakładom przemysłowym, jak Stilon, Silwana, Ursus czy Zremb. W niemal doszczętnie zniszczonym po wojnie Starym Mieście w historyczną siatkę ulic, poprzeplataną nielicznymi ocalałymi zabytkami, wpasowano bloki. Położone po sąsiedzku Nowe Miasto miało więcej szczęścia, bo zachowało się tam wiele poniemieckich kamienic. Ale i w nim były miejsca do zaplombowania, np. zrujnowana pierzeja przy dzisiejszej ul. Drzymały, na granicy Starego i Nowego Miasta. Przerwana linia zabudowy odsłoniła park założony jeszcze w XIX wieku na stokach moreny czołowej. Z góry do dziś roztacza się panoramiczny widok na miasto i okolice. Można było odtworzyć pierzeję, lecz zdecydowano się na budowę reprezentacyjnych schodów według projektu Jędrzeja Huberta (architektura) i Marii Kordus (konstrukcja) z Gorzowskiego Oddziału Zielonogórskiego Biura Projektów Budownictwa Ogólnego. Prowadzić one miały do palmiarni, lecz konserwator zabytków wstrzymał prace na szczycie wzgórza. Budowę schodów jednak kontynuowano, zaznaczając, że tymczasowo będą to Schody Donikąd. Nie pomogło wybudowanie dwa lata później amfiteatru odsuniętego w głąb parku o zaledwie 150 metrów. Nazwa została na dobre. Zmienił się ustrój, wielki przemysł zaczął upadać, a schody wrosły w krajobraz. Były wejściem do parku, punktem widokowym, popularnym miejscem spotkań i uczniowskich wagarów. Tu odbywały się koncerty, przedstawienia czy diecezjalne dni młodzieży. W 2002 roku, ze względu na zły stan techniczny, schody wyłączono z użytkowania. Remont byłby kosztowny, a miasto miało przecież pilniejsze wydatki. Temat przyszłości schodów powracał jednak jak bumerang. Było m.in. kilka podejść do rozbiórki. Z zagospodarowaniem terenu chętnie mierzyli się studenci. Dodatkowo w 2008 roku Magistrat ogłosił otwarty konkursu na zagospodarowanie terenu, ale wpłynęły dwie prace, zdaniem jury zbyt monumentalne i za bardzo ingerujące w skarpę. Rok później Urząd Miasta zlecił wykonanie projektu koncepcyjnego lokalnym architektom: Pawłowi i Jackowi Sierakowskim, lecz i tu nie było ciągu dalszego. Rośnie liczba pomysłów, brakuje jednak decyzji i funduszy. Tymczasem schody niszczeją i zarastają. Samosiejki zmieniają się w pełnowymiarowe drzewa. Nikt nie sprząta potłuczonego szkła i kruszejącego betonu, pod rozległymi spocznikami zamieszkują bezdomni. Gorzowianie przekradają się przez dziury w płocie zagradzającym wejście, aby przejść schodami na skróty lub na nich posiedzieć. Mieszkańcy są jednogłośni: to ruina w ścisłym centrum, wstyd dla społeczeństwa i SYMBOL NIEUDOLNOŚCI WŁADZY. Ale na tym kończy się jednomyślność dotycząca przyszłości schodów. Jedni mówią: koniecznie wyremontować i otworzyć. Drudzy dostrzegają w nich wyłącznie niechlubny relikt PRL-u i głośno domagają się wyburzenia. Niektórzy widzieliby odtworzenie historycznej pierzei. Jeszcze inni podszeptują, by z zyskiem dla miasta sprzedać teren pod inwestycje albo przeznaczyć na parking wielopoziomowy. Bardzo interesują mnie losy Schodów Donikąd w naszym mieście. Jak widać temat ich odbudowy powraca co pewien czas, a zwłaszcza przed wyborami, bo kandydaci na radnych, prezydenta miasta dobrze wiedzą , że obiecanki ich odbudowy dają szansę ich wyboru. A potem ? Potem to jakoś to będzie, bo kto dzisiaj dotrzymuje słowa…Zabawa w nabieranie mieszkańców trwa już 30 lat – efekt widoczny -czyli teren ogrodzony, niedostępny, zaniedbany i otoczony nowymi blokami.

Przy okazji pojawił się ostatnio nowy pomysł czyli wizualizacja nowych elewacji budynków przy „Kokosie” , Katedrze.

Zarówno Schody Donikąd jak i budynki stojące przy katedrze zabytkami nie są. Nie są, ale stoją w sercu miasta i STOJĄ KOŁO ZABYTKÓW I NA ICH MIEJSCU.

Należę do osób , które kochają starówki i gdybym mogła decydować stała bym na straży ich ratowania i dbania o nie. W Gorzowie Wielkopolskim takich osób jak ja jest bardzo dużo.

Sprawa jest o tyle nie taka trudna, bo tych zabytków w Gorzowie Wielkopolskim jest niewiele do ocalenia. Zadziwia logika postępowania w tym względzie, a raczej jej brak. Mieszkańcy nie pojmują jak można było odnowić blok „Przemysłówki”, a zabytkowy budynek po Komendzie Policji pozwolić aby zamienił się w ruinę. Na Zawarciu wyburzono ciąg starych kamienic na ulicy przemysłowej. Dlaczego znowu słyszymy o pracach na bulwarze, przecież dopiero co był remontowany. Teraz ten pomysł z budynkami przy katedrze… przecież były odnawiane 30 lat temu. Jakoś tak jakby nikt nie zastanawiał się nad tym co jest najważniejsze, jakie są priorytety, co może jeszcze poczekać, a co zostanie zaprzepaszczone. Zdumiewa chaos i to, że zabytki w naszym mieście nie są ważne, nikt nie troszczy się o ich przyszłość, przechodzą w ręce prywatne bez gwarancji, że zostaną uratowane albo się je wyburza jakby były zbędnym balastem.

Gorzów Wielkopolski jest miastem średniowiecznym, tak starym jak Toruń- ale jak wygląda dzisiaj Toruń , a jak wygląda Gorzów Wielkopolski…

W roku 2024 kandydaci na Radnych i Prezydenta w swoich programach nic nie mówili o zabytkach. Jedna z kandydatek na stanowisko Prezydenta poruszała ten temat, nagrywała kiepskie filmiki, które nie ukazywały problemu – jak ratować już nie mówiła, bo nie miała o tym „zielonego pojęcia”. Dla reszty temat był absolutnie nieważny. Kandydaci do władzy nad miastem – chcieli Paryża i Nowego Jorku w Gorzowie Wielkopolski z nowoczesnymi budynkami i kolejkami – zdaje się nad naszymi głowami… To był bełkot i wygłupy. Tak jak ze zmianą nazwy miasta. To wszystko pokazuje ich niewiedzę i tzw. Partyjniactwo. Ja bym nazwała to partacwem. Marzyło im się zaoranie zabytków, aby kłopot był z głowy, nic się nie opłacało, jakby zadowoleni byli z tego co już spłonęło, nie widzieli szansy na ratowanie czegokolwiek – odpowiedź była krótka – trudno, ale taka jest prawda. Powiem prosto z mostu – wszyscy Ci kandydaci warci są pogonienia i nigdy w życiu na żadnego z nich bym nie zagłosowała, nie sprawdzili się, nawet w przyszłości gdyby obiecywali złote dachy na kamienicach mają „ pozamiatane”. Jedno jest pewne władze miasta Gorzowa Wielkopolskiego serca dla zabytków nie mają – mają obojętność, niechęć i brak wiedzy. Wolą inwestować za podatki mieszkańców Gorzowa Wielkopolskiego w „żużel”. Upadek i smutek.

Pytanie ? – ile kamienic można by odnowić w miejsce odnowionej „Przemysłówki” ? Ile elewacji można by odnowić za dotacje dla Stali Gorzów? Pewnie jakieś dwie trzy rocznie – ale za parę lat widać byłoby rezultat. Arena nie przynosi zysków – Gorzów zaczął ją budować wtedy, gdy w Poznaniu i Szczecinie się zamykała…

A teraz słów parę o tych nieszczęsnych wizualizacjach, które są bardzo mierne.

Wioną 2025 pochwalono się nową kolejną wizualizacją schodów donikąd. Nie wiem która to już. Trąbiono, że to efekt pracy wielu głów ( na tęgie to one nie wyglądają ) – to miało być „ superbiuro” . Oceniono jej wykonanie na 30 mln złotych. Nowy pomysł jest łudząco podobny do tego co jest obecnie – dodatkowo są pergole. Robert Piotrowski na spotkaniu z mieszkańcami miasta , gdzie opowiadał o historii Kozaczej Góry – wtrącił dygresję, że Schody Donikąd jego zdaniem nie powinny mieć zadaszenia. Niestety ta wizualizacja pokazuje, że zadaszenie mają.

Najbardziej baliśmy się tego, aby przy Schodach Donikąd nie budowano żadnych apartamentów, zresztą po jednej stronie już powstały bloki. Zainteresowani tym, aby powstały tam apartamenty są na pewno ci, którzy zamierzają w mich mieszkać oraz developer, który chce na nich zarobić. Wizualizacja została sprytnie pokazana – tzn. pokazano tylko jej środek. Planiści, aby przemycić swoje wizualizacje pokazali w bardzo zawoalowany sposób tylko białe ściany tych apartamentowców. Dopiero wnikliwe spojrzenie odsłania cały zamiar. Liczyli na to, że ludzie nie zauważą i zaakceptują to co chytrze im podsuwają…

A teraz o drugiej świeżej wizualizacji budynków przy katedrze i „Kokosie”… –

  • tak to mogą sobie odpicować bloki na Staszica, a nie kamienice w centrum” ,
  • To jakieś nieporozumienie. Opracował to jakiś architekt z czasów gomułkowskich na 100 %, a teraz to skopiowano”,
  • Czy ktoś chce wystraszyć mieszkańców? A może dlatego, żeby mniej osób odwiedzało miasto. To tak jakby ta ciemna ściana miała przedstawiać koszary wojskowe. Zastanówcie się, co robicie. To jest projekt nędzy i rozpaczy”,
  • Tragedia. Stare zabytkowe budynki ulegają degradacji, a tu taki kretyński pomysł na zmianę fasad budynków przy katedrze. A może lepiej wg starych zdjęć wybudować ratusz, który stał w miejscu za fontanną. Gorzów Wielkopolski nie ma jako takiego rynku. Jest niby ratusz gdzie mieści się urząd miasta, ale to nie jest to samo. Nie zapominajmy o pałacyki na Wale Okrężnym. Zabytkowy budynek, sztukaterie…Czyżby ktoś celowo doprowadzał do totalnej ruiny by ktoś mógł go kupić za grosze ?”
  • Okropieństwo. Władze zacznijcie szanować rodowitych gorzowian”.
  • NRD w najgorszym wydaniu”,
  • Koszmarni rządzący Gorzowem Wlkp. zmieniają miasto w koszmar! Przepraszam za powiedzenie. W d…e byli i gówno widzieli”,
  • To tylko może być w Gorzowie. Nawet w Pcimiu Dolnym by się nie zgodzili na to. Boże! Co za głupi ludzie. Tragedia. Tragedia. Syf”,
  • To jest koszmar. Osoba, która to zaprojektowała nie ma poczucia estetyki nie wspominając już o „powadze”, tego miejsca. Obecnie wygląda o wiele lepiej. Często podróżuję i widzę, jak wyglądają centra miast, stare rynki itd. To co tu prezentujecie to chyba jakiś żart choć 1 kwietnia jeszcze daleko. Te miejsce powinno nawiązywać do znajdującej się tam fontanny i katedry. Przypominać przedwojenne kamienice Landsberga, a nie betonowe klocki. Tragedia”
  • Straszne. Koszmarne! Bezguście! Tego nie da się komentować! Trzeba bardzo nie kochać Gorzowa, by coś takiego zaproponować, zaprezentować. Ludzie z magistratu! Nie dotykajcie tego miasta! Niech ta kadencja dobiegnie końca i dajcie szanse mieszkańcom wybrać profesjonalistów, pasjonatów i ludzi, którzy to miast mają w sercu a nie w dupie!!!A dla osoby, która to zrobiła to w piekle jest już specjalne miejsce dla niego”.
  • Nie mogę w to uwierzyć, to po prostu żałosne. W wielu miastach w Polsce odtwarza się historyczne kamienice i przywraca dawny charakter centrów. Może warto przemyśleć powrót do przedwojennej zabudowy, a nie proponować blokowisko przy katedrze. Czy w Gorzowie priorytetem są interesy developerów i dalsza zabudowa śródmieścia blokami?”
  • Straszna, koszmarna wizja. PRL bis. Taki prymitywizm towarzyszący gotyckiemu kościołowi Mariackiemu i jedynej ocalałej ze Starego Rynku kamienicy przy Mostowej 13”,
  • Parę kroków dalej sypie się zabytkowy ratusz po policji, stare kamienice wołają o remont. Batalia o baner na „Kokosie” się skończyła, o zmianę nazwy też, to zaczęło się wymyślanie innych tematów. Są ważniejsze rzeczy do zrobienia w tym jeszcze „ mieście wojewódzkim”… i dziwne, że takie projekty pojawiają się jak grom z jasnego nieba. Gdzie plany i lista inwestycji proponowane lub zatwierdzone społecznie przez mieszkańców??? Schody Donikąd trzeba będzie w czynie społecznym wyremontować, bo wiecznie temat pomijany ( i byłaby to jedyna atrakcja), a katedrę najlepiej wyburzyć, bo nawet na wskazówki od lat tylu nie zasługuje, jest za stara i nie pasuje do pseudo architektury…lub po rewitalizacji katedrę okafelkujecie, żeby dopasować do reszty…Już architekt pokazał jak można zepsuć wizerunek miasta: titanic przy katedrze czy stary szpital z halą sportową…niech lepiej już nic nie robi lub tylko to co chcą i potrzebują ludzie…Przez ludzi wybrani, a bez respektu dla nich, rządzą się jak we własnej zagrodzie.”

Tyle mieszkańcy o tej wizualizacji – wystarczy?

Prawda jest taka – kto jak wybiera ( od radnych… po prezydenta…) – to ma co chce. Mądrzy ludzie wiedzą co czynią. Nie dla świni …kolczyki…

Za te „wizualizacje” nie powinno się należeć NIC. Wszystko dopasowane do Dominanty… Przeraża rozrzutność, brak gospodarności, ekonomicznego myślenia, zdrowego rozsądku, odpowiedzialności, wiedzy, wiedzy wiedzy !!! , przyłożenia się do zadania, a może po prostu talentu. Wygląda jakby ktoś „odwalił robotę”, aby dostać swoją „dolę” i tyle.

Szkoda pytać tych co „Tworzyli” i akceptowali te wizualizacje, bo co oni mogą powiedzieć. Zawsze są z siebie zadowoleni. Złotouści oszuści, czy po prostu barany.

Dla przykładu jeden zadowolony z „dzieła” nowej wizualizacji budynków przy katedrze :

  • Ich modularny układ, inspirowany rytmem 3 x 3 metry, ma tworzyć współczesną mozaikę w neutralnych odcieniach szarości i piasku. Taki zabieg nie tylko podkreśla architekturę XX wieku, ale też łączy ją z historycznymi dominantami – katedrą i budynkiem Kokos.”
  • Integralną częścią projektu jest światło. System punktowego oświetlenia w narożnikach modułów pozwoli na tworzenie delikatnych animacji świetlnych, które zmieniają charakter elewacji i rytm całego rynku. Zaplanowano również instalację ledowego zegara o geometrycznej formie, wpisującego się w układ mozaiki. Dzięki temu rynek zyska nowy symboliczny punkt odniesienia.”

Jak napisał jeden z internautów : „architektoniczna nowomowa, słowotok bez ładu i składu, ale dla niezorientowanego adresata brzmiący jak niepodważalny paradygmat, a dla reszty – jak architektoniczny bełkot” 

Moje pytanie jest takie; Dlaczego nie można niektórych zabytków odtworzyć? Dlaczego powtarza się i utrwala jedną argumentację, że nie da się uratować, więc trzeba zburzyć i zbudować nowe przez developera?’’

Sztukateria teraz przeżywa swój renesans. Krzyczę głośno !!! – TE KAMIENICE PRZY KATEDRZE WYSTARCZY WYSTYLIZOWAĆ NA PRZEDWOJENNE I POBAWIĆ SIĘ SZTUKATERIĄ.

Wiosną byłam na Tajwanie w Tajpej. Wchodziłam na GÓRĘ SŁONIA. Wzgórze porośnięte dziką zielenią i schody granitowe prowadzące na jej szczyt. A na końcu widok na wieżę słynną na cały świat. Tylko tyle. Bez wind, kolejek, nie wiadomo jakich sztucznych kompozycji kwiatów. Nawet w deszczowy, pochmurny dzień nie brakowało chętnych na wędrówkę. A po drodze metafizyka i widok przy którym można siedzieć i siedzieć i deszcz nie straszny…

Marzanna Leszczyńska i Robert Wójcik

Awatar Patronite IdeałZeZgrzytem.pl
Wspieraj nas na Patronite!
Wspieraj IdeałZeZgrzytem.pl i umożliw nam tworzenie coraz lepszych treści!
Wesprzyj

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry