13 września 2025 roku minęła 23 rocznica uroczystego otwarcia pałacu w Mierzęcinie. Dokładnie trzy lata temu artykułem „Mierzęcin – porcelanowe wspomnienia” otworzyliśmy portal http://www.idealzezgrzytem.pl , w którym dr Robert Wójcik opisał huczną uroczystość otwarcia pałacu, a ja udałam się w to miejsce, aby opisać ten dzień dokładnie dwadzieścia lat później.
W tym roku zapraszamy na spacer i refleksje autora wspomnień o pałacu w Mierzęcinie, które tworzą się już przez 4 lata i powstało ich już 30. Są to artykuły, rozmowy z autorem, słuchowiska z muzyką i zdjęciami. Historia, ale też teraźniejszość oraz połączenie tego co było z tym co wydarza się jeszcze i zaskakuje. Bo rzeczywistość się zmienia, nierzadko rozczarowuje tymi zmianami, ale wspomnienia są zapisem cudownego czasu, do którego można wrócić dzięki temu, że znalazł się człowiek, który z pasją , dużą wiedzą i talentem je opisał . Tą osobą jest dr Robert Wójcik. Tylko u nas na : http://www.idealzezgrzytem.pl https://idealzezgrzytem.pl/category/mierzecin-wedlug-wspomnien-dr-roberta-wojcika/.
Przypominamy krótki film powstały z okazji 20 rocznicy odbudowy pałacu, w którym są zdjęcia z otwarcia pałacu, czasów początków jego funkcjonowania – Marzanna Leszczyńska
Naciśnięcie czerwonego prostokąta z białą strzałką na obrazie poniżej uruchomi krótki film.

dr Robert Wójcik
No i co mam napisać …że jest mi smutno i tęsknię za tamtym czasem i przeżywam …
Tak jest mi smutno jak byłem w moim ukochanym miejscu. Nie poznaję go. Jest zimno i inaczej. Park smutny. Winnica zarośnięta. W koszach parkowych wysypują się śmieci. Nie ma radości, nie ma gospodarza. Mury się sypią, pękają …. mój ukochany dąb – wycięty – ten przy oficynie czy centrum konferencyjnym. Nie ma kwiatów w parku …w ogrodzie, w pałacu. Smutne … meble nowoczesne w salach na parterze. Zimno…. nowocześnie. Zegar przy recepcji zakurzony – nie tyka już od wielu lat… wyjątkowy zegar. Rozmawiałem z nim jak z moim ukochanym drzewem – ucięto mu koronę – to tak jakby komuś ucięto głowę. Mojej załogi też już nie ma. Dziwni ludzie – mało sympatyczni . W ich oczach widziałem smutek i tylko to, aby mieć jakąkolwiek pracę. Och jak dobrze , że nikt mnie nie zaczepił …. nie poznał. Po prosu nie mógł – bo już nikt mnie tam nie zna – to jakiś inny garnitur ludzi – też ich nie znam. Zmiana dziesięcioleci – na 100 %. To już inny świat – nie mój i mojej żony. Ile tam oddaliśmy sił i swojego serca. Jakie to wszystko smutne. Ale taka jest rzeczywistość – wszystko ma swój koniec. Dlaczego tak jest, że nic nie trwa wiecznie.
Tam już nie ma uczuć, dobrego ducha, entuzjazmu, radości – jest szara rzeczywistość, której nikt nie chce ubarwić. Barwi już tylko przyroda.
Kończąca się wieczność wymyślona została chyba po to, by przypominać o przemijaniu. Zegar, kalendarz…wszystko to przypomina o czasie i nie pozwala żyć w jedynej wieczności jaką mamy – w teraźniejszości. Nie mamy nad nią kontroli, możemy tylko jak Goethe zakrzyknąć: „Chwilo, trwaj!”. Pamięć jest już tylko moją radością i niestety smutkiem – wręcz wrogiem. Uzmysławiam sobie, że coś zdarzyło się w naszym życiu już tak dawno temu. Albo – co gorsza – że się nie przydarzyło i pamięć o tym nieprzydarzeniu boleśnie odzywa się we mnie.
Tak czy inaczej, żyjemy i w czasie i w wieczności. Wieczność, czyli teraźniejszość, jest jedyną dostępną nam realnością. Czas jest sposobem na uświadamianie sobie przemijania. Jednak czas i wieczność to dwa aspekty tej samej rzeczywistości, zwanej życiem. Słowa Staffa są pisane z perspektywy pamięci, ale przecież dobrze wiemy, że na przykład w młodości – albo też w późniejszych latach – przydarzały się nam takie bardziej absolutne chwile teraźniejszości.
„Już? Tak prędko? Co to było?
Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
Czy się młodość swą przeżyło?
Ach, więc to już było…życie?”
Mam za sobą sześćdziesiąt pięć lat ulotnych chwil absolutnej teraźniejszości, czasem pięknej, czasem strasznej. Był to istny rollercoaster życia, którego pęd udało mi się jakoś, jak dotąd, przetrwać. Co będzie za rok? Zobaczymy, jazda trwa, światełka migają, wagoniki czasu toczą coraz szybciej i szybciej, orkiestra na „Titanicu” gra coraz głośniej, ludzie coraz bardziej rozczarowują i wkurzają. Jedyne co pozostaje to radosne wspomnienia – ale okazuje się, że to były tylko chwile w życiu…
Robert Wójcik





Sylwia Krystyna ( administrator grupy na fb Brawo My 50+)
” Wszyscy tak mamy. Wielki ból, gdy zmienia się wokół nas przestrzeń, którą kochamy i znamy. To jest przemijanie…”